8.04.19 Strong Style – „獅子覚醒” (Rock/Oi!, Japonia, 2002).

„DL” ciągle podróżuje po ulicach, dosłownie i kulturowo! To jeden z najstarszych, ciągle aktywnych zespołów z Kraju Kwitnącej Wiśni. Powstali po rozpadzie stołecznego Cannons i do dziś mogą poszczycić się kilkunastoma wydanymi pozycjami, w tym materiałami video na VHS i DVD. Co prawda kilka lat temu zaczęli trochę odchodzić od stylu skinhead, by dzisiaj przypominać już punk rockowy band, ale album, który chcę Wam przybliżyć pochodzi z początkowego okresu ich działalności, więc jest jak najbardziej prawilny, he, he… Szukając japońskich tematów, chciałem zdobyć „jakiś” krążek Strong Style, więc kiedy nadarzyła się okazja nie zastanawiałem się długo. Kupowałem to prawie w ciemno i kiedy rozpakowałem paczkę trochę mnie zaskoczyło, że nigdzie nie ma nawet nazwy zespołu po angielsku tylko same „szlaczki i palemki” jak mawia moja żona.

Po odpaleniu CD okazało się też, że to materiał live – normalnie poczułem się przez moment, jakbym kupował coś „na czuja” w latach 90tych.

Muzyka prezentowana przez grupę to niezła mieszanka. Mamy tu melodyjny rock, punk i Oi!, okraszony heavy metalowymi akcentami, głównie za sprawą solówek. Trochę to podchodzi pod old schoolowe granie, ale na dobrym poziomie, plus dość mocny wokal.

Jak na koncertówkę jakość nagrania jest przyzwoita i nie trzeba się domyślać, co w danym momencie jest grane, a to bywa bolączką materiałów live.

Co do tekstów to niewiele mogę powiedzieć, ale tytuły piosenek typu „Dla Ojczyzny” (祖国のために), „Narodowa dominacja” (国家支配), czy „Odzyskaj Japonię” (奪還日本) chyba są wystarczająco wymowne.

Ciekawa jest nazwa krążka – „Yuko przebudzenie” (獅子覚醒). Szukałem lepszego tłumaczenia, ale w końcu dałem sobie spokój, bo to „Yuko” może oznaczać zarówno imię jak i ocenę przyznawaną judoce w trakcie walki, ale także lwa. Obstawiam, że o to ostatnie znaczenie chodzi.

Szata graficzna tego wydania jest mocno minimalistyczna, okładka to tylko tytuł albumu, nie ma tekstów, ale za to jest foto zespołu z koncertu (dorzucam fotki).

Niecodziennym zabiegiem jest wypuszczenie CD w plastiku „oprawionego” w tzw. cardboard slipcase, czyli kartonową „opaskę” spinającą cały krążek. Do tej pory spotykałem się z czymś takim tylko przy kasetach, a tu proszę, niespodzianka.

Album trwa ponad pół godziny (9 utworów), co i tak jak na tamtejsze wydawnictwa jest niezłym wynikiem.

Może nie jest to jakaś rewelacja, ale biorąc pod uwagę, że album ukazał się kilkanaście lat temu, trzeba przyznać, że to jak na tamte czasy bardzo dobry krążek. Póki co Agrroknuckle to najlepsze co dane mi było usłyszeć z ojczyzny samurajów, ale „Przebudzenie lwa” Strong Style też daje radę. Polecam wszystkim, którzy nie zamykają się w schematach, są ciekawi co się dzieje poza ich podwórkiem i oczywiście lubią taką, trochę old schoolową grę…

Antyanarcho

PS: Nigdzie nie znalazłem choćby próbki z tego albumu, więc podrzucam „Dla Ojczyzny”, najlepszy kawałek na płycie, tyle że w wersji studyjnej, nie live.

Okładka