7.02.19 „O wszystkim i o niczym”.

Bilet na mecz Legia-Cracovia kupiony. Jak to dobrze wydane pieniądze! Zwyczajny, sensowny, tradycyjny sport – piłka nożna. Jakiś patolog walczy w czymś, co nazwano „fejmowym mma” i łamie sobie piszczel. Ponoć „było to wszędzie”. Mnie nie ma wszędzie. Nie oglądałem. Słyszałem od żywych ludzi (bo newsów tego typu od „ludzi wirtualnych” nie otwieram), że wielu chce takie coś oglądać, więc ktoś kupi bilet (Sokół podał na „Czarnej białej magii” drastyczniejszy przykład…) – prawdziwy i wirtualny. „Czarne lustro”, bo jak inaczej nazwać lejących się w klatce… YouTuberów i zajadające się chipsami masy, płacące za oglądanie tego gówna…? To jest rozrywka dzisiejszego świata „postępu”. Szokować. Ośmieszyć. Co jeszcze wymyślą byś zapłacił, kogo jeszcze zaproszą do hejtowania w telewizji żeby wyludnić ulice i zaprowadzić z popcornem przed swój kanał? Czasem można nad światem i jego pato-jokerami tylko płakać, jak Jezus nad Jerozolimą…

DYGRESJA…

No właśnie, płakać…

Średnio przepadam za typem wiecznie uśmiechniętego katolika ze wspólnoty charyzmatycznej, ale z drugiej strony znalazłem takie spostrzeżenie Nietzschego dotyczące nas chrześcijan, że tak rzadko mamy miny zmartwychwstałych. Zacząłem się z siebie szczerze śmiać, gdy to przeczytałem, bo to prawda o mnie, aczkolwiek jestem po prostu zwolennikiem kontemplacji cichej, na której uśmiech pojawia się tylko przelotnie, ale za to jest on wynikły… ach, nie potrafię na szybko tego opisać!

Myślę jednak, że dziś by tak Nietzsche nie napisał, bo od kilku lat „uśmiechnięty katol” to wręcz pewien nurt w Kościele… Dzisiaj jest w drugą stronę, nie można chyba się nie uśmiechać i należeć do jakiejś wspólnoty na Zachodzie, heh. Franciszek, Panama i te sprawy.

KIM JEST DLA CIEBIE…?

A propos – w Panamie doceniają księży, no bo skoro jeden potrafi tam ogarniać… 33 parafie i niektórzy mają tam u siebie jedną mszę na miesiąc? Jeden polski ksiądz relacjonował z Dni Młodzieży, że widząc sutannę biegli z drugiego końca ulicy, by ich pobłogosławił.

A u nas…, kim jest dla Ciebie ksiądz? Potencjalnym cwaniakiem, nikim, czy już potencjalnym pedofilem? Doceniam, że mogę codziennie zajrzeć do Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie. Doceniam i korzystam.   

ARTYSTA ZA PINĆ ZŁOTYCH…

Po napisaniu dwóch kiepskich książeczek czułem się takim artystą, że hej! Brakowało tylko aksamitnego szalika na szyi, żeby go sobie pierdzielnąć do tyłu niczym pilot z czarno-białego filmu i wypiąć cycki jak paw. Chciałem wydać w książkowej formie pewne poglądy, ale dziś wiem, że to pozycje słabe, niespójne, z dość kiepską historią. Cóż…, jeśli ktoś potrzebuje X czasu żeby coś z warsztatowych rzeczy do niego dotarło, Grower potrzebuje tego czasu pięć razy tyle, bo generalnie naprawdę ma wszystko w dupie…, a przede wszystkim to straszny leń i fanatyk robiący dziesięć rzeczy na raz. 

Mówi się, że herbata z powtórnego parzenia jest lepsza, podobnie jest z nawróceniem. To pierwsze jeszcze jest takie emocjonalne, ale gdy emocje opadną miłość do Trójcy jest przede wszystkim dojrzałą decyzją. Dojrzałą decyzją, albo… wygasa. Myślę, że mam teraz podobny okres w swojej twórczości, bo mam o niej bardzo krytyczne wyobrażenie i dopiero któraś przymiarka może być lepsza. Może być, ale nie musi, bo wiedzieć, że jest źle nie oznacza od razu potrafić zrobić lepiej.

No ale… widzę dziurę to może w nią nie wjadę…

„MMA” PRZYSZŁOŚCI…

A jakby tak napisać o formie niewolnictwa z przyszłości. No wiecie, np. ktoś nie ma ręki, a ktoś inny ma zespół downa, więc mafia ich porywa i wystawia do walki w klatce, bo walczący z tymi złymi ustawkami kibiców (walczący w necie) leming chętnie przeleje cztery dyszki zarobione w korpo, by ujrzeć kto wygra to starcie na śmierć i życie…? No co? Tak się odstresowuje po 12 godzinach okłamywania klientów przez telefon…  

Jasne, że by to oglądali…

MUZYKA / „KONIEC GATUNKU”…

… jest tu zatem odpowiednim komentarzem.

… byłoby odpowiednim komentarzem, gdyby nie było Boga. A jest. Czytam „Świadectwo w sprawie cudów” Dario Composta, które dowodami na istnienie wprowadzają pokój w tym pieprzonym chaosie…

CYTAT NA KONIEC…

Pierre-Marie Delfieux w „Mnichu w mieście”: Gdy Jezus widział, że pod koniec miasto Jerozolima nie chciało już Go słuchać, poprzestał na patrzeniu na nie oraz modlitwie i płaczu nad nim.

ŁG