29.01.19 To jak zabawa w dwa ognie… czekasz aż piłka Cię dotknie.

Problem z nakręcaniem się na sukces i robienie szeregu rzeczy na raz (i to dobrze! Musi być najlepiej!) skutkuje tym, że człowiek jest rozhisteryzowany. A gdy jest rozhisteryzowany łatwiej mu popadać w gniew, czego skutkiem często jest grzech. Trzy kawy, trzy energetyki i do roboty! O kokainie nawet nie piszę… Widzicie sprzeczność ze spokojem ducha? Spokojnie, leming też widzi, ale co wybiera, by się uspokoić? Jogę, dalekowschodnie sposoby medytacji… To co modne na Zachodzie, który odcina się od swojej cywilizacji. Ostatnio zerwałem kolejne plakaty w kiblu w knajpie śniadaniowej (też modne w centrach miast, więc modne nurty religijno-filozoficzne mają drzwi otwarte…). Jedna z matek mojego podopiecznego zostawia go na treningu i śmiga na medytację wyluzować po robocie. Na buddyjską medytację… Młodsi kumple, ateiści, lubią spędzić czas przy zajaraniu sziszy.

Nowy singiel Tau, nowy singiel Sokoła. Coraz głębsze wnikanie w kwestie egzystencjalne u „starych rapowych wyg”, jeden do Boga…, drugi w koniec ludzkości bez Boga… Ci którzy już wiele powiedzieli czują, że mają przed sobą pewien mur, którego nie przebiją. Nic nie jest w niepodważalny sposób udowodnione. Rap jest coraz cięższy, lub… coraz lżejszy, w sensie, albo wnika mega głęboko, albo reprezentuje typowo hedonistyczne anty-wartości. Jahwe, Joga, kosmos, tudzież ciało, ćpanie…, czasem kilka się przenika. Jakie życie taki rap.

Społeczeństwo błądzi we mgle – ewidentnie. Czujesz to?  

By nie zwariować w XXI wieku, warto czasem wracać do rzeczy małych, przyziemnych – piszę Wam o tym. Prowadzę dwa psy na dwóch smyczach, operuje nimi niczym święty Mikołaj swoimi reniferami, ja – Wioletta Willas polskiej sceny fanzinowej, hłe hłe. Wpadam z tą ekipą do bukmachera, smycze plączą się ze sobą, powstrzymuję psy przed obwąchiwaniem jakichś Januszy, obie smycze trzymam pod pachą, jedną ręką liczę drobne, drugą trzymam portfel, karteczkę z numerem kuponu, kartę stałego klienta… Dzień świra, panie zza lady zachwycone, Janusze mniej, patrzą, czy któryś ich nie oszcza („Moje mokasyny!”). Obejrzę mecz, ruszy sezon to gdzieś pojadę…

Ta przyziemność to jednak trochę jak zabawa w dwa ognie, czekasz aż piłka cię dotknie – życie w stanie łaski uświęcającej jest taką sytuacją jak z nowego singla braci Waglewskich i ze znanej szkolnej gry (bardzo nie lubiłem). Jak wiadomo, gdy dostaniesz w niej piłką, musisz zejść („zbity”) z boiska. To tylko kwestia czasu, może on być długi, lub jako jedyny z wielu graczy możesz wygrać! Większość jednak odpada…

Po spowiedzi wracasz do gry, ale czas, kiedy jesteś poza jej polem jest bardzo niebezpieczny, bo nie dość, że sytuacja potrafi się pogorszyć to nie wiesz kiedy główny organizator zabawy powie: fajrant! Człowiek, by sobie ze świata po prostu pokręcił bekę, odbił od spraw wyniosłych, ale trzeba uważać czym się nakręcasz, czym walczysz z szarością dnia codziennego.

Przecież stary ja powinien zginąć!

Gorszenie powoduje, że ktoś staje się gorszy, a więc to bardzo poważny grzech. (Mt, 18, 6-7) 6 Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. 7 Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie. To ostatnie zdanie znaczy mniej więcej tyle, że musi być źle, ale ty nie masz w tym uczestniczyć…

Jak zatem nie zwariować? I tak w kółko… „Pisz prościej”, hejtują niektórzy czytelnicy. Gdy pewne pytania padną, a tym bardziej odpowiedzi – nie ma już odwrotu. Dlatego większość nawet się do tematu Boga i zagłębiania wiary nie zbliża. Bezpieczniej. Do czasu… aż piłka Cię dotknie.

ŁG

PS: Utwór nowojorskiej kapeli HC – Madball, o której już pisałem w ostatnich aktualizacjach. Tym razem „Darkest Days”:

Byłeś światłem w ciemności

Żyłem w pełni odkupienia i grzechu

Mimo że byłem otoczony przez najlepszych przyjaciół

Moja przyszłość wyglądała na przygnębioną

Dałeś mi nadzieję w czasie, kiedy straciłem kontrolę

Straciłem moją duszę

Zabrałeś mnie z rynsztoku, którym kiedyś wędrowałem

Pomogłeś mi zobaczyć, co teraz wiem

Kiedy pomyślałem, że nie ma nikogo dla mnie

Twoje światło świeciło we mnie

Dałeś mi nadzieję, dałeś mi wszystko, czego potrzebuję

Uwolniłeś mnie

Kiedy walczyłem przeciwko sobie, aby być tak dobrym, jak tylko mogę być

Dałeś mi siłę, dałeś mi to, czego potrzebuję

Jesteś dla mnie wszystkim

W najciemniejsze dni przyszedłeś do mojego życia

Było w nim tyle zamieszek

Samozniszczenie było nazwą gry, w którą grałem

Wzmocniłeś wartości, które utraciłem bez ceny i kosztów

I nawet kiedy znów się wśliznąłem w ciemność

Walczyłeś, żeby mnie sprowadzić z powrotem

Mam nadzieję, że wiesz, co dla mnie znaczysz

Mam na myśli wszystko, wszystko

Mam nadzieję, że wiesz, że zrobię dla ciebie wszystko

Mam na myśli cokolwiek

Zrobiłeś ze mnie człowieka, kiedy myślałem, że wszystko wiem

Nic nie wiedziałem

Przyniosłeś mi nadzieję w moje najciemniejsze dni

kocham Cię bardziej niż cokolwiek innego

Kiedy pomyślałem, że nie ma nikogo dla mnie

Twoje światło świeciło we mnie

Dałeś mi nadzieję, dałeś mi wszystko, czego potrzebuję

Uwolniłeś mnie

Kiedy walczyłem przeciwko sobie, aby być tak dobrym, jak tylko mogłem

Dałeś mi siłę, dałeś mi to, czego potrzebuję

Zawsze jesteś dla mnie.