12.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Być katolikiem to szanować każde życie. Nie wierzę, przestałem wierzyć osobom, które twierdzą, że nie rusza ich palony Żyd w obozie koncentracyjnym. Jeśli nie rusza ich w tym momencie – znaczy to, że nigdy się nad tym głębiej nie zastanowili, może dopiero na jakiejś „pustyni” by to do nich dotarło. „Najlepsze” są przypadki, gdy ktoś kocha „zwierzątka”, nie da skrzywdzić „kotka”, ale głosi, że zabicie ludzi ze względu na rasę jest „prawem wojny” (kolumbijski reakcjonista Nicolas Gomez Davila mówił, że człowiek współczesny nie ma życia wewnętrznego; pozostają mu zaledwie wewnętrzne konflikty – to chyba jeden z efektów…). Też mógłbym wymyślić równie bestialskie „prawo”, nazwijmy je prawem pachnącego osiedla, które nakazałoby mi usunąć śmierdzieli (koty) z okolic mojego osiedla domków jednorodzinnych, a żeby było efektywnie – jarać je w piecach. Jedynym prawem jest, zgodzicie się, że bardzo moralne i wszechstronne „Nie zabijaj” (bez powodu, lub zbrodniczych powodów nie wymyślaj). To, że nawet na wojnie można być człowiekiem udowodnił szeregowiec Doss (słynny był film Mela Gibsona na podstawie jego historii – obejrzyjcie).

DYGRESJA…

Pacyfizm pozostanie ideałem, wojna jest faktem – mówił Oswald Spengler. Jestem za nacjonalizmem prawdziwie chrześcijańskim, bo wierzę, że praktykujący katolicy byliby stanowczy, lecz niekierowani nienawiścią, a miłością do Boga i narodu. Wolni (np. od unijnych nakazów) i podejmujący stanowcze decyzje w sprawie własnego państwa.

Stanowczy, czyli m.in. niepozwalający na getta imigrantów, lecz miłosierni wobec każdego człowieka – niekatujący go przed deportacją i próbujący mu mimo wszystko pomóc. Dopiero ktoś kto jest dobry może rządzić innymi, mieć nad nim władzę.

Jednak słowo „chrześcijanin”, a tym bardziej „chrześcijańska partia” wymaga dzisiaj ponownego zdefiniowania, bo żyjemy w burdelu, w którym niby „chadecka” Merkel chce robić (ostatecznie rozmowy skończyły się fiaskiem) koalicję z Zielonymi, którzy m.in. mieli w swych szeregach JAWNYCH pedofilii! W burdelu, w dzisiejszym świecie, każda koalicja jest możliwa, a więc duch formacji w stylu słynnego Legionu z Rumunii byłby wskazany…

SPORT / ZAGŁĘBIE PRZEGRYWA INAUGURACJĘ

Byliście kiedyś na Stadionie Zimowym w Sosnowcu? Byłem tam na meczach (Legii w hokeja) kilka razy i w oczy rzucała się, nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa, wyjątkowo silna (np. w stosunku do Torwaru II) „lodowa mgiełka” unosząca się nad lodowiskiem. Widać ją momentami na poniższym skrócie inauguracji PLH u przyjaciół, którą przegrali przy 2000 widzów. Hokej ma swój klimat, tym bardziej w Sosnowcu!

14 września rewanż w Katowicach.

SPORT, KIBICE / POLSKA REMISUJE Z WŁOCHAMI

No…, powiedzmy, że z Włochami… Uwagę zwraca fakt, iż po klęsce jaką były dla kadry MŚ, znowu lepiej prezentują się polscy kibice, a stosunek ultras-Janusze mniej widoczny na naszą niekorzyść niż w okresach „sukcesu i szału”. W Bolonii Polacy odpalili pirotechnikę.

Remis bramkowy uzyskali również Polacy w sparingu z Irlandią, a także piłkarze CWKS (0:0), tyle że ze… starymi znajomymi z Niecieczy w grze kontrolnej, niedostępnej dla widzów. Wraca liga, przy Ł3 hit z Lechem.

MMA / UFC 228…

Walki Polaków w UFC traktuję jak mecz kadry w piłkę – trzeba patrzeć, nieważne skąd zawodnik gra. Niestety, UFC 228 nie skończył się dobrze dla sympatycznej Karoliny Kowalkiewicz. Nie jest to moja ulubiona zawodniczka z UFC, mimo wszystko brakuje jej „tego czegoś”, co ma JJ i nie chodzi wcale o wymądrzanie się Joanny. Ale w Kowalkiewicz podoba mi się to, że jest autentycznie wzruszona każdym swoim wyjściem do klatki UFC. Wchodzi z polską flagą, jest zapowiadana przez sędziego… widać jak łza jej się kręci w oku. Już przed walką docenia to gdzie jest! W niedzielę nie zdążyłem nawet, po wcześniejszym ustawieniu budzika, wypić kawy – KK została znokautowana w pierwszej rundzie. Podczas oficjalnego werdyktu również łza jej poleciała, lecz tym razem nie ze wzruszenia, a z żalu, że nie tak to miało wyglądać… Naprawdę szkoda, to nie był jej dzień, a rywalka była silniejsza fizycznie.

MUZYKA / MÓW „NIE”! KUMPLOM TEŻ…

Kręci się błędne koło, że to i tamto zło wypada, lub trzeba robić. Powiecie, że to takie „nie-uliczne” iść za Jezusem, tymczasem jest to sprawa poukładania sobie w głowie, od spraw małych po wielkie.

Weźmy przykładowo Włodiego z Molesty, akurat muzułmanina (jak dziś u niego z wiarą – tego nie wiem) i jego linijki na temat kradzieży: Byłem w sklepie po jogurt i bułkę, Tam typ mnie poznał, mówi „zasłoń półkę”, Mówię NIE, ale nie powiem nikomu, Mam swoje zasady i nie mogę Ci pomóc. Nie zrobię więcej niczego wbrew sobie, By zyskać szacunek, hajs – cokolwiek… To dla mnie jeden z najlepszych tekstów Molesty (kawałek „Nie”).

Można być z osiedla i podejść po osiedlowemu, czy trzeba zmieniać się od razu w ministranta? Włodi dał odpowiedź. By nie kraść (to tylko przykład) nie trzeba być od razu konfidentem, to jakieś bzdury.

Czy tak małe masz poczucie własnej wartości, że musisz czynić zło, by Cię kumple (?) nie olali? To są te „zasady”, „prawa”?

„CZY WIESZ, ŻE…”

… początkiem każdego zebrania Legionu kapitana Codreanu było odczytanie „apelu poległych”, w trakcie którego przywoływano dusze zmarłych bohaterów poprzez odczytywanie ich nazwisk, a następnie okrzyku po każdym z nich „obecny!”? Miała to być żywa wiara w obecność ich dusz przy walczących Legionistach… Legion nie był idealny, ale komuś kto chce sprawować władzę po pierwsze przydałaby się moralna odnowa…

CYTAT NA KONIEC…

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Oglądając dwukrotnie film „Kler” miałem od początku wrażenie, że scenariusz pisał ktoś kto zna Kościół katolicki nie z autopsji, ale jedynie z podglądania przez dziurkę od klucza lub z lektury „Gazety Wyborczej” Michnika i opracowań sponsorowanych przez Sorosa. Niestety – i tak lawinowo pójdzie w eter jako prawda…

ŁG