4.04.18 Nie przestawaj trwać! Mimo wściekłości.

„Nowy Wielki Post, nowy ja”…! – człowiek się oszukuje… Niestety, ważne daty i postanowienia nie mają sensu jeśli puszczasz Tą rękę i nagle dajesz ponownie się wciągnąć w wir emocji ze świata. Nie chodzi o to jaki świat jest zły, a życie trudne i lament nad tym, tylko o trzymanie się Boga. Święci trzymali się Go nawet w sytuacjach ekstremalnych, jak Kolbe, czy Popiełuszko. W ważne daty dla naszej wiary pamiętamy o Jezusie, w codzienności zapominamy… Jesteśmy tuż po świętach, to dobry czas aby o tym przypomnieć! Co Was wyprowadza z równowagi? Zależy od temperamentu – mi wystarczą drobnostki dnia codziennego…

Uwielbiam np. „wafli”, którzy krzyczą mi podczas treningu „dawaj, dawaj!”, tak niby podkręcają chociaż jak zwykle daję z siebie wszystko. Jak chcesz krzyczeć tak do partnera, bądź chociaż dla niego autorytetem, do jasnej cholery! – krzyczę w duchu. Pamiętam cały swój czas treningowy, gdy miałem stopnie uczniowskie – byłem nowicjuszem, nigdy nie zdarzyło mi się kogoś upominać, lub podkręcać w taki sposób jakbym niewiadomo kim był i co osiągnął. Co najwyżej mogłem podpowiedzieć, ale w momencie takiej potrzeby, pytających oczu. Skromności trochę, kurde. Jeśli takie „dawaj, dawaj” ze strony łosia ma motywować, to chyba jedynie do dania mu w ryj. Cóż, zawsze byłem przeczulony na wszystkie możliwe sposoby na ludzi z dupy, sali treningowej to nie ominęło.

Wychodzę z treningu i nagle okazuje się, że z obranej linii miłości bliźniego znowu nici. Znowu skoczyła adrenalina, znowu straciłem kontrolę. Czy to dobry, czy już zły gniew na idiotę? Cóż…

Mała rzecz i wraca wściekłość. To jednak moja wina, bo nie pracowałem nad tym, nerwy nie mogą nami miotać na lewo i prawo.

Chciałem napisać, że pod tym względem mnisi mają lepiej, bo żyją w ciszy, ale… chwila, chwila – przecież także żyją we wspólnotach i – jak wynika z ich tekstów – również zmagają się z irytacją swoimi braćmi. No właśnie, czy istnieje ktoś kto ma na tym świecie święty spokój? Niestety każdy musi nauczyć się ZNOSIĆ.

W wierze chodzi jednak właśnie o to ciągłe „od nowa”, o wierność wzorcom, a nie o bycie idealnym od samego początku. W każdym razie – podczas adoracji łatwo, w nerwach i pędzie trudniej, co nie znaczy, że mamy się poddać!

Nie ma co brać wściekłych ludzi na idoli. Najlepsi są Ci spokojni, nawet jeśli chodzi o fighterów…

Nie przestawaj trwać!

ŁG