5.11.18 RECENZJE: „22 lipca” (film fabularny, 2018).

Anders Breivik zabija, prasa obwołuje go prawicowym ekstremistą. W tym roku powstał film o tytule „22 lipca” (Islandia/Norwegia/USA), właśnie o norweskim przypadku. Zrobił go Paul Greengrass, a udostępnia platforma Netfliks (ponoć jest też gdzieś w kinach). Gościu może się cieszyć już nie tylko deserami i grami komputerowymi w lightowym skandynawskim areszcie, ale także filmem fabularnym na swój temat, którego z tego co wiem nie doczekali się islamscy zamachowcy z terenów Europy. Spodziewałem się szczerze mówiąc taniego moralizatora z gatunku „nie myśl na prawo”, ale seans uważałem za obowiązkowy. Trwał ponad dwie godziny i dwadzieścia minut. Wszyscy to pamiętamy. 22 lipca 2011 w Oslo wybucha bomba pod biurem premiera Norwegii. Po krótkim czasie na wyspie Utoya – jak się okazuje ten sam człowiek w stroju policjanta – strzela do młodzieży jak do kaczek. Był to obóz polityczny Norweskiej Partii Pracy. Breivik zabił 77 osób…

Nie tylko tzw. opinia publiczna, ale wszyscy prawicowcy i nacjonaliści czekali na informację „co to za gość”. Jak się wkrótce okazało, opowiada o sobie, że jest „Templariuszem” (który przed zamachem „zaimprezuje z dwoma dziwkami-modelkami”, ciekawy Templariusz), salutuje w sądzie, otwartą ręką, twierdzi że zaczyna wojnę przeciwko imigracji. Wydał „Manifest”, w którym zarzuca mu się zresztą kopiowanie z „Unabombera”, o którym nie raz pisałem na „DL”. Jego osoba powoduje, że nawet na skraju uważa się go za oszołoma. Lemingi pewnie myślą: tak kończy się myślenie na prawo, ja myślałem sobie: czy w każdym ruchu, religii znajdzie się wariat…? Ile było zamachów „prawicowców”, a ile islamistów?

Film zaczyna się od zamachów, a kończy na sali sądowej. Oglądamy przebieg akcji Breivika oraz jego późniejszy brak skruchy na tle dramatu ofiar i ich rodzin, zrobionych typowo „pod film”. W zimowej scenerii zimnej Norwegi wprowadza nas to w ponury nastrój. Jest też postać obrońcy Breivika, któremu przypada trudna rola, oczywiście jest wyzywany od obrońców nazistów.

Breivik został skazany na 21 lat więzienia, z możliwością nieograniczonego przedłużenia wyroku, jeśli nadal będzie uznawany za zagrożenie dla społeczeństwa. Ostatnio słychać o nim głównie w kontekście marudzenia na warunki w skandynawskim areszcie, co wprawia świat w zażenowanie.

Powstanie jeszcze szereg filmów ostrzegających przed antyimigranckim myśleniem. I tyle z jego „rozpętania wojny”… Prawda jest taka, że gdyby nie Hitler, gdyby nie Breivik moglibyśmy (politycznie) więcej zrobić dla obrony Europy przed intruzami… Dlatego chłopie, życzę ci: niech ci się w tej wygodnej celi w Norwegii wszystkie gry komputerowe znudzą, a desery niech będą co tydzień takie same…

Można obejrzeć, ale nie trzeba. Oglądając polecam zastanowić się: co oznacza dla nas słowo „skrajny” i gdzie są jego granice?

ŁG

PS: Zwróćcie uwagę, co mówi na trailerze kandydat na polityka, późniejsza ofiara. To jest właśnie niebezpieczne – uznanie, że tolerancja liberalna jest jedyną drogą…