12.02.19 Nie szukam wroga, bo to on co chwila mnie odnajduje…

Na tyle na ile pozwala mi czas obserwuję protesty Żółtych Kamizelek we Francji i inne ruchy w Europie. Przypomina mi to niektóre obrazki z ukraińskiego Majdanu, szkoda, że – przy wszystkich różnicach w powodach, kształcie i sytuacji tych państw – zapewne skończy się jak zawsze – danym krajem będą nadal rządzić karierowicze. Każda epoka rodzi oddolne protesty, ale najczęściej jest to ostatnie (nie pierwsze!) słowo nabuzowanego ludu. Na więcej nie pozwala nam odwieczny (nie)porządek światowy. Czasem zastanawiam się jak dzisiaj, np. 12 lutego 2019, wygląda mój nacjonalizm, co ja właściwie czuję i na co czekam. Cóż, czekać możemy tylko na większe pospolite ruszenie, jak na Ukrainie, czy we Francji, bo dzisiaj skrajną prawicą w Polsce jest, heh, PiS, a reszta to „już w ogóle oszołomy”. Naszego Złotego Świtu nie mamy, bo NOP lata świetności ma za sobą (życzę najlepszego). Trudna sytuacja do walki politycznej – i trudna będzie aż do kolejnego zwrotu, niestety – do czasu ponownych wielkich emocji w narodzie, na kształt tych po 2010, które zmieniły dużo – nawet podejście do polityki na naszych stadionach.

Ludzie w różnych sprawach są na europejskich ulicach, są tam także liczni nacjonaliści. Niespokojnie również m.in. w Grecji, proce idą w ruch nie tylko u anarchistów:

Tu respekt budzi także średnia wieku narodowych aktywistów (podobnie jaram się tym jeśli chodzi o Włochów, Ukraińców…), zobaczcie na narodowe „corteo”:

Zresztą we Francji też dużo walczą starsi ludzie. Zastanawiam się na tym tle, co nas – Polaków – tak wykończyło, że popadliśmy w marazm…

„Nie ma o co walczyć, szukam wroga”? Bracia i siostry, a te całe tęczowe piątki w szkołach i inne bezczelne ruchy tęczowych zboczeńców uderzające w fundamenty naszej cywilizacji? My odpuściliśmy, oni nie. Prowokacji było przez ostatnich kilka lat tak dużo… Nie czujemy, że to nasz problem. Na siłę grzebiemy w gospodarce, a protest w jej sprawie też ludzie muszą – jak we Francji – po prostu poczuć i zdrowo się wkurwić…

Nie szukam wroga, ale wiem, że naród pasywny, cywilizacja pasywna – rozkładająca się od wewnątrz, skazana jest na wymarcie… Czy mamy umrzeć, czy do końca życia głośno mówić Prawdę?

ŁG