18.07.18 „Czyste jak łza”? Przylepiony do naczynia miód…

Nie ma nic bardziej praktycznego niż dobrze przedstawiona teoria – mówił Kurt Lewin… Posłuchajmy go zatem i posiejmy nieco teorii, sięgając najpierw do pierwszych wieków. Jeden z dawnych, chrześcijańskich ojców pustyni przekazywał anegdotę „o nowicjuszu i o starym mnichu”. Przetrwała do dziś – ktoś mi opowiedział. Nowicjusz spytał starego mnicha dlaczego ciągle grzeszy, skoro wstąpił do zakonu… Sądził bowiem, że wybranie takiego życia całkowicie uwolni go od grzechów. Stary mnich kazał przynieść młodzieńcowi dwa naczynia – jedno puste, drugie pełne miodu i polecił mu, by przelał miód kilka razy z jednego do drugiego. Gdy nowicjusz już to zrobił, stary mnich go zapytał, czy w pustym obecnie naczyniu nie ma teraz ani trochę miodu, czy nic nie zostało…? Miód tam był… Ścianki naczynia tak nim obeszły podczas przelewania, że niemożliwym było, by miód nagle całkowicie zniknął…

Podobnie jest z grzechem – tak nasiąknęliśmy złem, że będzie ono do nas wracać do końca życia, przykleiło się do naszych serc, mimo iż w chwili „dynamicznego nawracania się” największe skupisko grzechu zostało („no przecież!”) wylane…

Jak to się ma do nas, aktywistów?

Często gdy mamy działać dla naszej wiary, dawać świadectwo, patrzymy w lustro i mówimy do siebie… „No gdzie tam ja, przecież jestem grzesznikiem, są lepsi ode mnie, którzy dadzą świadectwo o Jezusie”. Zapominamy, że do każdego, w mniejszym, lub większym stopniu, przykleił się grzech – jak miód do naczynia. O ile chcemy z nim walczyć, czyścić naczynie, bądźmy spokojni…

Dzisiaj Kościół czyta Ewangelię Mt 11,25-27: W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”. Jestem prostaczkiem, dlatego nie ze wszystkim jestem w stanie od razu sobie dać radę. To nie jest wymówka, ja naprawdę próbuję, ale potykam się… Wierzę w Miłosierdzie, wierzę, że Bóg widzi moje starania… To jest właśnie wiara, nie zaś licytowanie się. W licytacji zawsze przegram…

Nie przejmujcie się przesadnie tym co było – i pamiętajcie anegdotę o miodzie – gdy mimo starań „stary człowiek” ciągle w Was żyje. To normalne. Prócz duszy mamy przecież ciało, mózg, pamięć, nerwy… Cała nasza historia odciska piętna. Nawet większości mnichów się nie udaje…

Nigdy nie będzie „czyste jak łza”…

ŁG