31.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Sokół śmiga na koniu w klipie (wiem, dla beki…), u „rockowej babki”, Nosowskiej, na nowej płycie zamiast gitar gruby bas, a „gruby inaczej” rap tej samej pani Kaśki (wiem – ma dystans, wszyscy dziś mają dystans… Tak jak wszyscy dziś robią dla beki…). Niby żyć trzeba umieć, ale mam mieszane uczucia po opadnięciu pierwszych, pozytywnych jak zwykle w przypadku takich artystów, wrażeń. Nic nie jest wieczne, może ta sytuacja też nie…? Pyta na swoim tegorocznym CDku ex wokalistka Hey… Też mam nadzieję, że muzyka się odrodzi z miejskiego popiołu. A może to dobrze, że Katarzyna Nosowska i inni eksperymentują? Tylko czy to zadziała w drugą stronę… Kiedy ktoś zaeksperymentuje i stanie się jak stara Kasia, jak stary Sokół i ponownie opowie nam o życiu na świeży sposób, tak że aż ciary przejdą? Teraz nie przechodzą. Czy świeże musi być „jeszcze bardziej trapowe i olewcze”, czy stary Waglewski wypuści płytę o syropie i mefedronie…? Nie, on akurat nie, ale kto jeszcze…? Czy każdego czeka syndrom Agnieszki Chylińskiej? Czy polski patriotyzm spotkał syndrom Agnieszki Chylińskiej…? Doszliśmy do momentu, w którym nacjonaliści, którzy stworzyli tzw. Marsz Niepodległości, tudzież manifestację 11 listopada, która przed 2010 rokiem była świętem wyłącznie dla kilkuset radykałów, są jakby ze swojej imprezy wypraszani. Sami cieszyliśmy się, że 11.11 w Warszawie stał się wydarzeniem masowym, ale to zwycięzcy piszą historię… W politycznej gierce oczywiste, że wygrywają ci, którzy mają więcej kasy i władzę – dominuje retoryka umiarkowanych patriotów, wierzących w PiS… I tak, Duda na Marszu, Nosowska rapuje… Trzeba ubrać się na czarno i czekać na dzień, który przychodzi po każdej nocy. Na szczęście moja wiara mówi mi, że pewien dzień będzie inny niż dotychczasowe…

DYGRESJA…

Zrobiło się cieplej, po zakupach w księgarni, usiadłem na ławce w centrum, ściągnąłem nawet kurtkę, otworzyłem książkę. Fontanna jeszcze działa, w niej pełno liści, ciepły wiatr, po ciekawym wersie można podnieść wzrok ku niebu zamiast ku niebu na tapecie komputera, pomyśleć. Błogo się zrobiło…, jakiś starszy pan dokarmiał gołębie.

A potem znowu krzyki, smartfon, problemy…

W KWESTII SMRODU…

Kupowałem wspomnianą książkę.

Pani, handlowym zwyczajem ostatnich lat, poleciła mi to, co akurat mają w przecenie. „Ślepnąc od świateł”, 19,90 zł.

Dziękuję, czytałem dwa razy, odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Kobieta zza lady miała około pięćdziesiątki.

No ja dwa razy się zabierałam, ale dla mnie takie brudne to jest.

Zauważyłem w tym momencie, że to już któraś osoba mówi mi, że coś co dla mnie jest piękne, jest dla niej zbyt brudne (moja mama np. nie może przebrnąć przez język moich książeczek, nie przeczytała…). Kurde, uświadomiłem sobie, że naprawdę wiele osób może żyć pozytywniej, bez taplania się w błocie. Narkotyki, przemoc, słownictwo, szybki seks… To my ciągle o tym gadamy, stał się ten temat częścią naszego brudnego życia, a zwykli ludzie, szczególnie Ci nieco starsi od nas, mogą żyć pozytywniej, w lepszym świecie, bez smrodu, bo i bez ruszania gówna…

Chodzą po świeżym powietrzu, dokarmiają sobie na przykład gołębie (nigdy nie byłem w stanie pojąć po co… skąd się bierze miłość do nich…, ale o tym później). Czasem trochę zazdroszczę. Ale, jak Kuba z „Ślepnąc…”, oczy i serce już za dużo widziały… Osiągnięcie czystości serca to żmudna ascetyczna praca…

W KWESTII SERCA…

To nie tak, że kocham te oczy i te serce. Częściej mnie irytują.

