25.03.19 „O wszystkim i o niczym”.

O kurde, od 7 lutego nie było Waszej ulubionej rubryki! Znalazłem kilka godzin. Rozkładam przed sobą nowe płyty, ich książeczki i dodatki, zakładam słuchawki i puszczam track pasujący mi do nastroju i stopnia zmęczenia. Jest duże, mimo że moja praca jest taka, że… pracuję zawsze, ale i nie pracuję nigdy! Zależy jak na to patrzeć, ale mózgownicę wszystko w końcu przegrzewa – nawet to przyjemne zarobkowanie. Wszystko w nadmiarze szkodzi, jakby powiedzieli Ci, którzy powinni być zwani najlepszymi sXe, a więc Ci, którzy kontrolują wszystko i niczego nie muszą na siłę odstawiać… Zrobiłem sobie kawę, za dużo jej (tradycyjnie) piję. Patrzę za okno, słońce pięknie zachodzi za chmury, a to wszystko wystaje mi jakby łukiem zza wieżowców. To jest mój perfekcyjny świat, bez którego to, co na zewnątrz – polityka, mecze i inne, nie mają sensu. Krajobraz to Bóg, osiedle, a także to, co wyrosłe na tych osiedlach – w tym ruch kibicowski. Harmonia w chaosie.

DYGRESJA…

Patrzę w tą przestrzeń, czuję relaks, ale po chwili już pokusę. Chciałbym wszystko ogarnąć swoim umysłem, ale to niemożliwe – Bóg zostawił tą niemoc jako lekarstwo na pychę. Już św. Augustyn o tym pisał, że Boga nie da się po ludzku ogarnąć, więc Grower nie spinaj się!

Problem w tym, że pragnienie całkowitej kontroli co chwila się odnawia… Chciałbym w swoim dzienniku duchowym postawić grubą kreskę i aby od momentu jej nakreślenia, wszystko było już wspaniale.

Nie, to jest to czego swoimi rękami nie zrobisz.

MUZYKA / JEDEN ZACZYNA TA(U)M, GDZIE DRUGI SKOŃCZYŁ…

Taka jest np. różnica między najnowszymi płytami Sokoła i Tau, a konkretniej między światopoglądem i podejściem do życia popularnych raperów. Wojtek podziękował sobie na krążku za robotę, a Piotrek mimo, że także dostał się do rap-mainstreamu, zrobił kilka lat temu pozorny krok w tył, by szukać w sobie, by szukać tam w górze Boga. By naprawiać siebie trzeba najpierw mieć poczucie winy, dokopać się do wyrzutów sumienia. Na jednym CD jest koniec gatunku, na drugim również świat stracił sens, ale… jest życie po życiu, a więc nadzieja, która przejawia się też w pięknych ludziach chodzących po ziemi. Pamiętaj – nawet w obozie koncentracyjnym św. Kolbe potrafił pozostać człowiekiem.

Tau wydał „Egzegezę. Księgę pszczół”, a w Wielkim Poście dorzuca odcinki rekolekcji z księdzem Chmielewskim (ex karateka) o takich samych tytułach jak tracki na CD. Ciekawe, sprawdźcie, najlepiej razem z płytą (cały odsłuch jest już na YouTube):

Życia wiecznego nie da się osiągnąć własnymi rękami, może dlatego znaczna większość odrzuca taką pracę nad sobą (polegającą na… rezygnowaniu z siebie) jak większość, również w mainstreamie muzycznym. Nie wszystko tu zależy od twojego talentu, a tym bardziej od twojej znajomości i przepychania się. Walcząc o ducha traci się atuty w oczach świata. Trzeba poświęcić reputację, często ściągnąć maski. Pustynia, odrzucenie wszystkiego, co znałem, zrzuca te maski, musisz wracać, bo czujesz się sam ze sobą beznadziejnie. Jezus wytrzymał do końca.

