19.07.18 A teraz ta niezręczna chwila wzruszenia, której nikt nie lubi.

Wiem, że miałem w historii „DL” lepsze i gorsze momenty. Momenty, w których wychwalałem nawet hedonistyczny trap, bo w momentach załamania tak właśnie chciałem żyć, szybko i olewczo, co zresztą nie jest w środowisku, z którego się wywodzę niczym szczególnym. „DL” jest pisana nadal, bo jestem konsekwentny, mimo iż nie jestem taki jak byś chciał. Część toleruje, część nie…, biorę na klatę. Dla chuliganów jestem zbyt spokojny, a dla spokojnych zawsze byłem zbyt chuligański. Dla niewierzących zrobiłem się jakiś taki zbyt wierzący, a dla wierzących ciągle zbyt niewierzący, bo jednak kibic. I tak dalej… Znany z tego, że nieznany. Były momenty, że czytało mnie dużo osób i cytowały mainstreamowe gazety, były takie, że prawie nikt. Znajomego kolega zdobył 23 numer zina „DL” i napisał do niego niedawno, że „ty, ten typ to się nawrócił”. Różni jesteście Wy – czytelnicy, jeden czyta wszystko, drugi rzadko, a „DL” jakby nie patrzeć, najlepiej widzi się jako całość, zbiór wszystkich tych lat i tekstów.

Bywa, że dostaję kilka maili, że „udało mi się odmienić życie dorosłego człowieka serią tekstów” (niebywałe, naprawdę!). Bywało, że miesiącami była głucha cisza, już myślałem, że ostatecznie straciłem Was – czytelników i projekt w pewnym sensie poległ, aż tu nagle dostałem wiadomość od znanej osoby, którą szanuję z niesamowitym świadectwem i kopem żeby „robić to dalej”, a lata wcześniej pisałem do tej osoby, gdy ona była w więzieniu, być może też potrzebowała słowa. Jak tu nie wierzyć w coś na zasadzie karmy naszego Boga?

Wierzę, za przeproszeniem – kurwa – wierzę, także dzięki Wam, że „Droga Legionisty” jest potrzebna nadal… I tak bym robił swoje, bo to nałóg, ale dziękuję Wam bardzo – za każdy znak życia.

„Kim ja jestem?” – mogę Wam odpowiedzieć na ten zarzut, że chyba nikim więcej niż człowiekiem konsekwentnym na robocie z piórem. Słuchasz (…), na którego gadali. Stara szkoła, trzymać język za zębami. Ja idę po cichu – oni gdzieś zostali. Chcesz to za nimi leć – goń ziomali… Przeciwnicy jak gadali tak będą gadać, niektóry typ tak ma, że widzi tylko błędy i spisek, a 90% tekstów nawet nie przeczytał i nie rozumie pewnych płaszczyzn… Muzyka, malarza zrozumie, ale FANZINE to dla niego podziemie nieznane. Moim zmartwieniem, że widzi tylko belkę w moim oku…?

Pozdrawiam tych, którzy potrafią widzieć szerzej, którzy potrafią dać dobre słowo w najmniej spodziewanym momencie. Dziękuję za odbiór „DL”23! Jeśli Was trzyma to dobrze, bo to Wy mnie często łapaliście…

ŁG