23.05.19 „Przepraszam, że ci zmarnowałem życie – pomyłka”.

Cyprian Kamil Norwid pisał: Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez poszanowanie dla darów Nieba… Tęskno mi, Panie… No niestety, panie poeto, liberalizm, popkultura, a także kapitalizm spowodował, że po kruszynach wszelkich się tu raczej depcze, chcąc tylko więcej i więcej, a drobnego nie zauważając… Pragniemy obfitości, zwykły poranek jest nudny. Życie dziecka jest piękne, bo jest życiem bez ideologii i podwójnych sensów. Dzisiaj każda piękna chwila potrafi być „zrypana” przez pędzące za mną wnioski i czerwone światło za sprawą doświadczenia, ale z drugiej strony, gdyby nie one, jakakolwiek ideologia mogłaby wysunąć się na czoło w wychowywaniu pokoleń – bez mojego, bez Twojego protestu. Gdyby nie one bylibyśmy kretynami skaczącymi w przepaść.

Możemy mówić światu: „to Cię zgubi!”, bo wiemy, bo wyciągamy wnioski – nie raz bolesne! Mówiąc wprost: to dobrze, że jesteśmy ostrożni, aczkolwiek naiwność dziecka faktycznie miała swój niepowtarzalny urok, za którym każdy w pewnym momencie tęskni. Jest to jednak tęsknienie za czymś, co nie wróci i trzeba przyjąć rzeczywistość z jajami.

Nie cofnę się do momentu, kiedy nie wiedziałem jak amfetamina niszczy, albo że mieć trzy panny na raz to ogromna krzywda i tak naprawdę brak miłości. Kiedyś w podstawówce beztrosko walnąłem kilka lat starszemu kolesiowi blachę w mordę, sam nie wiem czemu, ot – poniosło mnie przy szkolnym sklepiku, bo taką miałem wolność w sobie, heh. Następnego dnia wracałem do domu z limem „za wożenie się” (tak delikatnie tylko z tego powodu, że uciekłem…) – życie powolutku i boleśnie uczyło, że czyny mają konsekwencje.

Wielu polityków uczy się dopiero naszym kosztem, przechodzi proces dojrzewania po pięćdziesiątce. To dlatego historia świata jest historią tragiczną.

Kiedyś oglądałem przypadkiem jakiś amerykański, czy brytyjski serial, w którym pokazywano różne „komplikacje z miłością” – jak to nazywa współczesny świat, różne typy zdrady i wypaczeń, które z romantyczną muzyczką w tle i powagą (mimo, że fabuła jakby pisana przez gówniarza) sugerowały, że każdy ma do tego prawo, „każdy może się pomylić”, „zabłądzić”, „poczuć żądze i dać się ponieść” (a że płeć przy tym nieważna – porzuciłem oglądanie…). Faktycznie, każdy z nas może POCZUĆ żądzę (pokusę), tylko jestem za światem – i Ty też bądź -, w którym się to zwalcza, a na piedestał wystawia wierność. Czy nie nauczyłeś się na błędach innych i swoich, że chwiejność i poddawanie się namiętnością niszczy?

Liberałowie obyczajowi są w swoim podejściu do życia niczym dzieci, pewien typ wolności jednostki, przeznaczony na naiwność i niewiedzę już minął, czas na ustatkowanie, decyzje. A Ty chcesz iść na przód, czy ciągle wracać do starych sentymentów, jak jakiś neoliberalny frajer?

Czasem mam wrażenie, że ci wszyscy liberałowie to po prostu mięczaki, które nie zaryzykowały w młodości i już wtedy nie nauczyły się, że za głupotę wraca się ze śliwą pod okiem… I jest to najniższy wymiar kary…

ŁG