2.04.19 „Folwark zwierzęcy” (książka, George Orwell, 1945).

Sięgnąłem po kolejny klasyk. Mały format, 134 strony (ze wstępem, tekstem samego autora…). „Folwark zwierzęcy” Orwella to „bajka” o nas, o żądzy władzy i naiwnej wierze mas. Łączy mi się to z refleksjami, które noszę od jakiegoś czasu. Ktoś kto o coś mocno walczy, osoba o charakterze lidera, bez okazywania najmniejszej słabości, najprawdopodobniej nie walczy tylko o to, co otwarcie głosi. Z czymś się zmaga, a po coś chce wysunąć się na czoło. „Bardzo radykalny i groźny” wokalista z teledysku nie zawsze jest taki prywatnie, a polityk głoszący radykalne, często z wierzchu szlachetne zmiany, nosi także ukryte żądze władzy, żądny władzy może być nawet nieświadomie – jak pisał w opisie swojego „Folwarku” George Orwell. Dlatego postawiłem na delikatny ekshibicjonizm, na „Drodze Legionisty” dzielę się z Wami tym z czym się zmagam jako jednostka… Dla uczciwości…, że człowiek nie jest taki, kurde, doskonały i twardy na jakiego się zazwyczaj kreuje. Pisanie pozwala zrzucić maski, to w nim lubię, bo na żywo nie zawsze odważę się pokazać w czymś słabość – i nie tylko ja. A dlaczego się nie odważę? Bo to osłabia ziemską pozycję – proste. Bo to by jeszcze dowiodło, że człowiek zawsze jest przede wszystkim człowiekiem i zmaga się. Nie bójmy się tego, a „liderów” uważnie obserwujmy. Za to też pokochałem katolicyzm, on pozwala się przyznać do siebie, a nawet tego wymaga!

Zwierzęta żyjące w tytułowym „Folwarku” zapragnęły mieć własne państwo, w którym nie będzie panów-ludzi. Stworzono hymn rewolucji oraz krótkie, mocne hasła. Idea była taka, że wszystkie zwierzęta są równe. Jak się jednak okazało, a hasło to przeszło do klasyki komentarzu politycznego – jak wiele tekstów Orwella, niektóre są równiejsze. Niektóre bowiem są inteligentniejsze (lub bardziej przebiegłe, zdeterminowane, żądne…) i – z czasem – zajmą uprzywilejowaną pozycję względem „szarej masy”.

Jest zatem „Folwark” opowieścią o gwałtownej „zamianie władców”, zamiast przygotowanych prawdziwie zmian. Nowi władcy, a szarota jak zwykle na dnie. Hasła rewolucji, które odchodzą w niepamięć po tym jak świnie dostają się do koryta. Znacie, kojarzycie?

Co ciekawe, Eric Arthur Blair (1903-1950), a więc właśnie G.Orwell prywatnie był lewicowcem, socjalistą. Nie krytykował socjalizmu jako takiego i rewolucji jako takiej, ale apelował o plan, by po rewolucji pozbyć się przywódców, którzy nie powinni po prostu zająć miejsca starych dyktatorów. Znany pisarz przekazał nam w swojej opowieści ostrzeżenie, by masy pozostały czujne i nie dały się nabrać na proste hasła, których do końca nie rozumieją i które świnie zmienią sobie według własnego uznania i wygody. Skąd my to znamy, prawda? No właśnie, nie dziwcie się zatem, że „DL” nie głosi ostatnio tyle prostych, radykalnych haseł. Z czasem człowiek dojrzewa, a czytając takie książki dojrzejesz szybciej do niepodniecania się pewnymi „rewolucjami”.

Pozycja obowiązkowa dla nacjonalisty, tym bardziej dla aktywisty. Groszowe sprawy, moje wydanie 14,99 zł.

ŁG