23.04.19 „O wszystkim i o niczym”.

Oj, było o czym gadać przy świątecznych stołach, o ile Twoja rodzina nie należy do takich, które jak najszybciej zakopują politykę i katastrofy pod obrus, bo są przecież przyjemniejsze rzeczy do jajka i białej (jak moja kochana familia…, może dlatego Wam tak truję od lat?). Strajk polskich nauczycieli, ale także pożar paryskiej katedry (piłkarze PSG zdobyli mistrza Francji grając w koszulkach z „Notre Dame” zamiast nazwisk) i doszukiwanie się w nim znaków (nie wykluczam ich, bo wierzę w Boga), terroryści na Sri Lance…, a media dorzuciły jeszcze bicie sztucznego Judasza kijami na polskiej prowincji (chociaż to w zasadzie sami jej mieszkańcy dorzucili i dali lewicowym reżyserom polę do popisu w tworzeniu kolejnych wątków „typowo polskiej średniowiecznej nienawiści”… Zapewniam Was, że gdy widzę coś takiego to mi się odechciewa…). Sri Lanka… ładunki w niedzielę, samochód pułapka w poniedziałek… Detonatorów było więcej, cały czas badają sprawę, ale wiadomo, że zabójstwa miały być na jeszcze większą skalę. Cieszymy się z obchodzenia świąt w Syrii, ale przerywają tą radość nowe zabójstwa, z innej strony świata. W środku tego wszystkiego centrum naszej wiary (?) – zmartwychwstanie. Życie wieczne jako jedyna nadzieja zakończenia fali absurdu i cierpienia. O tym też wiele rodzin (w tym moja) zbyt wiele nie rozmawia. To też niewygodne (wstydliwe), jakoś tak uwiera, bo nadprzyrodzone. Sklepy do 13:00, „Koło fortuny”… o, to jest lekkie i dotyczy spraw istotnie ważnych. Dlatego też na Boże Narodzenie „wszyscy chcą Kevina”. Można zamieść prawdę pod ironiczny uśmiech.

DYGRESJA…

Ludzie śmieją się z jakichś głupot, sucharów, pokazują sobie niby śmieszne filmiki. Poruszenie konkretnego problemu dogłębniej, zadanie niewygodnych pytań przerasta to pokolenie emo, uzależnione od memów. Mówi się o starożytnych, że byli zacofani, a oni chociaż zadawali sobie pytania o to skąd jesteśmy, kim jest Stwórca, chcieli o tym słuchać. My zakopaliśmy się głupotami i nazywamy to postępem…

PRASA / PRASÓWKA…

Człowiek narzeka na informacyjny chaos, a i tak lubi rozpocząć dzień od kawy i prasówki. Tym bardziej, gdy wstaje regularnie o 6:00, a za oknem ładna pogoda. Duża czarna, ptaszki ćwierkają nad weekendowymi wymiocinami osiedla, kartkuję tytuły, na które dziesiątki razy już kląłem w życiu i rzucałem je w kąt, obiecując całemu światu odcięcie się od wymiocin sportowo-politycznych.

A „Przegląd Sportowy” ładna okładka, legiunia strasząca rywali pytaniem „Kto ich zatrzyma?”. Najpierw Lech, potem Lechia i może być szach-mat… Niestety w drugą stronę także…

Nie szukam w gazetach afer, raczej czegoś, co mnie zainspiruje i „zrobi mój dzień”… Jak z tym Zanettim i Zapatystami wczoraj. Gdybym nie grzebał to, by mi jakoś umknęła ta stara sprawa. A kwestia jest taka, że o ile człowiek jest sprawcą wszelkiego zła i głupot, to równolegle stać go na niesamowite rzeczy, dobro i gest…

Inny powód kupowania gazet też mi się nasuwa po łyku dużej czarnej. Powrót do rzeczy małych! Uwielbiam czytać o wierze, o filozofii, ale trzeba z tego wracać do zwykłego rzutu rożnego, bo byś zwariował… Wszak nic nowego nie wymyślisz…, a piłka nożna ciągle zaskakuje (vide dzisiejszy przykład PAOKu i jego szefa z pistoletem i… zakazem stadionowym). Futbol jest nieskończony… jak kosmos.

Już znalazłeś sens życia, wiele sensów. Bądź w tym, rozkoszuj się i walcz!

ZINY / PAN KURIER DRYŃ, DRYŃ…

A propos prasówki, dotarł do mnie dzisiaj także „Football Factory” nr 2/2019 od kiboli z Czech, polecam, bo jest na czym oko zawiesić! Zresztą nie tylko na futbolu, bo redakcja odwiedza hale sportu białych, czyli hokeja na lodzie i jego ultrasów! Jawor wystawił „FF” w sklepie „TMK”, póki możecie – zamawiajcie.

SPORT / LEGIA!

