15.06.18 RECENZJE: „Mnich i demon” (komedia, Rosja, 2016) + film.

Wszyscy bogowie są do siebie podobni. Tylko wasz jest do nikogo niepodobny – mówi demon do mnicha… Chcecie dobre kino? Musicie więcej szukać… Niekoniecznie u gospodarzy mundialu w Rosji, ale gdzieś indziej niż w USA i ogólnie na Zachodzie. Wróci Wam poczucie estetyki. Ciekawe (!) poczucie humoru (np. to z „Botoksu” było nieciekawe…), specyficzna fabuła i dobre dialogi mnicha z demonem… to tylko kilka pozytywnych cech filmu, który swą premierę miał we wrześniu 2016. Bohaterem „Mnicha i demona” jest Iwan Siemienowicz, który „gorącym wejściem” dostaje się do monasteru (a ten przyjmuje, jak się okaże, wszystkich…). Boży wariat, do tego czyniący nadzwyczajne cuda, jest oczywiście nieakceptowany przez współbraci, ale razem z przełożonym są bezradni wobec „pozaziemskich interwencji” przezeń materializowanych…

Kwestia świętości ukazana jest tu jakby od drugiej strony, zdradzę bowiem, że to bies atakuje pokorę mnicha i… odpowiedzialny jest za wspomniane cuda! Przy tym demon (o twarzy człowieka) żyje z mnichem w specyficznej i nieco dziwiącej widza-chrześcijanina symbiozie, ale to cały czas nieco naiwny, dobry szaleniec. Demon zamieszkuje z nim i kusi go na rozmaite sposoby, byle złożył mu pokłon i oddał duszę. Kusi przykładowo, by poczekał z tą swoją poranną modlitwą, bo modlitwa poczeka, a śniadanie nie… Znacie to ze swojego życia? Stara się stawiać najpierw wygody, a potem marzenia przed skromnym życiem klasztornym.

Niby komedia, ale jednak wiele z niej wypływa ciekawych wniosków. Ba – niby to komedia o wierze, a jednak na tyle przystępna dla wszystkich i nie bluźniercza (chociaż jakiś tam tyłek czasem widać…), że mogę ją polecić… Kiedy jednym z cudów trudnego mnicha jest rozgrzewanie… pośladów do tego stopnia, że mogą one zmienić się w żelazko (współbracia nakrywają go podczas „prasowania”…), to już wiecie czemu nazywam to poczucie humoru ciekawym…

„Mnichowi i demonowi” nie brakuje ruskiej autoironii. Monologi przymusowo nocującego w monasterze cara bądź jego rozmowy z najbardziej zaufanym urzędnikiem nie przypominają stereotypowej u nas „propagandy wspaniałości”. Rosjanie potrafią tworzyć z dawką samokrytyki. Twórcy szydzą też z handlu „religijnym kiczem”. Na przykład handel „gwoźdźmi, którymi przybito Jezusa do krzyża”. – Dlaczego jest ich tak dużo? – pyta naiwny mnich przy stoisku, lecz demon nie odpowiada, że to takie „prawo rynku”… wszak w jego interesie jest wciskanie ludziom podobnej ciemnoty. Iwan zachowa się jednak zgodnie z ewangelią…

Po recenzowanej tu dwukrotnie „Wyspie” oraz „Mnichu i demonie” (oba dzieła są niestare…) stwierdzam, że nawet Rosjanie potrafią w bardziej cywilizowany sposób i z większym szacunkiem nakręcić głośny nie tylko u nich w kraju film z głównym wątkiem religijnym, nawet klasztornym niż Polacy… I teraz pytanie – gdzie ta cywilizacja bardziej ucieka…? Na Wschodzie, czy Zachodzie…? Co to jest cywilizacja…?

Kolejne rosyjskie (nie)małe dzieło sztuki! Gdzie teraz znajdziesz tak wyważoną i przy tym mądrą komedię? Film z napisami za darmo na ZALUKAJ: LINK!

ŁG

PS: Rozpoczął się mundial to tak przy okazji Rosji i prawosławia, o którym przecież jest recenzowany film. Gwiazdą kadry Rosji jest Fiodor Smołow z Krasnodaru. Ma on ciekawe dziary religijne, co może widzieliście podczas meczu z Arabią Saudyjską. Maryja, Jezus, krzyż cerkwi prawosławnej, a ten zakonnik i Duch Święty (gołębica) widoczny niżej też jest już skończony. Jak ktoś ma lepsze (aktualniejsze) fotki jego dziar – maila znacie…