19.05.18 RECENZJE: „Ikonografia świętych w prawosławiu” (książka).

Większość moich recenzji to tematy niszowe, tym bardziej dzisiaj. Ludzie interesują się szybkimi informacjami, memami, chcą jak najwięcej skrótów. Wierzę jednak, że tak brzydki świat, w którym każdy papla, będzie bodźcem do zwrócenia się wielu osób w kierunku przeciwnym – ku temu, co godne i piękne. Rozejrzyj się poza facebookową tablicę, poza osiedle! Wydana w Polsce (w 2012 roku) książka „Ikonografia świętych w prawosławiu” (178 stron) dostępna jest w internetowym sklepie cerkiewnym, ale temat tych obrazów jest szerszy, ikony znajdują się m.in. w monasterze sióstr Betlejemek, rzymsko-katolickim, z którego wrzuciłem niedawno fotoreportaż (TU). Nie szufladkujcie zatem. Dopiero niedawno nauczyłem się patrzeć na ikony, które znaczą więcej niż tylko dzieło sztuki. W dobie postępującej laicyzacji, gdy szereg wartości chrześcijańskich, którymi od wieków kierowali się ludzie, zastępowanych jest przez mające niewiele wspólnego z moralnością idee neoliberalne, ikona pozostaje oazą, do której przybyć może każdy, spragniony rozmowy z Bogiem i świętymi – pisze w zakończeniu Jarosław Charkiewicz.

Najpierw w książce przeczytamy rys historyczny – skąd się w ogóle wzięła ikona i czym ona jest, także w stosunku do „zwykłych dzieł sztuki”. Ikony pisane są bowiem modlitwą, obrazowym przedstawieniem Ewangelii i Królestwa Niebieskiego. Twórczość ta zarezerwowana jest dla wierzących, by każda ikona powstawała według określonego kanonu i w modlitwie artysty. A teraz zestawcie to z typową „masówą” z taśmy produkcyjnej, pewnie często małymi dziecięcymi rączkami… Wstyd!

Znaczenie ma każdy szczegół, kolor, ubiór, atrybut danego świętego itp. Autor opowiada nam o tym bez zbędnej dla laika dłużyzny, a obok słów wyjaśnień znajduje się miejsce na wiele fotografii pięknych ikon. Czymś ważnym jest także rozkład ikon w cerkwi, a nawet w domowym ołtarzyku.

Oczywiście nie czcimy w ikonie farby i drewna, ale postacie przedstawione za jej pomocą. W Starym Testamencie nie można było malować i tworzyć wizerunku Boga, ale stał się On człowiekiem w Jezusie Chrystusie, co całkowicie zmieniło kwestię bożego wizerunku. On się wcielił, a więc my wiemy jak wygląda. Fakt wcielenia, a więc pokazania nam się pomija wielu krytykantów świętych obrazów, starotestamentowo zarzucając nam czczenie materii. Pan stał się materią, zapomnieliście? Za pomocą materii chcemy więc Go czcić.

Książka idealnie wprowadza nas w świat ikony. Nie uczy ich malować, od tego są inne, obszerniejsze dzieła (np. „Podręcznik malarstwa ikonowego i ściennego” Aidana Harta, również w mojej kolekcji, około stówki mnie to kosztowało, ale przeglądam już od tygodni – to co piękne kosztuje!).

Dodaję do recenzji zdjęcia ikonopodobnych zdobyczy w moim domu. U góry Trójca Rublowa z DonumArtis , niżej na miniaturce jej twórca Andriej Rublow (stąd: SKLEP), a najniżej Jezus Chrystus, przywieziony z monasteru w Grabowcu (LINK).

Póki co są to „zabawki”, ale właśnie biorę się za kolekcjonowanie prawdziwych ikon, nawet zrobiłem małe przemeblowanie w pokoju, co stanowi dla mnie zawsze niemałe wyzwanie (leń). Grube, oryginalne ikony można kupić w wielu odpowiednich sklepach i na nie mam zamiar się zasadzić.

Chcę przez to wszystko podkreślić, że zagłębienie tematu ikon wyleczyło mnie z tandetnych wyrobów religijnych, których niestety pełno jest przy kultowych miejscach dla wiary, a ich twórcy myślą jedynie o zysku finansowym. Cały kanon tworzenia oryginalnych ikon jakby zaprzeczał temu kiczowi i dlatego po „wyczyszczeniu chaty” z chińszczyzno-podobizny, mam zamiar zrobić Bogu godny kącik.

Takie książki jak recenzowana z pewnością pomogą Wam w podobnej decyzji… Polecam!

Przy okazji mam pytanie, czy znacie jakieś ciekawe sklepy/źródła gdzie można dostać ikony? Maila znacie. Podsyłajcie mnisze i artystyczne ciekawostki, nie tylko brudy ze świata polityki.

ŁG