14.05.18 „O wszystkim i o niczym”.

Tak, widziałem głośny filmik chuliganów z Kijowa i tak – podobał mi się. To nie tak, że leciałbym do nich z durnowatym uśmiechem strzelić miśka, czy też ufał po kilkudziesięciu sekundach filmu video, ale wierzę w intencje. Filmik to dla mnie takie zaskoczenie jak awantura na finale Pucharu Grecji AEK – PAOK, czyli żadne. Od lat „Droga Legionisty” zamieszczała materiały i informacje ze Wschodu, czy też udzielała im głosu na łamach (tłumaczone wywiady itd.). Czy to sami super goście? No nie… Ale już na pewno nie sami „komuniści i banderowcy”. Mam szacunek do braci Słowian – oczywiście jeśli oni mają szacunek do mojej Ojczyzny. Kosa kibicowska? Spoko – ale kibicowska/dla sportu, a nie za narodowość w oparciu o stereotypy. To, że jako nacjonaliści XXI wieku widzimy w niektórych (!) ze Wschodu sojuszników – to już kwestia wielokrotnie przez Autonomicznych Nacjonalistów opisywana. Fajne tam rzeczy też robią, które mogą być alternatywą dla młodzieży zamiast życia żałosnego narkomana (lub dilera). Wbijajcie – dzisiaj będzie sporo opowieści dziwnej treści… typowe „o niczym”!

DYGRESJA…

„Wschód = brak zaufania”…

No ok., pewnie wielu z nich mogłoby „zdradzić”. A sami swoi nie zdradzają…? Ilu Polaków zabijało Polaków za PRLu i prowadziło tu obcą politykę? Ilu prowadzi ją teraz…?

Albo to, że „wielu imigrantów-Ukraińców w Polsce źle wpływa na rynek pracy”. A nasi nie wpływają na niego źle w Anglii, na Zachodzie…?

Pewnie, że Polska jest dla mnie najważniejsza, ale czy nie czas już skapnąć się, że w „dobrym człowieku” chodzi o człowieka, nie o państwo, którego ma obywatelstwo…? Nawet nacjonaliści to wiedzą. Ci z nas, którzy myślą i wolni są od szufladkowania…

SPORT / PUNKCIK!

Wszystko bez mistrzostwa to chuj, jak już wiadomo, a zatem Legia wygrała u siebie z Górnikiem i przed ekscytująco zapowiadającym się wyjazdem na Lecha nadal jest liderem. Wszystko rozstrzygnie się w ostatniej kolejce na oczach odwiecznego rywala…

MUZYKA / NIE MAM NIC CIEKAWEGO TO WAM OPOWIEM SUCHARA…

Znajomy prypeć wzrostu Jarosława Kaczyńskiego grał w kilku kapelach jazzowych. Nie zawsze jest to grupa idących za sobą w ogień przyjaciół, ale po prostu ktoś potrafi grać na basie, a ktoś inny na pozostałych i się skrzykują.

Znajomy niósł drogi wzmacniacz z najbardziej zamulonym członkiem zespołu, który z myśleniem i dobrymi decyzjami miał zazwyczaj kłopot. Postawili wzmacniacz pod klatką, a ten zamulony próbował otworzyć kluczem klatkę, co trwało stanowczo zbyt długo – tym bardziej, że szedł do nich jakiś nawalony typ o posturze (co najmniej) Romana Giertycha.

Po chwili Roman grał już pustą butelką na ich wzmacniaczu, a Jarosław odskakując od klatki odciągał go od drogiego sprzętu prowokując słowami tylko do małych potrafisz skakać? No to chodź!, dając sygnały zamulonemu (niech będzie to Laska z Polski) żeby otworzył wreszcie tą klatkę i spierdolił ze wzmacniaczem zamykając za sobą drzwi, a wtedy Jarosław sam da strzałkę gdzieś w osiedle.

Tymczasem Laska z Polski jeszcze wolniej niż wpychając klucz, odwrócił się przygarbiony w ich kierunku i delikatnie uśmiechnął, oczekując ciekawego pojedynku swojego „przyjaciela”… Nie ma jak ogarnąć się w sytuacji.

Ostatecznie pomogli im zwabieni hałasami gospodarze mieszkania, do którego właśnie szli zanieść wzmacniacz, a Laska z Polski do dziś zamula na każdym możliwym kroku…

„CZY WIESZ, ŻE…”

… w tej rubryce też napiszę Ci suchara? Wiesz, że podróżując, jak kibice, z kierowcami busów i autokarów od czasu do czasu trafisz na sporych specyfików? Kiedyś jeden z kierowców był z nami w pokoju. Po północy poszliśmy w kimę, a dziadek coś sobie łyknął i nagle pojawił się w pokoju w samych majtochach i z tym swoim wielkim brzuchem. Zaczął gadać do kumpla, że chce wyglądać tak jak on, kumpel to nie Laska z Polski więc zapodał mu ćwiczenia, które kierowca trzaskał…, a ja zwijałem się pod kołdrą. A to nie wszystko, bo na koniec stanął przy rogu pokoju, tuż nad moi wyrem, wywalił te kurna jajca w starych majtochach przed siebie i zaczął drapać się plecami po rogu i krzyczeć: – Jaaa pieer-Olee!!! Jak niedźwiedź o gałąź, jaa pieer-Olee!!!

Opowiadał, że ma taki nowoczesny telefon, że ściągnął aparatem dzika z pięciu kilometrów! Wow…

Czy wiesz, że podróże kształcą? Ale mogą i zabić…

Jaaa pieer-Oleee!!! – darł się ten sam dziadek co chwila i wybuchał śmiechem, kiedy kolejny raz jechał tak blisko innych pojazdów, że składały mu lusterka… Ostatecznie, jak zwykle, dojechaliśmy…

Jaaa pieer-Oleee…

CYTAT NA KONIEC…

A propos Wschodu, ciekawy cytat z ich stron. Sołżenicyn: Jeśli istnieje prawo do informacji, to istnieje także prawo do niebycia informowanym. Nie mówcie mi o babranej w unijnym parlamencie tzw. polityce… nie chcę być informowany o tym, że tam niby dzieje się jakaś realna opozycja wobec liberałów-morderców…

ŁG