Nagle trzeba przyjąć „te wszystkie obciachowe klimaty”, będą Cię kojarzyć z księżmi, paciorkami, obrazami… Dasz radę? Niełatwa sprawa…

KIBICE, SPORT / -JEDNOŚĆ-

Atmosfera na Narodowym to jakiś dramat, ale… liga tuż, tuż, bilet na Legia – Jagiellonia kupiony, już niedługo prawdziwy mecz – prawdziwy, bo również z obecnością ultrasów na trybunach…

Kibice Legii z młyna na koszu ściągają koszulki, a panie z VIP dziwią się temu na specjalnych kanapach ustawionych nieopodal kosza, co to za świry, co to za doping. No fakt, na Rosie Radom, czy Twardych Piernikach tego nie znają, bo to tak zwane drużyny z dupy (czytaj: bez kiboli). Nie ma gorszego dopingu niż „typowo koszykarski”, czy „typowo siatkarski”, jest tylko jeden doping – doping ultrasów, inny niż doping piknikowców, albo ludzi ze Stanów (bo to stan umysłu i to wcale nie taki, jak na niego patrzę, „zjednoczony”).

To czy żyjemy samym meczem zależy od naszej mentalności, akurat w Polsce mamy pod tym względem mentalność średnią…, co zrobić. Nie potrafimy na dłużej związać się emocjonalnie z wynikiem naszych zawodników, czekać na niego, no chyba, że to piłkarze grają ze Spartakiem o awans. Jestem Polakiem, więc znam to, ziewałem na Legia – Śląsk, który był kolejnym beznadziejnym meczem na murawie.

Na Legia – Rosa w kosza nie ziewałem. Dorzucam notkę i tabelę PLK z dzisiejszego „Przeglądu”, który czytałem gdzieś w biegu…

KIBICE / FANI REPREZENTACJI RUMUNII…

Rumunia ma specyficznych fanatyków reprezentacji, co warto dodać w kontekście tego, co wyprawia się w Polsce. Warto to też pokazać w kontekście błędnie używanego synonimu „Rumuni” w stosunku do Cyganów… Niżej prawosławni fanatycy kadry Rumunii na reprezentacji w Szwecji (2:1 dla Szwedów, niestety).

KIBICE / ZAMKNIĘTY STADION PANATHINAIKOSU…

Tak jak prorokowałem po derbach Pao-Oly, mecz Panathinaikos – Aris Saloniki odpadł mi w przedbiegach. Portal greckapilka.pl poinformował, że po awanturze na derbach Panathinaikos – Olympiacos (przerwany w 70 minucie i niedokończony) zamknięto Koniczynkom stadion. Cóż, coś (spontan sceny) za coś (nasza możliwość zobaczenia Panathinaikosu na żywo). Wpadnie się na Panionios, tam też są klimaty na dzielni…

Koniec zamuły! Relacje z eurotripów na „DL” już w kwietniu!

CZY WIESZ, ŻE…

… w Łotwie ponownie honorowano weteranów tamtejszego SS na ulicach Rygi? To tak a propos ostatniego rywala Polaków w eliminacjach Euro 2020. Portal Europejskie Nacjonalizmy poinformował, że poza weteranami Legionu Łotewskiego Waffen SS uczestniczyli w demonstracji działacze Zjednoczenia Narodowego – wszyscy uczestnicy wzbudzającej kontrowersje manifestacji odcinali się za pomocą transparentów od totalitarnych ustrojów nazizmu i komunizmu. Manifestowało ok. 1000 osób.

Co kraj, to historia…

CYTAT NA KONIEC…

G.Orwell „Folwark zwierzęcy”: – Co tam mleko, mleko nie jest najważniejsze, towarzysze – zawołał Napoleon, sadowiąc się obok wiader. – Zajmiemy się nim później. Najważniejsze są teraz sianokosy. Na łąkę poprowadzi was towarzysz Snowball. Ja dołączę za chwilę. Naprzód, towarzysze! Czeka na nas siano! Zwierzęta podążyły truchtem na łąkę, żeby wziąć się do pracy, a gdy wróciły wieczorem, zauważyły, że mleko zniknęło.

Poniedziałek. Nie dajmy się dymać, czytelnicy, a tydzień w pracy zakończmy fajnym sportowym weekendem… I nie zapominajmy o Tym, który to wszystko stworzył.

Dobrego tygodnia!

ŁG