19.01.18 RECENZJE: „Kobiety, które walczą” (książka/wywiady, 2017).

Ostatnio jeden z czytelników zapytał mnie wprost jak to robię, że pochłaniam taką liczbę książek. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że książka wszędzie – kibelek, wanna, trochę rano, trochę nocą po wszystkich obowiązkach, trochę za dnia w przerwach. Przy tym warto dbać o zdrowe odżywianie i dobre trawienie, by ten kibelek był stosunkowo często, a każde posiedzenie niech trwa dwadzieścia minut. Polecam „Zielnik apteczny”, heh. Ostatnio wchłonąłem tak najprzyjemniejszą rzecz do czytania fragmentami – wywiady. Tym razem są to wywiady z walczącymi kobietami. Kocham walczące kobiety i jestem wielkim fanem Joasi Jędrzejczyk – także dziś, po porażce w ringu. Asia też jest w tej książce i – co ciekawe – jeszcze przed słynnym odklepaniem po ciosach, mówiła, że zdaje sobie sprawę, że porażka przyjdzie, chociaż marzy o zostaniu niepokonaną. Szanuję ją strasznie, mimo że szajba w Ameryce odbija, to jednak jest wojowniczką – nie płakała w oktagonie, oddała szacunek, dopiero w szatni rozkleiła się jak każdy komu kończy się wymarzony etap w życiu. Ale recenzowana książka z 2017 roku to nie tylko Asia. To 13 historii walczących kobiet.

Miałem dylemat czy to recenzować, bowiem autorką jest Sylwia Chutnik, raczej odrażająca osoba powiązana z „Gazetą Stołeczną” i „Wysokimi Obcasami”. Nie raz denerwowały mnie jej durne, zahaczające o feminizm pytania, bo chciałem kilka wywiadów pokazać moim zawodniczkom, a nie chcę promować takiego postrzegania kobiety w XXI wieku. W wieku, w którym mogą wszystko, jeśli tylko chcą. Zdecydowałem się nie przesadzać, bo każdy ma własny rozum, a głównymi bohaterkami na szczęście są wojowniczki, nie dziwnie wyglądająca absolwentka Gender Studies na UW (warto jednak zobaczyć kto kręci się obok fajnych babek, doceńmy je faceci!).

Wywiady czytało się rewelacyjnie (prócz wspomnianych kilku pytań „na siłę”)! To różniące się od siebie historie zawodniczek boksu, muay thai, MMA i innych sportów walki. Dziewczyny opowiadają o trudach treningu, bycia kobietą na sali, o macierzyństwie połączonym, bądź odwleczonym z powodu startowania w turniejach itd. Chutnik przepytała od nieznanych nikomu szerzej instruktorek po światowej klasy sławy jak Guzowska, czy Rylik. Wszystko to zdobią bardzo dobre zdjęcia – ogólnie super oprawa graficzna warta jest więcej niż cena za jaką to dostałem (bodajże 28 zł w poświątecznej wyprzedaży).

Mimo minusa w postaci samej pomysłodawczyni projektu – gorąco polecam! Nie nudziłem się przez tych 270 stron.

Pracuję z wieloma młodymi zawodniczkami. Ich charaktery są czymś pięknym! To dzięki nim dowiedziałem się, że „dziewczyny szybciej dojrzewają”, „dziewczyny są bardziej zawzięte” to nie są puste slogany. Wiele wydaje się wręcz stworzonych do tego sportu, a ja jestem zakochany w ich determinacji. Panie, mimo że jestem katol-tradycjonalista, macie moje pełne poparcie! Nie o to chodzi w różnicach płci, by zabraniać komuś powołania. Jeśli zostajecie przy tym kobietami, bez żadnych gender-bzdur, wszystko jest w porządku… A to, że musicie zostać matkami jest oczywiste. Byście tego pragnęły, jest jednak także naszą sprawą – facetów. Gdy damy Wam miłość, same będziecie tego chciały…

ŁG