18.02.19 Aggroknuckle – „Battle Dressed In Black” (rock, Japonia’13).

Na informacje o czymś takim jak japońska scena RAC, a raczej o istnieniu japońskiego ruchu skinheads, natknąłem się już kilkanaście lat temu w jakimś wywiadzie opublikowanym w „R.A.C. Magazine” – zdaje się, że odpytywana była grupa Kolovrat. Ale nacjonaliści w Japonii? Nie, to pewnie jakieś nieporozumienie, pomyślałem. Dziś świadomość w Europie (zwłaszcza za sprawą Casa Pound Italia i AN) wzrosła na tyle, że ludzie zdają sobie sprawę, że szowinistyczna retoryka i zoologiczny rasizm do niczego nie prowadzą, a problemy z jakimi muszą dziś zmagać się białe społeczności, są w dużej mierze wynikiem przyjęcia przez nie, lewacko – liberalnych antywartości oraz działalnością kapitalistycznej oligarchii dążącej za wszelką cenę do maksymalizacji zysków.

Ok, tak jest dziś, ale wtedy, jeszcze przed erą internetu, wydawało się to co najmniej irracjonalne. Mniej więcej na początku ubiegłego roku, na jednym z serwisów społecznościowych, znalazłem utwór „AK” Aggroknuckle i aż nie chciało mi się wierzyć, że Japończycy mogą nagrać tak rewelacyjną rzecz! Zacząłem drążyć temat by zdobyć jakieś ich wydawnictwo i udało się, ale sporo się trzeba było nagimnastykować.

„Battle Dressed In Black” to drugi, i jak na razie ostatni, pełny album w dorobku tej grupy, co nie jest raczej imponującym wynikiem. Co prawda ukazały się różne splity i kompilacje (m.in. z BFG), ale głównie ze starym materiałem. Zespół zaliczył także koncerty w USA i Europie. Sześć lat bez pełniaka to sporo, ale na szczęście liczy się nie ilość a jakość, a ta prezentowana przez AK stoi na wysokim poziomie.

Muzycznie jest to pomysłowo zagrany, żywiołowy rock z elementami hardrocka. Słychać, że muzycy znają się na swoim fachu, a melodyjne kompozycje od razu wpadają w ucho. Naprawdę wiele grup z Europy i USA może pomarzyć o takim poziomie. Wokalista idealnie wpasowuje się w to co grają i choć nie jest jakimś wybitnym „śpiewakiem” to jego nieco zachrypnięty wokal robi robotę.

Wszystkie teksty są po angielsku i traktują o walce za kraj i naród, o honorze, są nawiązania do etnosu i walki ze zdradzieckim systemem. Mi najbardziej spodobał się kawałek „Violence Nocturne’13”, ale reszta nie zostaje w tyle. Szkoda tylko, że krążek trwa niecałe 21 minut (7 utworów), bo chciałoby się znacznie więcej.

Płyta została bardzo ładnie wydana przez Hostile Class Productions z USA (tradycyjny plastik), z klimatyczną okładką, z grafikami i wszystkimi lirykami plus kilka zdjęć zespołu.

Może nie ma w tej muzyce jakichś przekombinowanych wariacji czy wirtuozerskich riffów, może i jest jakieś tam nawiązanie do współpracy państw Osi (logo Yellow Side) – czego wcale nie muszę przecież popierać, ale Aggroknuckle pokazuje jak za pomocą dość prostych środków można zagrać naprawdę świetny RAC! Polecam każdemu, kto lubi takie klimaty, choć wiem, że bardzo ciężko będzie ten krążek u nas dostać.

Antyanarcho