Wasze parlamenty? Więc nasze ulice… Nie oddawajmy przestrzeni!

Grecy wszystko mają popisane. Na przykład halę, na której rozgrywają mecze (i nie ważne, że to hala olimpijska-nie klubowa, gdzie również gra np. AEK, oni i tak wszystko mają otagowane…). Nie ma, że „własny teren to ma być czysto”. To przecież przestrzeń dla „ludzi ulicy”, więc są tagi, plakaty z „ulicznym przesłaniem” zamiast oficjalnego i vlepy. Z jednej strony wydaje się to często brzydkie, mało schludne, ale z drugiej jeśli zostawimy mury, ściany „czyste” to… zostawimy je tak naprawdę Systemowi, a więc i trzymającym władzę komercyjnym firmom, najczęściej o zasięgu globalnym. Bo co mamy wszędzie w przestrzeni publicznej „na Zachodzie” – „u nas”? Pepsi, Durex i inne reklamy z pół-rozebranymi pół-anorektyczkami oraz panami z photoshopa… To mają być te „czyste zachodnie ulice”? To ja chyba wolę graffiti… Z przesłaniem, oczywiście. Jest prawdziwsze (oczywiście, że wolałbym graffiti nacjonalistyczne). PS: Legia wygrała wyjazdy w piłkę i kosza, a w siatkę weszła do finałowej rozgrywki o awans, i to jest bardzo dobra informacja.

ŁG 

Redakcja „DL” pod stadionem Panioniosu Ateny, przed meczem czwartej siły stolicy.