28.04.19 „O wszystkim i o niczym”.

No wiesz Łukasz, każdy kto ma trochę oleju w głowie… – słucham wywodu współbiesiadnika w jakiejś odległej od futbolu sprawie i zastanawiam się, co to tak właściwie znaczy mieć olej w głowie i czy ja go mam? Czas spędzam na kartkowaniu zinów dla outsiderów, dodatkowo takich, z których nic nie rozumiem (bo są zagraniczne), a biesiadowanie mnie nudzi i irytuje. Cierpię, bo ludzie mnie irytują, a chcę być dobry. Rozterki to sprawa subiektywna. Natomiast obiektywne jest to, że w protokole widnieje wynik „3:1”, co sprowadza piłkę nożną do prostej sprawy, nie tak jak życie – tym bardziej wieczne. „Ore War” – głosi jeden z napisów w okolicach ateńskiego placu Omonia i dzielnicy Exarchia. Znaczy to „godzina wojny”, a Grecy zrobili ten napis podczas wojny z policją w mieście. Teraz właśnie dla Legii Warszawa rozpoczęła się „godzina wojny”, a więc ostatnia droga do Mistrzostwa, usłana zarzutami o stronnicze sędziowanie! Bardzo ważny krok został wykonany, ale pozostało jeszcze kilka. Kolejna odsłona „Ore War” przeciwko Piastowi Gliwice u siebie, kolejny niezwykle ważny mecz na boisku! Podkupywanie piłkarzy, sędziowie…, jak wielu chciałoby być Legią!

 

SPORT, KIBICE / LEGIA NA CZELE!

Najpierw przegrany Poznań (ale nie na trybunach!), potem wyjazd do lidera… Stawka była większa niż życie:

, ale Legia dała radę! Trzy eksplozje radości i 3 punkty jadą z Gdańska do Warszawy! Do tego skrótu również warto wracać, tak jak do video z oprawy: https://ekstraklasa.tv/skroty/lechia-legia-13-zobacz-skrot-meczu/dp71kz3! To właśnie CWKS potrafi pokazać tą jakość, gdy jest na to czas i mimo wielu potknięć, jest szansa zakończyć sezon z klasą!

Moim zdaniem, już teraz…: „Vuković musi zostać”! Iść w stronę bandy „sami swoi”, ale przy tym „mający Ją w sercu”!

WIARA / ORE WAR…!

Wojna sportowa, ale i codzienna wojna w nas…

Dużo zależy od tego jak przyjmiemy łaskę oraz odniesiemy się do niej w swojej wolnej woli już po tym, gdy przeżyjemy to pierwsze mistyczne uniesienie (zakochanie). W uniesieniu, jak w każdej miłości, odsuwamy się od spraw codziennych, od naszej historii i rzeczywistości materialnej, ale kwestią czasu jest, gdy dylematy i problemy wrócą. Co wtedy? Nie zawsze będziemy fruwać, często będziemy po prostu żyć. Odniesienie życia do wiary często wydaje się skomplikowane, często też sami je sobie komplikujemy.

Nie należy się dziwić, że wielu ludzi ma poważne wątpliwości dotyczące religii, skoro w Ewangelii padają mocne zdania, które bardzo często można interpretować na szereg sposobów. Powiedzmy, że zapełnimy Stadion Narodowy katolikami, ale jakbyśmy spytali ich, nas samych, o interpretację konkretnych słów, wydarzeń i historii w kontekście tych słów, moglibyśmy otrzymać co najmniej kilka różnych podejść do jednej sprawy opierających się na tej samej wierze.

Natomiast wielu ludzi odrzuca to, co nie ma w 100% jasnych reguł gry. Tak jak w futbolu. Chcą wiedzieć kto awansuje, kto spadnie i jakie są warunki rywalizacji. Jeśli Nowy Testament jest regulaminem, to nawet jako katolik muszę przyznać, że pytanie o zasadność komplikacji świata przez Stwórcę jest słuszne, a przynajmniej zrozumiałe. Wierzę, bo w jakiś sposób ufam Jezusowi i Kościołowi, ale uczucia, a więc wiara i zaufanie odgrywają tu istotną rolę. Raz uczucia są „pro”, a innym razem nachodzą mnie poważne wątpliwości…

Po grzechu pierworodnym zaczęła się godzina wojny…

MUZYKA / NOWY PROJEKT OD SPECYFIKA!

Potrzaskana główka z podziemia. Gościu w stylu „nie mój klimat”, ale bycie specyfikiem to na scenie wcale nie minus. Może dlatego tych kilkuset specyfików zawsze go sprawdzi… Augustyn niesie dobre słowo m.in. do zakładów karnych, upadki także zalicza… warto odpalić klipa:

CZY WIESZ, ŻE…

… jak podaje BBC, organizacja The Anthony Burgess Foundation potwierdziła, że w domu autora kultowej „Mechanicznej Pomarańczy” odnaleziono 200-stronicowy manuskrypt drugiej części tego dzieła? Książka pod tytułem „A Clockwork Condition” przez wiele lat znajdowała się między papierami i dokumentami w domu Burgessa w Bracciano nieopodal Rzymu! Ah, gdyby zechcieli puścić to w eter, nawet w wersji „demo”… Miał ostro potrzaskaną główkę, że stworzył taką kreację i własny język do historyjki o Alexie i bandzie…

A propos potrzaskanej główki twórców, cytat…

 

CYTAT NA KONIEC…

Waldemar Łysiak, fragment artykułu o Da Vincim „Logo geniuszu: Leonardo (w 500. rocznicę zgonu)” („Do Rzeczy” 17-18/2019): Otwarcie mówił, że według niego malarstwo to „una cosa mentale” – sprawa umysłu. Mózgiem malował dużo więcej niż farbami, stąd tworzenie obrazów zajmowało mu kilka lub kilkanaście lat. Weźmy „Cenę” – przychodził do reflektarza klasztornego, stawał pod ścianą z freskiem, stał tak parę godzin milcząc, nie wchodząc na rusztowanie, nie dotykając ściany, i wychodził. Bywało, że dzień za dniem postępował w ten sposób. Gniewano się wówczas, iż próżnuje, a on ciężko pracował, tylko że akt kreacji rozgrywał się wewnątrz jego głowy.

Nie tylko akt kreacji, ale zapewne także związane z nim cierpienie… Życzcie szczęścia w turbulencji, czytelnicy.

ŁG