27.11.18 RECENZJE: Samchung/Captain Bootbois – 百折不屈 (GMC Rec).

Zostajemy dalej na koreańskiej scenie, przy Samchungu. Jest to szósty album tej kapeli, którą poznaliście przy okazji poprzedniej recenzji (LINK) i zarazem drugi Captain Bootbois. Muzycznie zarówno jeden jak i drugi zespół przedstawili mieszankę Heavy Metalu i Hard Core, a wiem, że szczególnie ten drugi styl jest bliski zwolennikom Czarnego Bloku, wchodzącym na drogalegionisty.pl. Obie kapele kontynuują wytyczony przez siebie od samego początku kierunek, czyli antykomunizm, miłość do swojej ojczyzny i narodu koreańskiego oraz historii Korei, która od najdawniejszych czasów była celem najazdów, najpierw Kitanów, później Mongołów, następnie Mandżurów i wreszcie Japończyków… Generalnie mamy dużo wspólnego, jako naród umiejscowiony między potęgami i muszący się z nimi zmagać.

Co do samej płyty, każda z kapel zagrała po trzy utwory plus jeden wspólny. Ten Split jest dość dziwny z uwagi europejskiego słuchacza, ponieważ przeważnie jest tak, że najpierw na płycie gra jedna kapela, potem druga, a tutaj utwory zamieszczone są naprzemiennie, tzn. pierwszy utwór gra Samchung, a następny Captain Bootbois i tak do końca. Ostatni, siódmy utwór jest wspólny. Wszystkie utwory śpiewane są oczywiście po koreańsku z wyjątkiem „Fight for Your Life”, który jest po angielska, a wykonuje go Captain Bootbois.

Podsumowując: jest to bardzo przyjemna w odsłuchu płyta. Utwory są melodyjne, rytmiczne, dużo (przynajmniej, jeżeli chodzi o Samchung) grają gitarowych solówek i perkusja gra na dwie centrale.

Czy da się tego gdzieś posłuchać na żywo? Ciężko jest. Nie wiem nic o zagranicznych koncertach Captain Bootbois, ale Samchung wyjeżdżał już z Korei. Ostatni koncert jaki pamiętam, to w zeszłym roku w Japonii u boku Aggro Knuckle, Crikey Crew i The Hawks (wszystkie trzy zespoły zagrały u boku samego Bound For Glory).

Tomek