7.05.18 RECENZJE: Huzar – „W huku armat” (RAC/HC/Metal, 2018).

Ostatnio sporo (jak na nasze warunki) projektów debiutuje na polskiej scenie, a jednym z najlepiej przyjętych przez słuchaczy jest Huzar. Grupa była na plakatach z piątej edycji FOG, ale ostatecznie nie zagrali. Z tym większym zaciekawieniem przesłuchałem promo wrzucone do sieci przez wydawcę („Nasza Scena”) i mile się zaskoczyłem. Spodziewałem się jakiegoś olschoolowego odgrzewanego kotleta, a tu muza całkiem do rzeczy. Krążek jest reklamowany jako „patriotic metal”, jednak dla mnie to bardziej ciężki RAC z elementami HC i trash metalu, ale na szczęście nie szufladkowanie jest najważniejsze, a poziom muzyczny, a tu jest bardzo dobrze. Jest dość ciężko i za sprawą świetnych solówek, jednocześnie melodyjnie. Wszystko utrzymane w raczej średnich i wolnych tempach.

Wokal również nie zostaje w tyle, jest mocny i ciężki, ale bez growlu, a jak trzeba to wokalista potrafi zaśpiewać łagodniej i nieźle to wychodzi. Często pojawiają się chórki, co mi jednoznacznie kojarzy się z Horytnicą. W utworze „Rycerze Kresów”, gościnnie zaśpiewała Heroica, która jest ostatnio rozchwytywana na naszej scenie i ja się wcale nie dziwię – piękny głos, świetna wokalistka.

Teksty traktują o patriotyzmie i historii, bez jakiegoś wielkiego patosu, ale na poziomie. Jeżeli miałbym coś wyróżnić, to najbardziej podszedł mi kawałek „Lotnik”, ale cały mini – album jest bardzo dobry, nie ma tu zapchajdziur.

Krążek wyszedł w tradycyjnym plastiku, z książeczką w której prócz tekstów znajdziemy wyjaśnienie skąd taka, a nie inna, nazwa zespołu. Okładka – rzecz gustu, ale myślę, że dobrze nawiązuje do tematyki prezentowanej na płycie. Pod „talerzykiem” na CD znalazło się jeszcze miejsce na foto zespołu, w półcieniu, ale uważny obserwator zauważy, że ci debiutanci wcale nowicjuszami na scenie nacjonalistycznego rocka nie są.

Ponieważ jest to EPka, mamy tu tylko pięć kawałków, co daje w sumie nieco ponad 22 minuty materiału. Reasumując – „W huku armat” to najlepszy debiut jaki ostatnio miałem okazję słyszeć, wspierajcie to, bo warto!

                                                                  Antyanarcho

PS: W „DL” z lata 2018 będą inne moje recenzje, m.in. obszerny tekst o włoskim Bronsonie – nie tylko w kontekście nowej płyty.