2.04.19 Kolejne refleksje po wizycie na St.Pauli. Nie wszystko jedno!

W czasie Wielkiego Postu katol wiele słyszy o tym, że „powinien rezygnować”, że „powinien się powstrzymać”… Ogólnie, gdy walczysz o duszę, dużo powinieneś. Naturalnie pojawia się pytanie o granice – one istnieją, bo wszędzie muszą istnieć granice, inaczej byś zwariował! Tak więc gdy żyjesz w mieście, jak ja, stale na nowo musisz rozeznawać i korzystać pokornie z rad innych. „Czy przekroczyłem, czy przesadzam i nadinterpretuję”? „Kiedy wchodzę w zagrażające mi rejony”? Po wizycie na lewackiej dzielnicy, na multi-kulti Zachodzie wiem jedno – dobrze, że wiem do czego wracać! Do normalnej Polski, jeszcze katolickiej. Państwo jest potrzebne, bo zawsze jakaś władza, czy to formalna, czy nieformalna (patrz: recenzowany tu „Folwark zwierzęcy”) będzie „dawała przykład” tym mniej myślącym, mniej ambitnym, bardziej olewającym, albo po prostu niedoświadczonym. Państwo powinno dawać przykład prawem (przestrzeganie go przez obywateli to inny, osobny temat…). Ludzie idą za symbolami przyjętymi w swoim otoczeniu, nie oszukujmy się – nawet jak nie chcą, chłoną też kulturę i to, co w szkołach. Dlatego potrzebuję ZDROWEGO narodu, dlatego potrzebuję ZDROWEJ Ojczyzny (tak – wiem, wielu wypaczyło już to pojęcie – w tym problem…). Za czym idą dzisiejsi Niemcy…? Nie mają ani w narodzie, ani w klimacie dzielnicy przykładu moralności na jakiej oparta jest cywilizacja chrześcijańska, którą uważam za dobrą (to jednak, jakby nie patrzeć, subiektywna opinia, ale dobrze, że jest nas tu więcej…). Ich rodacy wypaczyli nacjonalizm za czasów Hitlera i zostawili w nich ogromne poczucie winy, które – jak to bywa – doprowadziło do wylewania kolejnych dzieci z kąpielą. Grzechy, a szczególnie takie jak te polityczno-wojskowe, mają ogromne konsekwencje. My powinniśmy o tym pamiętać, a inni powinni mieć w ogóle poczucie, że istnieje coś takiego jak grzech i że sami mogli się w nim zagubić…

St.Pauli pokazało na swoim meczu flagę „St.Pauli fans gegen Deutschland”, co pokazuje stosunek do ojczyzny powstały na tej dzielnicy, ale przecież nie tylko tam… Anarchia rządzi na ulicach kilku państw Europy (że u nas nie, to się Niemcy sami przekonali kilka lat temu przed 11.11).

Niemcy „przeciwko Niemcom” (fotka niżej)? W rzeczy samej…, zresztą tamtejsza antifa również robiła akcję „krojenia” flag państwowych, tych zwyczajnych-oficjalnych, czarno-czerwono-żółtych (publikowali zdjęcie z kupą pozdejmowanych flag, a ja je Wam wrzucałem w historii „DL” już kilka razy…).

Oczywiście przy tym ci „współcześni Niemcy” mają swoje symbole, których „nie można znieważyć”, a więc posiadają poglądy za tą flagą stojące – spróbuj pod stadionem FCSP zdeptać „A” w kółku, lub trupią czaszkę… „Żadnych państw, ale nasze społeczeństwo pod naszą flagą – tak”! A jak coś jest bronione to pilnuje tego najsilniejszy. Znowu hierarchia, znowu nierówność. Bo przecież żaden świat nie będzie równy i niehierarchiczny – nawet ten w różowych kominiarkach (na zdjęciu niżej).

My wierzymy w Polskę, ale biało-czerwoną pewnych konkretnych wartości, historii i cywilizacji. Politycy nie są związani bezpośrednio z naszym szacunkiem do barw i kraju. Jestem Polakiem, czy rządzi PiS, PO, czy Robert Biedroń… nie o nich chodzi, ale o coś, co mamy pod skórą i co stanowi o naszej istocie jako Polaków. Granica jest cienka, jesteśmy różni – wiem to i szanuję, ale co do pewnych spraw się zgadzamy. Edukacja seksualna w szkołach jest broniona ostrymi transparentami przez polską ulicę, a więc kibiców, którzy stanowią bardzo liczną subkulturę i w Polsce są patriotami w prawym rozumieniu tego słowa.

Lubię podróże, małe i duże, mam hobby i jestem turystą. Wiem jednak, że barwy narodowe to sprawa bardzo ważna, to kwestia wychowania w danym duchu kolejnych pokoleń, więc nie napiszę po wizycie na St.Pauli, że „w sumie ta wolność jest fajna”. Nie jest to ani wolność, ani nie jest ona fajna… Nie patrzę powierzchownie, że „mogłem się gdzieś piwska napić i nawalić na meczu”. Nie to jest ważne. Próbuję zagłębić, przeczytałem np. książkę Fabiana Balickiego o St.Pauli i gdy pisze on, że postaci historycznych się na dzielnicy nie lubi, a jeden z pomników służy miejscowym do szczania, to o jakiej my cywilizacji mówimy? Czy taka jest jedyna odpowiedź na narodowy socjalizm III Rzeszy? Czy nie ma w historii postaci godnych szacunku i zapamiętania? Bez jaj…

Będę wracał do Niemiec jak będzie okazja na meczyk, bo fajny tam mają „Match day”, ale moralnie, światopoglądowo, politycznie są przestrzeleni strasznie, aż do samej ulicy… Takie są efekty kolejnego pokolenia chowanego na ogromnym, poniekąd słusznym, poczuciu winy.

Kochajcie dzieci swoje… jak śpiewał Kazik. I prowadzajcie je do kościoła…

Wracając do St.Pauli, taka dygresja. Niby tacy antySystemowcy, jak każda skrajna lewica i wielcy ACAB-chuligani (na fotkach niżej zdjęcia z derbów Hamburga w tym sezonie, m.in. loga hooligana na koszulkach), a jedną z ich legend jest piłkarz i… policjant na etacie. Nazywa się Fabian Boll i zasłynął tym, że był półamatorem, za grosze grał dla FCSP oraz równolegle pracował w policji (komisarz, na pół etatu)! Ultrasi (?) St.Pauli żegnali go racami, a wszyscy piłkarze Brązowych podbiegli pod ich sektor w koszulkach z numerem 17, z którym grał milicjant… Oto właśnie ACAB w lewicowym wykonaniu…, docenili fajny gest, ale jakby zapomnieli o ultra-zasadach. Widzą, co chcą i jak chcą.

Nie, tam nie jest fajnie, bo „mogłeś się piwa napić”, a reszta to wszystko jedno. Myślmy, bracia i siostry. Z Bogiem!

ŁG