23.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Deszcz, bliskość listopada… dni, w których jestem najbardziej szczęśliwy, nie musząc nawet robić z siebie kretyna na jakichś halloweenowych imprezach. Pora roku literatów, rozkminiaczy i innych fanów wchłaniania kultury. Świąteczna zaduma nad czekającą każdego śmiercią – zaduma, w którą wchodzę z odwagą, w opozycji do świata, który starość i śmierć chce zakrzyczeć kolorowymi i głośnymi festynami. Obok wrzucam zdjęcie z netu z jakiegoś pochmurnego poranka. Lubię czasem np. wstać bardzo wcześnie rano, iść pobiegać w taką pogodę, wdychać rześkie powietrze, cieszyć się tym, cieszyć się tak z bycia Polakiem w swojej pochmurnej Ojczyźnie. Bądźmy takimi trochę romantykami, bo to pomaga szczęśliwie żyć, twórczo działać, doceniać ciężki i zimny dzień bieżący. Gdybym nie lubił się tu budzić, po co miałbym o to walczyć?

KIBICE, SPORT / DERBY LONDYNU!

West Ham rzucił świece dymne na murawę po nieuznanej bramce, co jak na ligę angielską jest sporą ciekawostką!

Ogólnie ciekawiej tam ostatnio, ten sam WHU pobił się z lokalnym rywalem na jakiejś gali bokserskiej. Tak jak zapowiedziałem, na meczu był korespondent „DL”, siedział tam sobie i piwkował z bandą West Hamu, więc relacja wcale nie będzie taka ogórkowa :-). To wszystko w „DL”24, gdzie będzie też relacja z Legia – Wisła, na którym z kolei byłem ja (przeleję myśli na papier, a nie na Internet, pozwólcie). Tymczasem hymn o bańkach mydlanych nagrany przez korespondenta „DL”:

Bańki mydlane pękły, żydki wygrały 1:0, ale West Ham grał dobrze. Część bandy Młotów przed meczem, foto: „DL”:

 

NACJONALIZM, WIARA / CD. GRY PÓŁSŁÓWEK…

Wierzący nacjonalista? Jadę dalej, w kwestii „konfliktów” związanych z półsłówkami…

Mówię: „jak można wspierać narodowy socjalizm, przecież Adolf Hitler”! Powiesz: „głupcze, ale my wspieramy NS niehitlerowski, Hitler to psychol i historia”! Racja! Ty powiesz zatem: „jak możesz być w Kościele, przecież pedofil i antynacjonalista”! Mówię: „głupcze, ale ja wspieram ten inny Kościół, nie tych konkretnych ludzi”…

Racja?

AKTYWIZM / 10.11.18!

 

MUZYKA / „SZLAKIEM PRZELANEJ KRWI”!

Patriotycznie! Na przełomie listopada i grudnia światło dzienne ujrzy nowy album Horytnicy „Szlakiem przelanej krwi”! Do kupienia będzie m.in. w popularnym sklepie Olifant Records! Horytnica uznawana jest za najlepiej brzmiący polski zespół tożsamościowy od lat… Oczywiście redakcja „Drogi Legionisty” chętnie będzie promować ten projekt.

 

MUZYKA / HANS O UZALEŻNIENIACH ITD.!

A teraz z innej beczki…

Kolejny raper z polskiej czołówki (a także m.in. wokalista popularnej Luxtorpedy), obok Ostrego, który przyznaje, co zrobiły z nim używki. Mądrze gada. Czekamy na resztę, która nadal sądzi, że „jest sobą”, funkcjonując stale na haju (niezły żart, paradoks, co…?). W ramach jesiennych rozkmin egzystencjalnych, odpalcie sobie…

Kontroluj swoje życie! sXe!

„CZY WIESZ, ŻE…”

… idąc na mecz Legii u siebie mijasz kościół naprzeciwko boisk treningowych (po drugiej stronie ulicy), obok płatnego parkingu? To bardzo specyficzne miejsce, w którym modlą się bracia i siostry ze Wspólnot Jerozolimskich!

Czytałem niedawno książkę „Mnich w mieście” brata Pierre Marie Delfieux (1934-2013). Najpierw był on duszpasterzem paryskiej Sorbony, lecz po 10 latach kapłaństwa wybrał się na swoją pustynię. Spędził dwa lata na Saharze jako pustelnik w poszukiwaniu powołania, gdzie usłyszał wewnętrzne wezwanie, by właśnie (stąd tytuł książki) „Być mnichem w mieście”. Nie książka była jednak celem, bo od pustyni brata Pierre rozpoczęła się historia Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich, których został założycielem i przełożonym. Właśnie do jego wspólnoty nawiązują „sąsiedzi” stadionu naszej Legii, którzy za cel przyznają sobie posługę wewnątrz miejskiego hałasu!

Często kiedy dopingujemy Legię, tam ktoś, o tak – w niezłym hałasie – adoruje Najświętszy Sakrament. Lubię tam wstąpić, przed meczem, oczywiście…, a siostry witały barwy szerokim uśmiechem. Przecież, parafrazując głośną aferę, nic co miejskie nie jest im obce… Chwała Panu!

CYTAT NA KONIEC…

Brat Pierre Marie Delfieux (1934-2013) o byciu mnichem w mieście: Cały problem polega zatem na odrzuceniu grzechu bez odrzucania grzeszników. Nie uciekniemy od zła… Możemy uciec od grzechu.

Dobrego tygodnia czytelnicy!

ŁG