29.11.18 Suppedaneum i Dobry Łotr story. Czekając na Adwent…

Belka pod nogi Chrystusa, charakterystycznie zaznaczona głównie na „krzyżu prawosławnym” (tak naprawdę -krzyż jest jeden-, mam nawet konkretny zamiar wydziarać sobie tą belkę, a jestem i będę katolikiem…) po łacinie nazywa się suppedaneum. Mini-opowiadanie o tym tytule zamieszczę w „Drodze Legionisty” nr 24 (również dużo publicystyki tam ostatnio dla Was odkładam). Jeden z końców suppedaneum jest podniesiony ku górze, wskazuje na niebo, do którego trafił Dobry Łotr. Drugi koniec pokazuje piekło, do którego trafił drugi z wiszących obok Jezusa łotrów – ten, który nie uwierzył, pełen był wątpliwości i zła do samego końca. Świat po grzechu pierworodnym jest skomplikowany, różne są historie ludzi, nawet łotrów. Kroczymy krętymi ścieżkami, ale każdy otrzyma, prędzej, czy później, możliwość opowiedzenia się za dobrem, lub złem – w wymagającym szczerości momencie. Ba, codziennie możemy spojrzeć, przy okazji wielu różnych sytuacji, albo w dół, albo w górę. Dlatego chcę to widzieć przed sobą, na swojej ręce: „masz wybór tego jak się zaraz zachowasz”! Nie przed jakąś tam władzą, żeby w stosunku do niej być grzecznym… przed Bogiem, jak zachowam się przed moim Królem „nie z tego świata”, tylko On jest godzien skruchy wojownika!

Podobnie w podejściu do narodu, a nawet w obserwowaniu wydarzeń w Ojczyźnie można patrzeć w górę, lub w dół. Doceniać co się ma, lub wiecznie marudzić. W grudniu robię sobie co najmniej miesięczny post od sprawdzania bieżączki. Olewam „tablice”, „wujków dobra rada” i odłączam się, wielbiąc Pana od samego rana, jak to na Roratach. Piękny to jest czas, chłód świątyń, ale gorąco od lampionów i serc czekających na Boga. Polska! W 2018 roku Adwent rozpocznie się 2 grudnia, a zakończy 24 grudnia, w tradycji Kościoła jest on czasem na duchowe przygotowanie do powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa, a także czasem radosnego oczekiwania na Boże Narodzenie. Polecam, przygotuj się dobrze na ten czas, nie pędź tak… nic nie musisz!

Odnosić się do Niego w tych trudnych chwilach… to trudne. Łatwo zapomnieć o Dobrej Nowinie, gdy jesteśmy w wirze, gdy codziennie cierpimy na swoje małe i wielkie sposoby. Zazwyczaj wstajemy rano, z tym specyficznym ciężarem życia w tyle głowy, niewyspani, często zniechęceni musem dźwigania całego dnia, krzyży, innych ludzi, a tu jeszcze, hm, musimy Mu dziękować… Jak sprawić żebyśmy -chcieli- Mu dziękować…? Z pewnością trwać na modlitwie.

Ostatnio słyszałem gdzieś na jakimś kazaniu, że czym więcej „stracisz” swoich masek w oczach innych i pogodzisz się z tym – tym lepiej, bo więcej przestrzeni zostawisz dla Pana. Dzisiejsze pierwsze czytanie  (Ap 18,1-2.21-23;19,1-3.9a) mówi m.in., że Upadł, upadł Babilon — stolica. I stała się siedliskiem demonów i kryjówką wszelkiego ducha nieczystego, i kryjówką wszelkiego ptaka nieczystego i budzącego odrazę. Wszystko co ludzkie, upadnie, zostanie tylko to, co Boskie (jeden z duchownych odczytuje to wprost tak: LINK). Nie martwmy się zatem tzw. porażkami dnia codziennego. Jezu, Ty się tym zajmij.

Nieważne czy byłeś łotrem, możesz spojrzeć w górę… Swoim charakterem możesz dać przykład i świadectwo w specyficznym być może środowisku, że nie damy pogrzebać naszej wiary i nie oddamy naszych świąt tandetnej komercji i amerykanizacji tego okresu, a przede wszystkim, że nie oddamy naszych serc bestii.

Dawajmy świadectwo! Liczę na Was!

ŁG

PS: Podziemie podziemiem, ale najpiękniejsza jest muzyka zza murów klasztornych. Nie na każdy dzień…, ale tak generalnie, biorąc pod uwagę… wszystko. Już niedługo być może znowu nagram „znienacka” coś na swój kanał (znajdziecie na nim już trzy filmy stamtąd) z mojej ukochanej polskiej pustelni… Za jakiś czas ponownie na kilka dni odwiedzę Betlejemki, wezmę ze sobą zeszyt, może skończę tam „DL”24. Polecam wszystkim pustynię – po to by odnaleźć prawdziwego siebie i Boga. Tym bardziej w czasie Adwentu!