4.03.19 Byle nie żreć…

Też nie lubię, gdy mi się czegoś zakazuje. Nie słuchałem rodziców, szkoły, nie zapisałem się nigdy do żadnej formalnej grupy/partii, sądziłem się z pracodawcą, bo wywalił mnie z roboty po awanturze z kierownikiem, popieram wolność ruchu ultras. Nie słuchałem wujków dobra rada, którzy mówili mi, że mój sposób na rozkręcenie zarobku przyjemnego z pożytecznym nie uda się, bo się generalnie nie znam. Zrobiłem po swojemu, udaje się. Za nastolatka nie słuchałem tych, co mówili, że narkotyki zabijają. Zabijają? To tym bardziej trzeba spróbować! Tu się pomyliłem, to się nauczyłem! Ot, taki typ jak wielu z Was. Dziś staram się żyć według dekalogu, który wielu rzeczy mi zabrania. Staram się samemu walczyć o to, by tak żyć – to nie oni mi nakazują, to ja do nich wołam! Robię tak dlatego, bo zrozumiałem, że to jest dla mnie faktycznie dobre, wierzę nauczaniu Jezusa Chrystusa i ufam Mu. Monaster w Grabowcu po raz czwarty, tym razem tuż przed Wielkim Postem’2019. 4:00 rano start, tak żeby na wieczór tym razem wrócić, na mecz. Kiedyś człowiek wyciągał ludzi żeby z pałką biegać po mieście, a teraz wyciągam ludzi do zakonów. To jest, kurde, niebywałe…

W dniu czwartej wizyty w klasztorze sióstr Betlejemek zdecydowałem się na post ilościowy (ten sam, który jest m.in. w Środę Popielcową), czyli tylko jeden posiłek do syta podczas długiego dnia oraz zero mięsa z powodu piątku. Tymczasem w Wielki Post mam plan ogólnie mocno ograniczyć rozpustę.

Dosłowny post – od pokarmów – to straszna sprawa dla każdego głodomora (dla każdego faceta?), ale ma bardzo ważny, praktyczny, plus – nie tylko jeśli chodzi o ciało, aczkolwiek jeśli trzymasz w ryzach swoje ciało – prawdopodobne, że będziesz potrafił trzymać w ryzach także pozostałe żądze. Jeśli rządzi Tobą micha, jesteś podatny na rozpustę, by sobie ulżyć, podobnie może być ze wszystkimi innymi sprawami, to zawsze mocna decyzja.

Ssanie na przesadne, niezdrowe żarcie to duża pokusa, dlatego mimo wszystko ogarnięcie michy ciągle uważam za swoje podstawowe wyzwanie. Pokusy są częste, racjonalne (jak prawie każde) i mówią m.in.: najedz się, wtedy jesteś milszy dla otoczenia i bardziej możesz skupić się na modlitwie i na pozostałych sprawach. Nie samym chlebem człowiek żyje, powiedział natomiast Jezus szatanowi podczas swojego postu i to powinno nam przyświecać. Jeśli postanowiłeś – trzymaj się tego.

Jutrznia była po… francusku (wiele jest sióstr zza granicy). 7:00 rano. Zaraz po jutrzni msza święta, już po polsku. 8:10 rano.

Ostatnio modni są internetowi kaznodzieje, namnożyło rekolekcji na YouTube. Lubię czasem posłuchać, chociaż szczególnie starego-dobrego ojca Pawlukiewicza. Usłyszałem jednak jakiś czas temu – i się z tym zgodziłem – że Boga trzeba szukać przede wszystkim na kolanach, nie w książkach, czy w sieci. Nic nie da tego, co adoracja Najświętszego Sakramentu, kiedy już zdamy sobie sprawę, że to sacrum, a nie tylko zabijanie wolnego czasu. Czytanie jest potrzebne – by zrozumieć, ale najważniejsza jest osobista relacja. Czy nie jest oby zakrzyczana masą kanałów internetowych? Nie żryj tego, podobnie jak dosłownego jedzenia… Bo obżarstwo to zawsze brak kontroli, a nie jej powiększanie.

Wielu artystów, czy sportowców, mówi dziś o tym, że do wszystkiego doszli swoją pracą. Nie mogliby jednak podjąć tej pracy, gdyby nie łaska Boża, która stworzyła im do tego warunki, czasem warunki do ciężkiej walki. Dlatego dziękujmy nie tylko sobie, ale przede wszystkim Panu Bogu.

Pamiętaj, że zaczynamy Wielki Post…

ŁG