8.03.19 Rewolucja pożre własne dzieci…

Konieczność zaangażowania się politycznego przypomina nacjonalistom, kibicom, prawicowcom itd., aktualny numer „Do Rzeczy” podejmujący temat Szwecji, a konkretnie tego jak ona skończyła jako „raj dla uchodźców” oraz kraj, w którym polityczna poprawność podniesiona jest do roli cichej doktryny. Znajdziemy w tym centro-prawicowym tygodniku wywiad i tekst, pełne znanych nam, lecz ciągle budzących nieprzyjemny dreszczyk danych. Czy naprawdę katolickie jest odłożenie takiej świadomości upadku Europy na bok, nawet w Wielkim Poście…? Czy czas, kiedy statystyka gwałtów (popełnianych przez osoby, które w Szwecji są krócej niż rok) rośnie, stosownym jest rozmawiać o tym, że „Jezus też był uchodźcą”…? Islam to religia, która ma inne wartości niż nasze – chrześcijańskie i to jest grzech zaniedbania, by pozwolić na takie zmiany polityczne, w których ludzie nie mogą w pokoju wzrastać w naszej wierze! Gdzie są wyparci przez inne religie, lub polityczną poprawność – jak w Szwecji. Co ciekawe, te dwie ostatnie (religie i cenzura, a do tego jeszcze ta lewacko-liberalna niby-wolność) egzystują obok siebie, byle to nie był katolicyzm, a więc de facto rewolucja pożre swoje własne dzieci, gdyż Islam niezbyt toleruje liberalne podejście do życia.

A wiecie Co jest najsmutniejsze z naszego punktu widzenia? Że tak jak szwedzki rząd i media, tak samo politycznie poprawni są tam ultrasi. Za stolicę gwałtów, heh, uchodzi Malmo. Jak myślicie, jakiej ich kibice są orientacji politycznej? Podobnie większość Szwabów. Jaką ci kibice mają moralność, kto ich wychował, System…? A jeśli tak, to kto ma upomnieć się o normalność w ich ojczyźnie? Kto z podziemia powie o prawdziwej sytuacji Niemcom, Szwedom…? Sytuacja jest beznadziejna, bo prawdziwie nacjonalistyczne podziemie to margines marginesu…

W tej politycznej walce, którą niewątpliwie mamy do stoczenia, nie można szukać typowo ziemskiego spełnienia i ukojenia. Jeśli należy ją prowadzić to dla wyższej sprawy, a nie dla własnej satysfakcji, fejmu, wrzucania siebie w wymarzonych rewolucyjnych ciuchach na wymarzonym tle na fotce. To płytkie, więc często prowadzi do zdrady, wypalenia.

Opowiedzenie się po czyjejś stronie to kwestia nieuciekania od odpowiedzialności, a szczerze mówiąc – żadna przyjemność, przynajmniej dziś, bo za małolata więcej się tych zajawek, typowo subkulturowych i opartych na własnym egoizmie oraz wymarzonej wizji samego siebie, miało.

Nie, dla polityki nie warto żyć, ale ona jest częścią naszego ziemskiego życia, więc nie ma co od niej uciekać. Spełnienie i ukojenie jest w Bogu oraz w rodzinie, a polityka to, to, co otacza ten nasz piękny dom i czasem jako facet trzeba wziąć problem na plecy i nazwać rzeczy po imieniu. Nie oznacza to, że 24/h mam żyć tym, co ktoś powiedział w jakimś gabinecie, ale swoją prywatną krucjatę trzeba w mądry sposób prowadzić, być tym puzzlem układanym dla zwycięstwa zdrowego rozsądku…

Bo jak nie my, to kto? W Polsce chociaż podziemie, ludzie z bloków mają jaja i nie zaprzedali duszy, przynajmniej nie wszyscy…

Ciesząc się, że żyję w Polsce, będąc dumnym ze środowiska, które mnie ukształtowało, a które w ostatnim czasie ponownie pokazało kilka opraw dotyczących Żołnierzy Wyklętych pozwolę sobie wkleić ostatnią zwrotkę anonimowego wiersza opublikowanego w piśmie satyrycznym „Szydło” Okręgu Łomża WiN (1946), przypomnianego w marcowo-kwietniowym numerze „Polonia Christiana” (polecam, fajny numer):

O Boże,

chciałbym zapytać Ciebie,

Jakich Polaków

najwięcej w niebie?

(głos z góry)

Płaszczem mej chwały,

blaskiem okryci

Są tutaj wszyscy

„polscy bandyci”.

I może to wiersz trochę na wyrost, ale wierzę, że wielu polskich łotrów Tam jest, za konsekwentne mówienie, że tak = tak, a nie = nie…, bo komuna, tak jak liberalizm, to ideologie niosące za sobą agresywny ateizm zamykający wielu ludziom drzwi do poznania Prawdy i szczęśliwego życia…

ŁG

PS: W Wielkim Poście dużo czytam listów św. Pawła, bo św. Paweł był radykalny – mówi wprost. Nic dziwnego, że Duch Św. tak pokierował Kościołem, że teksty św. Pawła – nawróconego prześladowcy chrześcijan, znalazły się w Piśmie Świętym, bowiem są one instrukcją obsługi Nowego Testamentu. Znasz masę internetowych rekolekcjonistów, a nie znasz tych listów? Błąd, zacznij od źródła, albo stale do tego źródła wracaj!

A w kontekście tekstu: czy św. Paweł usiadł na tyłku, czy może chodził po świecie i cierpiał więzienie dla głoszenia Prawdy zepsutemu światu? Czyli trzeba mówić tam gdzie zakazują, czy uciec do „swojej izdebki”?

Nie odczytujmy Pism zbyt wygodnie…

PPS: Dziś miała być premiera płyty Tau, ale oczywiście jak to u Piotrka – coś nie wyszło. Aktualna data premiery to 15 marca.

Ale za to jadę zaraz po krążek Fisz Emade Tworzywo, który dzisiaj w sklepach… Spokojna muzyka, ale ostatnio lubię znaleźć w muzyce trochę nadziei, nie tylko jej brak przeszyty hedonizmem i chwaleniem się sukcesem, tym niby-antidotum…

Jedyne antidotum to iść temu pod prąd. Ostatni Prawdziwy Bunt – do końca!