15.11.18 RECENZJE: „Mag” (książka, John Fowles, 1965/wyd. 2015).

Czasem muszę łyknąć jakąś „cegłę”, która przemówi do mnie podczas długich przechadzek po księgarni. Najlepiej żeby było to „coś innego”, arcydzieło literatury, które może coś nowego przede mną odkryć. Niekoniecznie kolejna książka nacjonalistyczna, czy religijna. John Fowles (1926-2005) to powieściopisarz angielski, znany m.in. z „Kolekcjonera” (powieść 1963 rok, ekranizacja 1965). Kupiłem za 59 zł wydanie „Maga” (1965) z 2015 roku, ogromne, 702 strony, robiąca wrażenie okładka. Przeczytałem kilka stron w księgarni i poszedłem do kasy. Wyruszyłem w ekscytującą podróż, która skończyła się dopiero na ostatniej kartce. Trafiłem! Jak z „Imię Róży”, jak z „Shantaram”… to tego typu piękna „cegła”. Niby nic o nacjonalizmie, tym bardziej o sporcie, ale dużo w niej o moralności (niekoniecznie tak jakbym sobie życzył, „ale”, „chociaż”…) i o człowieku. Dużo w niej piękna pióra białego człowieka, mimo że jego poglądy są tak dalekie od moich prywatnych. Kilka słów o fabule…

Młody nauczyciel dostaje robotę na greckiej wyspie. Tam, znudzony monotonią nauczania angielskiego, zakrada się do tajemniczej willi miejscowego bogacza, który powoli wciąga go do swojej psychologicznej gry… Czy wygra miłość, czy zaślepi ją pożądliwość? Stare pytanie w ciekawej, intrygującej odsłonie…

Otrzymujemy coś na zasadzie thrillera psychologiczno-erotycznego, w ciekawym klimacie wyspy i tajemnicy. Gra psychologiczna, na granicach jawy i fantastyki (czasami nie wiemy, co jest prawdą, a co…, no właśnie, czym?), wymaga uwagi, wyciszenia, ale gdy już się skupisz – niezwykle wciąga i odciąga od problemów codzienności. Wytrzymajcie do końca (nie będzie trudno), mówiąc prosto: ryje banię!

W dwa dni wolne przeczytałem bodajże 340 stron, a miałem jeszcze inne rzeczy do robienia. Rozdziały nie są zbyt długie, zawsze lubiłem tak czytać (wygodne, gdy często musisz przerywać).

Polecam wymagającym czytelnikom literatury. Jak to się ma do tematyki „DL”? Tak, że powinniśmy rozwijać swoją wyobraźnię, horyzonty, potrafić rozkoszować się dziełami i co za tym idzie – dostrzec lansowaną tandetę. To pomoże szerzej widzieć przy innych sytuacjach, na pierwszy rzut oka niedostrzegalnych przy tego typu lekturze.

ŁG

PS: Trailer ekranizacji „Maga” z 1968 roku. Nie oglądałem…

PPS: Bardzo dużo recenzji różnego typu znajdziecie w „DL”24!