Ostatnio jakaś dziewczyna płakała na ławce, wyglądała jakby miała poważny problem, a nie jakby ją dziesiąty w tym miesiącu chłopak przez fejsa rzucił.

Pomyślałem sobie… kurde, już 22:00, jak zaangażuję się w pomoc to kiedy ja dotrę do domu…? Wszak muszę białko po treningu wypić („problem”!). Nie podjąłem jeszcze decyzji, a już stały przy płaczącej inne osoby, one nie kalkulowały? Głupio mi się przed Bogiem zrobiło, bo się wahałem, ale ostatecznie dołączyłem do nich.

Rozkminialiśmy pomoc, a nie było łatwo i szybko, ja robiłem najmniej. Spędziliśmy tam jakiś czas, bo w grę wchodziło wyrzucenie z domu, depresja, choroba umysłowa…, myślałem, że też psychotropy. Ciepły jesienny wieczór, a ja czułem mimo wszystko jakiś chłód w sercu do tej dziewczyny…

Dzisiejsza Ewangelia mówi, że droga do Nieba jest bardzo wąska. Często obawiam się, że przez moje popsute serducho, może nie wystarczyć… Ale przynajmniej chcę coś z tym zrobić. Stanąć gdzieś w pobliżu bliźniego… Poświęcić chociaż białkowego szejka… jednego z bożków XXI wieku. Żałosne.

Stoję Boże, widzisz?

FELIETON / ŁYSIAK O DECHRYSTIANIZACJI…

Dawno nie zaglądałem do Waldka. Nadal pisze głupoty o jakiejś endecji, ale mądrze też potrafi zapętlić. Aktualne „Do Rzeczy”:

 

KSIĄŻKA / NUDNA „SPOWIEDŹ” BYŁEGO PIŁKARZA CWKS…

Doczłapałem z tą „spowiedzią Dawida Jańczyka” do końca, ale dawno nie czytałem tak żenującej biografii. Żal mi chłopa potwornie, bo nie dość, że jest alkoholikiem to jeszcze jest nudny, nijaki jak cholera, po prostu. Życzę mu wszystkiego dobrego, ale weź już Dawid nie pisz książek, tym bardziej z Dobrowolskim. Kocha Legię, wierzy w Boga – nie księży, czego ja tu nie wyczytałem… Jeden wielki ziew. Nie polecam.

Alkoholu, tak na marginesie, też nie…

MUZYKA / WUEM NAGRYWA Z CR-EM… A.C.A.B.!

Kolejne mocne uderzenie przed 11.11…

„CZY WIESZ, ŻE…”

… wyszedł nowy „Szturm”? Artykuły znajdziecie tutaj: LINK. Co ciekawe, kolejny aktywista widzi nasz aktywizm przez pryzmat… anarchii: LINK. Również pisałem felietony z taką myślą (że jest w AN anarchistyczny pierwiastek), a np. społeczni.net całkowicie przestawili się na pro-narodowy typ anarchizmu.

Nowy „Szczerbiec” też jest: LINK

CYTAT NA KONIEC…

Spychany na bok. Stary człowiek. Gdy dawniej był kierownikiem tutejszej szkoły, to różni dołki pod nim kopali, że bezpartyjny, że starego typu pedagog, że nie rozumie nowej rzeczywistości – pisze Marek Nowakowski w „Robakach”. Napisał to w 1966 roku, a czy dziś straciło to na aktualności…? Nie jesteś liberalny światopoglądowo, to też „nie rozumiesz nowej rzeczywistości”… Mamy rację! Wierzę w to…

Jutro Wszystkich Świętych. Módlmy się za bliskich!

ŁG