Droga Legionisty

1.08.18 Wrócić i zrobić swoje – jak Joanna Jędrzejczyk…

Przegląd sportowy zacznę od… MMA, pozwólcie na chwilę pozytywu zanim przejdę do Wojskowych. Szacunek dla Joanny Jędrzejczyk. Jest dla mnie przykładem sportowej maszyny, podobnie jak CR7 w piłce nożnej. Poza sportem można mieć zastrzeżenia do pewnych zachowań tej dwójki, ale jeśli chodzi o sport – jest to perfekcyjne połączenie talentu, pracowitości i silnej psychiki. Weźmy pierwszą kobietę w UFC – Rondę. Przegrała raz – załamała się. Wróciła – dostała w żenującym stylu i zakończyła karierę. Teraz pracuje… w cyrku, bo tak należy określić zjawisko zwane w Stanach Wrestlingiem. Asia też dwa razy przegrała, ale zamiast próbować robić kasę w USA na inne sposoby, do czego ma otwarte drzwi, codziennie wrzucała przebitki z sali, siłowni, potwierdzając, że po pierwsze jest sportowcem. Pokornie (nie jako główna gwiazda, nie jako jedna z dwóch głównych gwiazd…) wyszła w jednej z wielu trzyrundowych walk gali, zrobiła swoje, wygrała, zjadła pączka w szatni… Czekam na dalsze ruchy i lądowanie w Polsce, bo amerykańska gra prowokacją uskuteczniana w federacji UFC również napawa mnie obrzydzeniem. No dobrze. A piłka nożna…?

Czy można pochwalić starania drużyny Legii na Słowacji…? Nie bardzo wzrusza mnie postawa w rewanżu, nawet w dziewiątkę (zobaczcie z kim my odpadliśmy, z gośćmi, którzy nie potrafią zdominować dziewiątki piłkarzy!), bo eliminacje do LM to dwumecz, nie można zatem jednego z nich przespać – proste. Motywacja tego typu co przed słowackim rewanżem powinna być już przed pierwszym meczem w Stolicy, a nie na zasadzie „jakoś to będzie… będzie dobrze, na papierze jesteśmy faworytem” i jeden myślał chyba, że drugi i trzeci zrobi za niego robotę. Zamiast Belgradu czekają Mistrza Polski kolejne anonimowe wsie w Lidze Europy i tylko to zostanie zapamiętane…

CWKS ma niezły jak na Polskę skład na papierze i jestem przekonany, że „zaskoczy”, będzie wygrywać pewniej i bez kieleckiej nerwówki. Co jednak z tego, że Carlitos odpali po dziesiątej kolejce, Legia zdobędzie mistrzostwo, a potem w wyniku przetasowań składu i wakacyjnego klimatu, który nie wiadomo czemu im się udziela, odpadną z ogórkami, przed tym jak mogą zafundować swoim kibicom mecze-legendy…? Generalnie początek sezonu to wstyd, czego niestety mieliśmy prawo się spodziewać… Co jednak pozostaje… Wrócić i zrobić swoje – jak Jędrzejczyk.

I chociaż kibice zostawili na Słowacji kilka śladów przypominających o tym, jakby ktoś nie wiedział, że Legia to jest potęga…

ŁG

PS: Cześć i chwała bohaterom!