15.08.18 Waleczne serce. Chociaż o dopuszczający…

Aj, jak dobrze mieć luźny poranek, podczas którego nie jedna, a dwie kawy pękną i nie jeden, a trzy nowe teksty dla Was zostaną napisane. Dwa pierwsze do bólu przyziemne, pozwólcie że trzeci oprę nieco bardziej o atmosferę święta, jakie przecież dziś obchodzimy w naszej kochanej Ojczyźnie. Robię rachunek sumienia i nie opuszcza mnie wyrzut, że mam strasznie popsute serce, a serce to główna część ciała każdego mężczyzny. „Waleczne serce” – brzmi inspirujący tytuł filmu, a nie „Waleczny fiut”. „Waleczny fiut” to tytuł filmu dla przegranych. Popsute serce, tak czytelnicy… Mniejsza o konkrety, to między mną, a Bogiem. Nie wiem kiedy to się stało, zapewne gdzieś kiedyś na ulicy, bo w domu było w porządku (może dlatego w ogóle mówię o czymś takim jak serce, a może to dzięki genowi twórczemu, może tylko dzięki łasce z góry…?). Oceniam w nim ludzi, nie przepadam za towarzystwem. Może chodzi o twórczość, kiedyś W. Łysiak napisał, że nie lubi tłumu, może pewien typ tak po prostu ma? Może chodzi o strach? Sam nie wiem przed czym.

Niestety. Jezus spytany o najważniejsze przykazania odpowiedział o miłości do Boga i do bliźniego. To mi dało płaskiego w pysk, że „nie, nie kochany”… nie tylko miłość do Boga, zamknięty przed ludźmi w swoim sześcianie. Do bliźniego też, tak powiedział Syn Boży (nie jakiś tam teolog, komentator, czy nawet ksiądz). Z Ewangelii wynika, że będziemy sądzeni głównie z miłości do ludzi! Ze stosunku do drugiego człowieka. Także ty Grower przestań pisać „oni”, zacznij pisać „my”.

W swoich medytacjach zastanawiam się jak przykazanie miłości bliźniego ma się do mojego temperamentu. Ma się bardzo sprzecznie, ale Ewangelia mówi też, że wiara to walka, a nie spacerek. Walka ze starym ja, walka z wrogo nastawionym do mojej wygody otoczeniem i nie chodzi tu o walkę wręcz.

A może z tym bliźnim chodzi o to, aby chociaż próbować go kochać? Czyli, mam popsute serce, ale zaciskam zęby, jak przed każdą inną walką i staram się. W szkole dostałem kilka dwój za to, że „starałeś się Grower, po prostu nie umiesz, bo imbecyl jesteś, ale chciałeś dobrze”… Wystarczy na Niebo, chociażby na dopuszczający? Wierzę Ojcze, że widzisz te starania, ale nie chcę się tłumaczyć z nienawiści, która jest we mnie podsycana…

A może bliźniego nie lubi się poprzez pewien rodzaj egocentryzmu, na sytuację, na przebywanie z nim patrzy się pod kątem tego, co mógłbym lepszego robić w danym momencie, a nie robię, bo muszę z nim siedzieć…? Wściekły na niego, bo wściekły na siebie… i swoje chore ambicje twórcze.

Świat przeżyje Łukasz. Świat przeżyje jeśli nie napiszesz dziś trzech tekstów, jeśli nie zrobisz dziś lepszej formy, jeśli nie ogarniesz tego projektu…

Zabawne, ale ostatnio moim największym wyzwaniem jest usiąść spokojnie z bliźnim i napić się herbaty nie patrząc na zegarek. Główny Trener jednak potrafi zaskoczyć… dla każdego coś trudnego. A dla każdego trudność sprawia coś innego…

Dziś w naszym Kościele obchodzimy uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ona miała czyste serce. Czy mamy brudne, czy tylko nieco poplamione, nie zapominajmy o mszy świętej i oddania Jej pokłonu… Zawsze Dziewico – wstawiaj się za nami, zawsze grzesznikami…

ŁG