21.07.18 „O wszystkim i o niczym”.

Obejrzałem „Pokot” Agnieszki Holland…, dopiero teraz, bo to nazwisko nie kojarzy mi się dobrze pod żadnym względem. Tu jednak chodzi o zwierzęta, o ich obronę, więc rzuciłem okiem. Oczywiście, jak to liberałowie, wrzucili do koszyczka z winnymi m.in. Kościół, tworząc z ciekawego pomysłu typową mainstreamową papkę, ale o scenariuszu Olgi Tokarczuk wypowiem się, obszerniej, innym razem… W każdym razie warto poruszać te tematy i działać, bo w imię ZYSKU (nie Boga, czy Kościoła…) zabijane są w bestialski sposób żywe istoty. Sam nie jestem, ale szanuję wegetarian i rozumiem Wasz protest. Człowiek bywa podły. Na szczęście nie każdy człowiek…

PRAWOSŁAWNY (?) ŚWIĘTY POSZUKIWANY…

Święty pokonał Google!? Już wyjaśniam… Mam do Was ogromną prośbę czytelnicy…

Byłem daleko i kupiłem trochę ikono-podobnych wytworów, bo jak wiecie – lubię ostatnio. Podobał mi się dziadek, no to go wziąłem i poprosiłem panią, by napisała mi na kartce kto to jest (wrzucam sam zakup i karteczkę od pani). Wracam do domu wpisuje Uban w wyszukiwarkę, bo przecież „ona wie wszystko”…, a tu nic! Nie mogę znaleźć tego wizerunku, a co za tym idzie – info kim on był…

Macie jakiś pomysł?

  

DYGRESJA O POPRZEDNIEJ DYGRESJI…

To co napisałem w ostatnim „O wszystkim…”, że jak piszę, że robię coś dla Boga to macie nie słuchać, bo robię to dla siebie, nie daje mi spokoju. Nie daje mi spokoju dlatego, bo sumienie wyrzuca mi, że mogłem zostać źle zrozumiany…

To nie tak, że nie chcę robić czegoś dla Boga, tylko patrząc głęboko w siebie, zauważam, że często nasza wiara i zmiana zmienia się w kolejną (tylko) formę aktywizmu, rutyny, którą robi się, by nie wypaść z rytmu, no więc – właśnie – dla siebie. Niby kierujemy nasz cel na Niego, ale chodzi nam o siebie…

Nie jest to jednak do końca złe…, wszak są dni czarnych dziur, kiedy nie jesteśmy w stanie czuć nic więcej prócz goryczy, nie czujemy Jego obecności, zatem czy to źle, że chociaż o siebie zawalczę (bo gdy jestem z Nim to jest dobrze) własnymi sposobami…?

Po prostu przekombinowałeś Grower, znowu – uspokój się…

SPORT / RUSZA LIGA…

Posiadająca w kadrze największą liczbę obcokrajowców w Ekstraklasie Legia Warszawa wydaje się być pewniakiem do zdobycia Mistrzostwa, nie tylko dlatego, że zawsze tak sądzę, ale wskazuje na Wojskowych wielu ekspertów, bardziej obiektywnych niż ja (również ekspert, heh). Na przykład we wczorajszym „Przeglądzie Sportowym” na czarną eLkę stawia trzech na trzech. Trzech na trzech wskazało również Carlitosa jako głównego kandydata do tytułu korony króla strzelców, sądząc że w drużynie Mistrza Polski tym bardziej ją obroni.

Także trzy na trzy osoby wymieniają naszych braci z Zagłębia Sosnowiec jako głównych kandydatów do spadku z najwyższej ligi. Zagłębie ma najsłabszy skład i jak wiemy – nawet jego kibice byli zdziwieni, że udało się awansować, że jednak to im było dane przeżyć te piękne mecze pod koniec sezonu (pokazujące potencjał ekipy…). Pocieszeniem dla Sosnowiczan jest fakt, że to tylko polska Ekstraklasa, kraina absurdu, a więc i oni mogą namieszać, jeśli tylko nie zabraknie chęci i charakteru…

SPORT, MAGAZYN / NOWY PROGRAM…

Dziś mecz Legia – Zagłębie i czeka Was kolejny numer nowej odsłony oficjalnego programu Legii. Przeczytacie w nim jednak raczej o samej piłce, nie ma póki co wątków kibicowskich. Ale kolekcjonersko i tak warto…

A pamiętacie „Nienawidzimy Wszystkich”, heh…?

SPORT / EUROPUCHARY…

Słowacki Spartak Trnava rywalem Mistrza Polski w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz w Warszawie, a zatem… bądźmy szczerzy, wszystko się może zdarzyć mimo, że to Wojskowi są faworytem. Słowacy jednak u siebie, na swoim stadionie nie oddadzą łatwo skóry, a Łazienkowska 3 też nie jest jakąś twierdzą nie do zdobycia dla teoretycznie słabszych (no niestety…). Drużyna nadal popełnia sporo błędów w defensywie, nawet Arka strzeliła nam trzy bramki…

MUZYKA / SEPULTURA CD…

… tym razem w coverze znanej nacjonalistom kapeli Kamaedzitca.

Po wrzuceniu ostatnio Sepultury, napisał do mnie korespondent znany Wam z recenzji – Antyanarcho, pisząc że tamten teledysk od razu mu przypomniał jak Max Cavalera w jednym z wywiadów opowiadał, jak podczas ich pierwszego koncertu, chyba w Indonezji, policja tłukła bambusowymi kijami fanów pod sceną… I tak bywa.

„CZY WIESZ, ŻE…”

… ten sam Max z Sepultury kilka lat temu… nawrócił się i założył Soulfly…?

CYTAT NA KONIEC…

Rozbił więcej szyb piłką niż Serbowie bombami – znajomi Luki Modrica z lat młodości. Cały artykuł: LINK

ŁG