Pod ateńskim Akropolem, czyli… „Uchodźcy witani, turyści jebani”!

No dobrze, dobrze… pod Akropolem też byliśmy, bo trochę innego typu kultury niż meliny też wypadało liznąć. Ten mający zwrócić Waszą uwagę tytuł to napis sprayem, który nas tam przywitał: „Refugees welcome. Tourists fuck off”! Oczywiście hasło jest – jak to u lewaków – przesadzone, bo turyści mają bardzo często więcej szacunku do Aten niż „uchodźcy”, którzy przyjechali tu często zarabiać jak mafia z Egiptu na Exarchii, którą zresztą lewacy próbowali wywalić ze swej dzielni, bo sprzedawali na niej narkotyki. Widzisz lewaczku, takich refugees musiałeś gonić, a tacy tourists jak my nie mogli się powstrzymać i kupili ziny w waszych sklepach, prócz przepłacania po 20 euro za Akropol… Ach ta nietolerancja! Z tym przepłaceniem też tak półżartem, bo fajnie było popatrzeć z góry na stare i nowe Ateny, bez żebrzących refugees obok… Wrzucam niżej jakieś strzępy, bo nie chciało mi się robić długiego materiału.

ŁG