Droga Legionisty

14.03.18 RECENZJE: „October Baby” (dramat, USA, 2011). Pro-life!

Do obejrzenia tego filmu skłoniła mnie lektura starego wywiadu z Gianną Jessen, amerykańską działaczką obozu pro-life, która urodziła się w wyniku nieudanej aborcji. Trochę podrążyłem temat i okazało się, że to wcale nie jest taki odosobniony przypadek, ale to Gianna od lat pozostaje solą w oku sieci klinik aborcyjnych, zarabiających ogromne pieniądze na mordowaniu nienarodzonych dzieci. Tym chętniej zasiadłem do seansu (obraz miał być oparty na historii Amerykanki). „October Baby” opowiada o nastoletniej dziewczynie, borykającej się z problemami zdrowotnymi i poszukującej własnej tożsamości, podświadomie czującej, że z jej życiem jest coś nie tak. Po wypadku w czasie szkolnego przedstawienia, rodzice dłużej nie mogą ukrywać przed nią, że została adoptowana, a jej biologiczna matka poddała się aborcji. Hannah postanawia odnaleźć kobietę, która chciała wydać ją na śmierć…

Mam trochę mieszane uczucia po obejrzeniu tego dramatu, bo jednak ten temat pozostaje wyciszony przez massmedia i tego typu produkcje powinny go nagłaśniać, ale sposób w jaki go ukazano pozostawia, wg mnie sporo do życzenia. Męczyłem się dobre pół filmu, a to za sprawą cukierkowej otoczki i muzyki rodem z mydlanej opery typu jakieś „Jezioro Marzeń”.

Na szczęście druga część to jest to o co mi chodzi w tego typu obrazach. Zwierzenia pielęgniarki wywołują emocje – u jednych mogą to być łzy, u innych gniew, wywołany wyobrażeniem okrucieństwa. Dobrze, że poruszony został jeszcze jeden, zwykle pomijany problem – aborcja to tragedia nie tylko dla zabijanego dziecka, ale bardzo często także dla jego matki.

Nie jest to superprodukcja z Hollywood, głównych ról nie grają tamtejsi celebryci (co… niestety widać), ale mimo to w USA ten film zgarnął ponad 5 milionów dolarów! Do polskich kin trafił pod koniec 2012 roku za sprawą stowarzyszenia KoLiber. Myślę, że mimo tych wszystkich niedociągnięć, warto poświęcić niecałe 2 godziny na seans.

                                                               Antyanarcho