22.02.19 Na skale, czy na swojej łysej pale :-)?

Gadanie, że „wszystkie religie to samo zło” jest pieprzeniem, bo chociażby z takich czysto obiektywnych argumentów – świat, człowiek nie toleruje pustki, a zatem wymyśliłby w ich miejsce coś innego. Czy lepszego? Patrząc na rządy ateistów (tych jawnie bojowych i tych pozornie spokojnych #aborcja) – nie sądzę… Cóż, jako katol uważam, że człowiek do stworzenia czegoś doskonałego na ziemi jest po grzechu pierworodnym niemal niezdolny. Posiłkując się cudami, objawieniami, tym, że agnostycy i ateiści również swoją wiedzę o powstaniu świata opierają na… wierze (no bo skąd masz wszechświat, gościu?), uważam, że Prawda istnieje. Jestem anty-ateistą, bo ateistyczne ideologie przyniosły światu wiele zła… To samo mówisz o religiach, prawda? Więc to może nie wina instytucji, czy wierzeń, ale człowieka? Zabijali wszyscy w imię wszystkiego, nauki i postępu tym bardziej. Tak jest! No więc trzeba umieścić człowieka na jakiejś, hm, siatce, sklasyfikować tą jego skłonność do zła i upadku. Do mnie wytłumaczenie wynikające z Pisma Świętego przemawia i jest dla mnie sensowne. Człowiek jest grzeszny – tyczy to zarówno wierzących jak i niewierzących, ale gdyby trzymać się przykazań, na świecie zapanowałby pokój (Nie zabijaj! Homosi, Żydów też, spokojnie…). A co ty sobie po „Klerze” i paskudnych faktach (które również potępiam) myślisz o instytucji to już kwestia twojej interpretacji dostępnych danych i upadłości człowieka.

Uszol, legenda Lecha, dał wywiad dla „TMK”, gdzie potępił religię, a jednocześnie tłumaczył swoje jakże wybiórcze podejście do tęczowego prezydenta Poznania, które wielu miało mu za złe. Ktoś może popełniać błędy, a ktoś inny, z innych instytucji, nie? To tak na marginesie…

By wiara nie była… grzeszna i by religia nie przynosiła światu zła, człowiek wierzący musi być, eureka, praktykujący. „Nie no, Bóg to ja rozumiem – wierzę, ale bez przesady, żeby tak z każdym grzechem od razu walczyć?” – he, he – ile razy słyszeliście podobne głupoty? Cała Polska wierzy, tylko czasem – jak słucham ludzi i ich podejścia do wiary – nie wiadomo, w co…

Protestancka forma wiary ostatnio jakby wygrywa (a przynajmniej z moich ostatnich dyskusji z ludźmi z otoczenia tak wynika), bo jest mniej wymagająca, by nie powiedzieć – nie jest wcale wymagająca, jest wygodna i dalej możesz być tym kim jesteś. Bóg umarł za nasze grzechy? Ok., więc…yyy… „możemy popełniać dalej takie same grzechy i jest git”? No chyba nie, co…? Gdy Twój przyjaciel odpracuje Twoje długi to nie popadasz specjalnie w kolejne, ciesząc się, że masz takiego… łosia (!) obok siebie… Jezus nie był Twoim łosiem, żebyś przyjął Jego ofiarę i jednocześnie wbijał Mu kolejne gwoździe.

Dziś w Kościele obchodzimy uroczystość Katedry Świętego Piotra Apostoła – skały, na której Jezus Chrystus postanowił zbudować swój Kościół. Powiedział do Piotra: Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

Wierzysz w to…? Jeśli jesteś wierzący, to jest myśl na dziś…

ŁG

PS: Skan pochodzi z aktualnego numeru zina „Antisocial”. A za prymitywny rym z tytułu przepraszam, tak mam czasami, że sucharem zarzucę z braku pomysłu…