27.12.18 RECENZJE: „Po co światu mnich?” (książka-wywiad, 2018).

No właśnie… spytasz, „po co”…? A tym bardziej „po co o nich tyle piszesz”…? Z chęcią przeczytałem wywiad-rzekę z mnichem z zakonu trapistów (bardzo surowa reguła) Michałem Zioło, który w bardzo przystępny i ciekawy sposób opowiada o tych, którzy czuwają na modlitwie siedem razy dziennie, kiedy świat śpi i kiedy hula w najlepsze. To Boży fanatycy (znani m.in. jako męczennicy, których historię opowiada głośny film „Ludzie Boga”), a ja fanatyków szanuję. Zażyczyłem sobie na święta, prócz książek oczywiście, takie lepsze naczynia do picia herbaty jakie znam z klimatów dalekowschodnich, a tak się składa, że BUSHIDO jest tematem przewodnim papierowego zina, którego właśnie wydaję, by w jeszcze lepszym klimacie odpoczywać czytając – nie tylko podczas świąt. Dobre herbaty (abstynent musi coś sobie wymyślić…), dobra lektura duchowa – to wszystko wprowadza człowieka w… bojowy nastrój, bo my przecież nie z tych, którzy zbyt długo potrafią tak wypoczywać… Polecę Wam tą książkę w kilku zdaniach.

Trapiści to zakon zaostrzonej reguły, słowo „La trappe” znaczy… „pułapka”. Katarzyna Kolska oraz Roman Bielecki rozmawiają z jedynym polskim trapistą, bracia Ci nie mają bowiem domu zakonnego w Polsce. Poznajemy ojca Michała Zioło z Tarnobrzegu, jego drogę od dominikanina po mnicha trapistę. Dowiadujemy się, że żadne traumy życiowe, jak sądzą niektórzy, a po prostu powołanie powoduje, że ludzie zamykają się w takich zakonach.

Zioło tworzył duszpasterstwo akademickie, wszędzie go było pełno, radził sobie, jest utalentowany i wykształcony, a mimo to – a może dlatego? – postanowił pójść za Jezusem na pustynię i pozostać tam.

400 stron, pięknie wydana, bogato ilustrowana! Po wywiadzie płynie się z wielką przyjemnością, różnego typu rozdziały (tematy główne) zapewniają płynność i lekkość lektury. Równocześnie poznajemy ciekawe historie mnisze i oczywiście kulisy ich życia, co jest głównym tematem książki.

Kilka historii wykorzystałem do „DL”24, bo ojciec opowiada m.in. historię wspomnianych męczenników, którzy zginęli z rąk terrorystów (znaleziono ich głowy), poświęca tym odważnym ludziom cały rozdział.

Na minus może… zbyt mało o Bogu, Maryi… Rozumiem, że to książka o życiu mnicha, ale między pytaniami o mnisze życia można było zadawać takie o podejście do różnych zagadnień związanych z wiarą, wszak kto zna się lepiej na modlitwie od zakonników surowej reguły?

Spędziłem z wywiadem-rzeką pierwszy i drugi dzień świąt i nie żałuję. Herbatka dobrze przy tym smakowała.

Święta się skończyły, czas wracać do obcych ludzi… Mam swoje rytuały. Musi być trening, musi być modlitwa, musi być lektura i muzyka (zależy od dnia), musi być pisanie. Dużo tego… dlatego w niczym nie jestem mistrzem, nie jestem najlepszy, a pewnie nawet dobry. Ale z niczego nie zrezygnuję, chyba że pod koniec – dla Boga. Bracia, ojcowie dobrze uczą takiej ascezy…

ŁG