10.09.18 RECENZJE: „Misja” (film fabularny, Wielka Brytania, 1986).

Kolejny klasyk, którego nie może zabraknąć na „DL” (wrzucam link do dobrej jakości na YouTube). Dlaczego nie może zabraknąć? Filmy z Robertem De Niro, w których Jezuici są przedstawiani pozytywnie (chociaż refleksji, czy Indianie nie mieliby lepiej, gdyby biały człowiek nigdy do nich nie dotarł nie zabrakło… i dobrze, bo jest to poprawnie postawione pytanie!) to dzisiaj prawdziwy rarytas (aczkolwiek od święta spotykany). Dobrzy aktorzy, ładne widoki, brak wątków LGBT… kurcze, kiedy to było… Nic dziwnego – rok 1986 to były jeszcze inne czasy, także dla mainstreamu. Można było pokazać księdza jako odważnego i uczciwego wobec swojego powołania (co w „Milczeniu” było już zachwiane).

Ojciec Gabriel wyrusza do południowo-amerykańskiej dżungli, gdzie buduje misję katolicką dla Indian Guarani. Dołącza do niego pokutnik (właśnie De Niro), który się nawraca po zabiciu brata z zazdrości o kobietę. Tubylcy ich akceptują, księża i mnisi asymilują się i nawracają Indian…

Akcja przyspiesza (aczkolwiek nawet gdy jest wolna – jest pięknie za sprawą malowniczych wodospadów i innych uroków dżungli – zresztą za zdjęcia „Misja” otrzymała Oscara), gdy Hiszpania sprzedaje swą kolonię Portugalii, która chce zlikwidować misję. Czy Jezuici pomogą Indianom chronić swój dom za cenę ekskomuniki?

Pytanie przywołane we wstępie powraca, chociaż bardziej ukryte niż pytania współczesnego filmu „Milczenie”. Jak widzi to sam Bóg? Tego za życia się nie dowiemy… „Misja” pokazuje też dwie ścieżki jakimi można pójść będąc (oficjalnie) katolikiem – dobrą i złą.

ŁG