26.04.18 RECENZJE: „Lumieres de silence” (album zdjęć, 2008).

Na „Drodze Legionisty” promowałem latami sporo krzyku, obecnie mam raczej czas, kiedy on mnie drażni, nie z tego powodu, że zmieniam poglądy, tylko z tego powodu, że dostrzegłem jak wiele jest krzyku o nic, bez sensu. Trzeba się wstawiać za swoim – to oczywiste (czy kibice w Liverpoolu nie milczą w sprawie umierającego chłopca? Straszne!), ale uczyniliśmy z tego krzyku sposób bycia, jakbyśmy nic innego już nie mieli. Krzycz kiedy musisz – gniewaj się, jasne. Ale nie zawsze, bo za dużo jest piękna w naszej cywilizacji. Dostrzegasz je? O co walczysz? Ciągle łapię nowe, pozytywne zajawki, po wizycie u sióstr w zakonie, wpatruję się np. w ikony Kościoła Wschodniego – jak widać (m.in. w monasterze w Grabowcu) również obecne na naszej ziemi (w katolickich kościołach). Nie wiedziałem, że pisanie ich jest tak uduchowione i że ma tak jasno określone zasady! Kontemplować, wyciszyć się, zrezygnować z kofeiny, która sprawia, że wiercę się w fotelu (kiedy wreszcie mam dzień, by w nim usiąść). Po prostu zamknąć się czasem i pooddychać – a jest czym!

W 2008 roku izraelski fotograf Hanan Isachar (nie mylić z Żydem w jarmułce) wydał album „Lumieres de silence” („Światła ciszy”). Na pięknych, wielkich fotografiach przedstawia nam rok liturgiczny w monasterze Bet Gemal. Tam ludzie krzyczą, ale do Boga – w swoich izdebkach oraz na wspólnych modlitwach. W monasterze zapłaciłem za album 123 zł, ale warto było, bo wracam do niego, kiedy moje wnętrze ponownie ogarnia hałas.

Album wydany jest po francusku, ale siostry dodawały tłumaczenie wydane jakby w formie… zina, kserowana, zszyta książeczka. 152 strony dużego, kwadratowego formatu są idealne na półkę każdego komu nieobcy jest Ostatni Prawdziwy Bunt.

Prócz modlitwy, w białych habitach i kapturach, wśród pięknych ikon, fotograf ukazuje nam wspólne posiłki przy świecach i przy czytaniu Słowa Bożego, czy też wydarzenia poza kościółkiem klasztornym.

Wrażliwość nie pozwala mi nie zwrócić uwagi na estetykę tego wszystkiego, aczkolwiek musimy pamiętać, że w sercu jest wiara mniszek w Boga i Maryję, a także wyrzeczenie się świata! To co widać na zewnątrz (w albumie) jest niczym przy tym, co jest wewnątrz sióstr.

Wcześniej nie kumałem jak można czymś takim się zachwycać. Krzyczałem. Nie mam z tym problemu. Widocznie musiałem się wykrzyczeć. Stara Biała Europa w kościołach, klasztorach, zamkach! Dla dzieciaka jest to takie powszechne, nieciekawe. Bo jest zbyt głębokie, by dziecko mogło to pojąć. Wraca jako dorosły, albo na zawsze przepada w krzyku…

ŁG

PS: Wracając do ciągłego krzyku. Jak na niektórych patrzę mam problem z ich zdefiniowaniem. Wierny, odważny, czy może odpowiednim określeniem jest konsekwentnie głupi?