Droga Legionisty

6.02.18 „O wszystkim i o niczym”.

Jaką siłę jesteśmy w stanie wygenerować, gdy sytuacja staje się podbramkowa! Nie mam zbyt wielu pieniędzy. Pies zachorował na śmiertelnie poważną chorobę i nagle okazuje się, że trzaskam mu kroplówki i zastrzyki za stówę (a nawet dwie) dziennie, „stając na głowie i tańcząc breaka” z gracją najlepszego ultra kombinatora! Nagle okazuje się, że na mobilizacji potrafię być bogaty, mimo że fura ma prawie tyle lat, co Twoja mama, a zlew w kiblu odpada. Potrzebowałem „jedynie” niebezpieczeństwa. D’Amato mawiał: Pieniądze to nie wszystko. Pieniądze oznaczają bezpieczeństwo, a dla mnie bezpieczeństwo to śmierć, dlatego nigdy nie zależało mi na kasie. Wiadomo, na dłuższą metę naiwnie tak gadać, bo życie lubi to weryfikować (w końcu przyłapie cię na hipokryzji), ale facet miał wtedy bagatela 70 lat! Trochę zatem przeżył na takim radykalnym poglądzie… Przesadne bezpieczeństwo i brak kłopotów powodują, że ludzie mają dziwne pomysły, czego efekty oglądamy na świecie przez całą jego historię. Walka o przetrwanie mobilizuje gatunek. Walka o życie mobilizuje kochającego człowieka – nawet jeśli to „tylko” życie zwierzęcia. Kasa przestaje mieć znaczenie. Widzimy, że świat jest ułomny, a my razem z nim i chcemy rzucić wszystko, by kogoś ratować. Potrafimy kłócić się, lub cierpieć z powodu każdego grosza, a nagle okazuje się, że mamy to wszystko gdzieś… Dlatego „Plan” bywa skomplikowany, ale nie jest głupi…

DYGRESJA Z POPSUTEGO FOTELA…

Skrajności są niebezpieczne, może z nich wyniknąć na przykład Marcin Luter. Dobrze, że chce mi się chociaż czytać, bo dowiedziałem się, że gdybym poddał się bez reszty chociażby części moich codziennych zajawek i namiętności, mógłbym skończyć w najlepszym przypadku śmiesznie…

WPW / -1?

Proszę aby każdy kto wspomógł naszą zagraniczną eskapadę na turniej podał na maila swój adres (chyba, że ma totalnie w nosie dalszy jej los itd. i po prostu wystarcza mu samo wsparcie, bez poznania efektu…).

A propos – z eskapady odpadła jedna osoba. Ciągle ubolewam nad tym jak ludzie potrafią być niewdzięczni. Po prostu dzieciak ma wsparcie, a olewa treningi, nie pojawia się. Staram się ich wychować, ale z patologią jest ciężko – naprawdę część uważa, że „należy się”, a gdy coś się od nich w związku z tym wymaga (a tak trzeba), zarzucają żałosnego focha bez jakiejkolwiek walki o swoje marzenia (?). Eh. Może jeszcze przyjdzie.

No…, ale kilku jeszcze zostało…

WPW / LUDZIE SŁABI TO KRZYŻ…

Ostatnio mówię znajomemu księdzu, że zabija mnie ambicja, bo chciałbym mieć pod sobą armię gladiatorów, a dzieciaki marudzą i mi nie wychodzi… Ksiądz (z zażenowaną miną) skwitował to odpowiedzią, że również chciałby mieć armię stu pięćdziesięciu super ministrantów, a ma dwóch – w tym jeden kulawy, a drugi upośledzony.

Trzeba działać (zasuwać!) z tymi ludźmi, których Bóg postawi na naszej drodze. I nieść krzyż, który na niej napotkamy. Krzyż jest nam dany po to byśmy dali radę, wbrew temu, do czego jesteśmy na co dzień przywiązani.

Czy nie tak samo mają również… ekipy kibicowskie, które chciałyby świat podbijać, ale niestety muszą skorzystać z opcji .rar? Jeden upośledzony, drugi kulawy…

MUZYKA / NOWY OSTRY ZNÓW ZAMIATA…

Czekam na nową płytę, już 23 lutego! U Ostrego wiadomo przynajmniej, że dojrzały człowiek do ciebie mówi, a przy tym brzmienie jest na najwyższym rap-poziomie!

„CZY WIESZ, ŻE…”

… West Ham zwolnił szefa skautingu za rzekomy rasizm? Henry w mailach miał pisać agentom piłkarskim, że klub nie chce pozyskiwać afrykańskich piłkarzy, bo powodują oni chaos w klubie. Po tym został oskarżony o rasizm i w efekcie wylany!

CYTAT NA KONIEC…

Ze wstępu do dziennika Leopolda Tyrmanda (1954, wersja oryginalna): Koniec kariery Tyrmanda w „Przekroju” nastąpił w połowie roku 1950, po sprawozdaniu z turnieju pięściarskiego z okazji 30-lecia Polskiego Związku Bokserskiego, na który ekipa radziecka przywiozła własnych sędziów. W tekście Tyrmanda o meczu, zakończonym protestami kibiców i interwencją milicji, znalazły się zdania o „stojących na najwyższym poziomie opiniach gwiżdżącej, wyjącej i tupiącej publiczności”. Tyrmanda usunięto nie tylko z redakcji tygodnika, lecz również ze Związku Zawodowego Dziennikarzy Polskich. Taka decyzja oznaczała wówczas koniec kariery zawodowej.

Wychodzi więc na to, że zasymilowany żydek poświęcił część kariery dla ówczesnych kiboli… Już wtedy wyrażających niepoprawne politycznie zdania…

W osobie Tyrmanda, tak przy okazji czytania „Dziennika”, ciekawe jest też to, że jego legenda oparta była na autokreacji. Uf, jak dobrze, że znacznie, znacznie wyżej, ale jednak, standardem jest łapanie za pióro przez narcyzów…

Dobrego tygodnia!

Módlcie się za mojego psa. To stworzenie autentycznie sprawia, że staję się lepszy, więc chociażby ze względu na mnie daj mu Panie wygrać tę walkę!

ŁG