Jest lider Ekstraklasy w piłkę, jest Play Off Polskiej Ligi Koszykówki! Mężczyznę poznajesz po tym jak kończy, do końca jeszcze trochę, ale Legia rozpoczyna to, co potrafi ostatnio najlepiej – denerwowanie sportowej Polski tym, że „chyba jednak znowu ona…”, znowu CWKS! Paka z Vukovićem na czele wydaje się odpowiednio zmotywowana i mimo nadmiaru obcokrajowców „dziwnie swojska”, może to kwestia nie tylko piłkarzy, ale i naszego wspólnego podejścia, albo czujemy, że gramy w jednej drużynie, albo obie strony wykładają na siebie laskę… Albo wspólnie chcemy osiągnąć cel oczywisty dla każdego Legionisty, albo szukamy samych minusów. W środę, w sobotę późnym wieczorem może być pięknie… 

SPORT / ZAGŁĘBIE!

Oby pięknie było też w Sosnowcu. Sanogo przypomniał sobie jak się strzela, ale ziomale są bardzo poważnie zagrożeni spadkiem. Tymczasem kto jak nie ta definicja Against Modern Football, od ekipy po stadion, zasługuje na Ekstraklasę? To nasz punkt widzenia. W podobnym tonie felieton ukazał się natomiast w dzisiejszym „Przeglądzie Sportowym”, ale tu już Antoni Bugajski ma nieco inne (co oczywiste), komercyjne, spojrzenie na Zagłębie. Dziwi mnie tylko, że wielu ultrasów ma podobne zdanie do mainstreamowych dziennikarzy, chętnie oddając swój skarb pod koparki… A potem będziemy jeździć po Serbiach i Grecjach zwiedzać stadiony, które są w jakikolwiek sposób inne, oryginalne, klimatyczne… W Atenach najbardziej podobał mi się stadion Panioniosu. Wiadomo, jak budują to cieszyć się i przenosić klimat na nową arenę, ale póki co… cieszyć się i nie marudzić. 

Z kim Zagłębie jeśli nie z rozbitą i pewną utrzymania Wisłą Kraków w czwartek u siebie? Start meczu o 20:30. Ciekawe, czy Misiek z Haniorem będą oglądać…?

 

SPORT / #ARBOLEDA

Ebi Smolarek wrócił do polskiej piłki w roli szefa Polskiego Związku Piłkarzy, który ma pomagać piłkarzom w rozwiązywaniu problemów. Na przykład z palcami innych zawodników w tyłku…? Tu Euzebiusz ma spore doświadczenia.

Sorry, były w tej lidze akcje, których się po prostu nie zapomina…

MUZYKA / EGO-TYKA

Hans wyda nową solową płytę. Premiera w czerwcu tego roku. Tymczasem wypuścił klip, w którym nawija o sprawach bardzo ważnych, które z lekkością „Koła fortuny” i „Jaka to melodia” nie mają niczego wspólnego. Mimo to – aż dobrze tego posłuchać…

Pamiętajmy, że jałmużna trwa cały rok… Podobnie jak modlitwa i – kiedy to czujesz – post.

CZY WIESZ, ŻE…

… mistrzem Grecji został PAOK Saloniki? Czytam opinie, że dużo kasy tam pompowanej (pensje jak na zachodzie), że Liga Mistrzów tuż, tuż. Tymczasem trochę śmiać mi się chce, jak z całej Grecji i jej piłki. Przypomnijmy sobie 2018 rok, to przecież przed chwilą było i mecz PAOK Saloniki – AEK Ateny, który został przerwany w 90 minucie. Sędzia anulował bramkę na 1:0 dla nowego mistrza Grecji, po czym na murawę z… pistoletem za pasem wbiegł prezes PAOK-u, Ivan Savvidis, który później groził sędziemu, że jego kariera właśnie dobiegła końca… Jedno jest już pewne – nie dobiegła końca kariera PAOKu i greckiej specyfiki…

 

CYTAT NA KONIEC…

A propos „pompowanej kasy” i „zachodnich budżetów”, lecz tym razem przy braku wyników. Mecz Slovan Liberec – Sparta Praga w lidze czeskiej, kibice stołecznej Sparty są w tej rundzie mocno skonfliktowani z zarządem, który nie osiąga z ich ukochanym klubem pożądanych wyników (na czele są Slavia i Pilzno). Ultrasi Slovana prezentują transparent: „Dzięki Sparcie, która wciąż udowadnia, że piłka nożna to nie tylko pieniądze”. Sparta mimo ogromnego budżetu daje się ogrywać maluczkim…

Dobra. Wracam do prasy i czas wybyć z chaty. Te wszystkie gazety kojarzą mi się też z latami młodości, gdy nie było internetu w domu, komórce, a człowieka gdzieś wywieźli i szukał „PS”, by jakkolwiek, ale nawet przez farbę drukarską powąchać kochanych stadionów…

Eh, to ewoluuje – fakt, ale generalnie z tego się nie wyrasta. Mogę to zapętlić i truć Wam kolejnych dwanaście lat…

ŁG

PS: Co z tego „że Robert” skoro…