10.01.19 O! Znowu pytania…

Generalnie niczego nie żałuję, ale trochę mnie dręczy, na modlitwie, że przez życie „na czarnym humorze” i z tabu łamanym już od małego dzieciaka, nie będę w stanie uszanować w pełni Jego majestatu. Mówiąc wprost… – mamy zryte łby bracia i siostry, częściowo ze swojej winy, a częściowo z winy świata wokół (stale, od nowa atakuje on uzyskaną w ascetycznym trudzie czystość serca…). Nie dziwmy się, że każdemu z nas można by przypiąć łatkę „wierzącego specyficznie”. Na szczęście są Dzieje Apostolskie i ogólnie Ewangelie, jest Stary Testament… kto tam nie był specyfikiem, a nade wszystko – kto tam nie miał wad? Noe się upił, Dawid miał romans, a Piotr wyparł się Chrystusa… Kto czyta – nie błądzi, stara prawda, ale żeby nie grzeszyć nie wystarczy czytać, tylko trzeba trwać w modlitwie. Nauka zaś jest taka, że to co stare – zostawiasz w konfesjonale i masz ufać, zapominać – w ascetycznym trudzie – stare obrazki, jeśli owe są. Inaczej byłoby bez sensu.

„Egzegeza: ul. Znaków zapytania” – pierwszy singiel z nowej płyty Tau (premiera: 1 marca 2019) już na YouTube Bozon Records (poszperajcie tu: https://www.youtube.com/user/BozonRecordsPL/videos?disable_polymer=1)! Znawcy rapu odnajdą w tym kawałku wiele pytań ze starego Mediuma, ale i odpowiedzi od dojrzałego człowieka i twórcy jakim stał się Piotrek. Majstersztyk! Fajnie, że euforia mu minęła i nie jest już taki cukierkowy… Bóg przychodzi nawet po morderców (św. Paweł), a nie tylko po grzeczne dzieci (zazdroszczę czystości widzenia)…

Oglądam ten klip z „Księgi pszczół” co jakiś czas i za każdym razem… nam współczuję.

Nam – tym, którzy nagle (jakieś predyspozycje, czy co…?) zaczęli się zastanawiać PO CO żyją i brnęli coraz głębiej i głębiej w tą myśl. Też potrafię być na co dzień zajebiście przyziemny, ale od tych raz rozpoczętych rozkmin już nie ucieknę… one są punktem wyjścia, nie kwestie materialne. Kwestie materialne powodują tylko chaos w naszym życiu… na krótszy, bądź dłuższy czas. Zawsze kończę go wyjściem z trudnej sytuacji finansowej… i zastaję siebie samego przy świeczce symbolizującej Jego obecność – z tymi samymi pytaniami…

Jedną z niewielu odpowiedzi jakich mogę udzielić to: dobrze, że tak jest! Te rozkminy to widocznie moje ścieżki do Boga, który chce pozostać zakryty. Czemu? O, znowu pytanie…

Twoi znajomi już na etapie pytania o wielkość kosmosu i postawienie swego życia na tym niesamowitym tle pukają się w głowę i włączają TTV? Widzisz – niektórzy zamiatają pod dywan z Ikei nawet to pierwsze pytanie.

A ja śledzę gwiazdy, ale już nie te z bilbordu – one nie pokażą prawdy tylko cycki z silikonu. Lepiej być samotnym mędrcem niż lemingiem.

A propos. W jednym z ostatnich tekstów na e-zinie wspomniałem o lemingach szukających modnych nurtów myślowych, np. jogi, dla zapełnienia tego niepokojącego czasu oczekiwania na nieuchronną śmierć, które to uczucie niepokoju pojawia się po tym, gdy zdamy sobie sprawę z tykającego zegara. Niestety, niektórzy też szukają w tym (w szczątkach prawdy, jak mówi Kościół) poważnych odpowiedzi na pytania o sens, co otwiera nie te furtki, które trzeba otworzyć w duchu – jak pokazuje szereg przykładów…

No bo skoro kosmos taki wielki, to co może o nim wiedzieć jakiś gruby ksiądz, podobnie słaby jak ja, albo jeszcze słabszy… (przecież ja jestem człowiekiem sukcesu, a on kim jest?)? Lepszy buddyzm, gdzie to człowiek jest w centrum, ta ideologia bardziej pasuje do ideologii liberalnego, nastawionego na prymat jednostki, Zachodu!

Dużo pokory nam trzeba od Pana Boga, by znaleźć prawdę, wiara to łaska, która ludzkie myślenie przekracza…

A czemu prawda jest tak zakryta? Nie mam już nic do dodania, znaki zapytania zamykają zdania, szukam rozwiązania

Byłem dziś u spowiedzi, na mszy o 8:00 rano. Razem ze mną 10 osób. Wiem, że ludzie pracują, ale są msze o 7:00, o 18:00… Co jest ważne dla katolika skoro wierzy, że na ołtarzu chleb przemienia się w Jego ciało? Co jest ważne skoro średnia to 10 osób…? Ksiądz przypomniał mi, że działam z ludźmi, jestem tam powołany, a więc nie mam zachowywać się jak zwykły leming (to śmieszne, że użył akurat tego słowa), lecz nieść mocne świadectwo wiary. To takie proste, a zarazem tak ważne – zły tego nie lubi i będzie chciał nas oszukać… Bóg mi wybaczył, stary grzech nie istnieje…

Wierzysz w to…?

ŁG

PS: