30.01.19 (xWPWx) Wdzięczność na bladej twarzy!

X zmarznięta wbiegła do klubu na ostatnią chwilę przed treningiem (co jest u niej standardem, zabiegana rodzina) i przemknęła do szatni niemal niezauważona. Trzydziesto cztero kilogramowa jedenastolatka miała bladą twarz, tak że niemal wtapiała się w białą farbę ścian gymu, w którym prowadzono treningi sportów walki. Mimo młodego wieku X trenuje sporty walki już od sześciu lat, a więc od piątego roku życia. Teraz dowieźli ją z wioski pod miastem i jak zwykle biegła przerażona wizją spóźnienia z torbą większą od siebie. Z torbą sportową, w której trzyma wygodny strój, picie oraz cały sprzęt do walki sportowej.

Cześć – rzuciła jak zwykle ściszonym głosem, jakby wydobywającym się zza cienkiej ścianki, mało kto jej odpowiedział, a jeśli – to też pod nosem…

X musi korzystać z porad psychologa, bo niezbyt dogaduje się w szkole (dobrze się uczy i bije – wyróżnia się czymś, a to budzi zazdrość, nie jest też podatna na „wszystko co złe” jak reszta, a to alienuje…), ale gdy założy rękawice – ma swoje dwie godziny! Dwie godziny, kiedy nie musi nawiązywać relacji za pomocą trudnych dla niej słów, bo za słowa przemówią pięści i kopniaki. Tu już nie jest szarą myszką, a wręcz przeciwnie – wysuwa się na czoło!

Przyznam, że załatwiliście mi fajną chwilę (żeby to pierwszy raz). Chwilę powiedzenia jej, że jedzie na obóz letni, bo WPW znowu dała radę! Tak pisałem o tym już, dziękowałem Wam, ale to nadal we mnie żyje, żyje nadal w jej twarzy…

Szepnąłem jej w trakcie treningu, ponownie nie mogąc oderwać oczu od zaangażowania tego dzieciaka…

Chciałabyś jechać na obóz?

Tak.

To ćwicz tak dobrze jak teraz, a załatwimy to jeszcze dziś!

Byście widzieli jej minę… Czysta radość, chyba największe jej okazanie w historii WPW! Sorry, że płaciliście, a mi to przypadło oglądać (chociaż też się – oczywiście – nieco dorzuciłem finansowo), bo było piękne…

Rodzice X stracili pracę – oboje, a wychowują czwórkę dzieci. Utrzymują się tylko z dorywczych „fuch”, na które pozwalają im ich umiejętności zawodowe i ponownie szukają stabilizacji. W kwestii sportu stać ich dziś tylko na absolutne minimum, a ich córka, jak pisałem, mimo 11 lat na karku trenuje już od 6 lat i nie chce odpuścić! Takiej osobie pomogliście, jest to z pewnością przyszła mistrzyni…

Z tego co widziałem po jej reakcji i po tym co widzę na co dzień u niej – mistrzyni o wielkim sercu! A przez to – niestety – bardzo raniona w otoczeniu…

ŁG

PS: W styczniu 2019 na YouTube pojawił się krótkometrażowy film dokumentalny „Tchórz, kto ucieka”, wypuszczony przez stołeczną Alternatywę. Obserwuję tych ludzi, bo robią tam dobrą robotę, podobną do moich zajawek, tyle że znacznie bardziej rozwiniętą. Obejrzyjcie, puśćcie dalej, wspierajcie tego typu akcje! Może będziecie mogli im jakoś pomóc…?

PPS: A jak już jesteśmy przy filmikach i miejscach, które ratowały młode życia… Obejrzyjcie to hardcorowe świadectwo i pomyślcie o tym jak może być…