3.10.18 Nic co przesadzone nie jest mu obce…

Polska lubi toczyć małe wojenki, obecnie trwa wojenka o film „Kler”. Nie żeby był mi on zupełnie obojętny, ale daje do myślenia fakt, że każdy jeden ma na ten temat własne, jakże „tablico-facebookowo” głębokie zdanie. No właśnie. Janusze mają „swoje” zdanie na absolutnie każdy temat, od kleru poprzez Rydzyka po wszelkie sprawy polityczne, ekonomiczne i kulturalne. Czytają w korkach tablice portali społecznościowych (książek raczej nie) więc „wiedzą wszystko” (zgodnie ze zdaniem wybranego autorytetu…). Gdy film Smarzowskiego przegada się już wzdłuż i wszerz, pojawi się całkiem nowy temat dla nudzących się w korkach i korpo Polaków. Niestety, stereotypy i zły obraz pozostaną w umysłach, dlatego projektu Smarzowskiego nie pochwalam, albo – że użyję stwierdzenia, za którym nie przepadam – jest mi przykro z jego powodu, ale że jest w nim trochę prawdy, muszę wziąć odpowiedzialność jako członek Kościoła i przede wszystkim modlić się za (i zwalczać ich wpływy…) upadłych księży. Mam też nauczkę za „DL”kowe propsy dla „Drogówki”, która pokazała rzygających gdzie się da policjantów z drogówki, a przy całej niechęci do policji, trzeba jasno stwierdzić, że tak jak Smarzowski nakręcił „Kler”, tak też nakręcił „Drogówkę” – przesadził, co jest jego pomysłem na sukces i pieniądze.

Po kilku latach nawracania się, mam pewne rozeznanie, rozumiem, przynajmniej czasem, co się we mnie i dookoła dzieje. Każdy z nas słyszał o Bogu, ale mógł się z Nim minąć, wyśmiać Go i do Niego już nie wrócić – jak Herod. Każdy z nas, również jak Herod, miał jednak szansę na rozeznanie Jego milczenia i zmienienie swojego postępowania. Słucham Go codziennie, przynajmniej staram się, podpowiada mi jak nie mam działać w danej sytuacji, czyli odwrotnie niż postąpiłbym przed otwarciem Mu wrót. Po rozeznaniu wiem, że to jak przedtem postępowałem było słuchaniem emocji i złego ducha, złych doradców. Po otwarciu wrót stałem się otwarty na łaskę, bo bez łaski nie zrobiłbym nic… Siła jest łaską z góry. Trzeba jednak bodźca żeby chcieć się otworzyć i zacząć nawracać, myśleć w ten sposób, a „Kler” jest bodźcem raczej oddalającym Janusza od Kościoła…

„Kler” mógłby być czymś na zasadzie rozliczenia ze złem czającym się w każdej hierarchii, ale obawiam się (i dlatego jestem krytyczny), że wielu ludzi przez niego może minąć się z Bogiem, w którym jest zbawienie. Może nie tylko przez film, ale czy podczas planowania spowiedzi nie stanie mu przed oczami obraz/mem olewającego, czy pijanego księdza siedzącego za kratką…? Wiemy wszyscy, że kultura ma działanie potężne, to co masowe – pozostaje w tyle czaszki jako opinia ogółu!

Słynny, mający wpływ na katolików „internetowy (oczywiście nie tylko) kaznodzieja” Adam Szustak mówi, że ma nadzieję, iż księża zobaczą ten film i poczują się wezwani do nawrócenia. Z tym można się zgodzić…, gdyby tylko niektórzy księża, niektórzy proboszczowie z głębokich wsi (nie mylić z normalnymi księżmi, ale słyszałem o kilku asach…), mieli okazję zobaczyć samych siebie w krzywym zwierciadle, byłby to plus produkcji Smarzowskiego… To mógłby być taki „film do seminariów”, heh. Nic z tego, jest hitem na skalę masową.

Kto zatem będzie po „Klerze”, prócz twórcy oczywiście – przynajmniej w sensie finansowym, najbardziej wygranym?

Ten sam Szustak, jak zwykle wyluzowany i miłosierny, olewa najwidoczniej takie wypowiedzi Smarzowskiego jak: Czułem i czuję się osaczony Kościołem i religią. Religia jest wszędzie – w prasie, w telewizji, w urzędach i na ulicy, a więc promowanie „państwa świeckiego” w największych polskojęzycznych mediach. No sorry, myślę jednak, że to antykościelna akcja, a nie tylko pokazanie patologii w jego strukturach… I niestety myślę też, że to właśnie przeciwnicy naszej wiary będą tymi wygranymi…

Z drugiej strony… Po „Drogówce” Janusze i tak dzwonią na milicję w swoich konfidenckich sprawach, można mieć zatem nadzieję, że w dużo szczytniejszych celach, duchowych, Janusze ci i tak zwrócą się w końcu do jedynego Boga (no bo jeśli trwoga…) oraz Jego pełnego grzeszników Kościoła…

O to się modlę.

ŁG