29.08.18 Profesjonalny komentarz przedwyborczy.

Koniec lata – Hanior szmata, nie wiem jak zacząć, więc zacznę rymem. Koniec lata oznacza początek kampanii wyborczej do jesiennych wyborów. Mnoży się obietnic, specjaliści od nawijania makaronu kminią, co tym razem obiecać osadzonym w facebookowych okopach z bronią-memem w ręku żołnierzom. Kto wymyśli lepsze hasło, lepszy plakat i bilbord, który porwie tłumy i da lajki? Fajny mem zapewnia masę „kciuków w górę”, rolę lajka na jesieni przejmą karty do głosowania, chociaż większość i tak ma swojego faworyta, bo skupiona jest na trzech argumentach na krzyż, a reszta jakby nie dociera. Posłowie śpią na posiedzeniach, bo lud też śpi – nie oglądamy tego nawet. Ot, demokracja. Ojciec mojego podopiecznego „wystartuje sobie” na radnego. Nie, że ma poczucie misji i plany dla Ojczyzny – on ma szansę! Zagram se w totolotka, wystartuję se na sterującego mrówkami – jest okazja, nieważne jaka, łapie ją! Coś jak łapanie stopa – może autko się zatrzyma i będzie w nim akurat cycata, chętna blondynka z bagażnikiem pełnym forsy? Niestety blondynka jest tu synonimem Polski.

Tak, tak – rozumiemy panie Jarku, wywiesimy plakat, nawet nie będziemy się śmiali z tego, że przebierze się pan na niego w najdroższy garnitur i wybieli zęby w photoshopie… Pan ma plan na zarabianie, a takie plany się nad Wisłą szanuje, są zrozumiałe, nie trzeba nic gadać, wystarczy uśmiech i mrugnięcie okiem. Jasne, jasne… chodzi o dobro obywateli!

Fajne jest w tym okresie to, że można gnojom wypomnieć brzydkie ruchy, jak Hutnik Warszawa na meczu z Drukarzem, ale co cwańsi politycy kolaborują ze wszystkimi po trochu, by nie drażnić dawcy lajków, są tak obiektywni, że mogliby rozsiąść się w szpagacie na granicy pomiędzy północną i południową Koreą i nikt by do nich nie strzelał.

Nie wiem jak skończyć… Idzie zima – Hanior dzieci dyma… Nie dajcie się.

ŁG