29.05.19 Przed „Czarnym lustrem” 5, czyli lustro białe.

Dziewczynka (14 lat, trenuje u mnie prawie od 4 lat) poszła do sklepu i kupiła sobie ciuszki. Miała odłożoną kasę, coś od rodziny… standard. Nastolatki w jej wieku, wiadomo, sfiksowane na punkcie wyglądu, prestiżowych marek, błyszczenia w tłumie. Potem zadzwoniłem ja z informacją o ewentualnym turnieju w weekend. Jej mama mówi, że odpuszczają, bo nie ogarniają finansowo, za dużo tego itd. Ok. Dzień później kolejny telefon…, jak się okazało po domowej awanturze, młoda dobija się z okrzykami rozpaczy, że idzie oddać ciuchy do sklepu, by zapłacić sobie za turniej. Mama mówi: no nie da się jej nie puścić – awantura, chęć sprzedaży ubrań… Wiadomo, oficjalnie nie mogę się z tego cieszyć i podburzać młodych przeciwko rodzicom, ale uwielbiam jak kręcą takie awantury w chacie – dla sportu, a dodatkowo dla sportu walki, jakby jeszcze tego było mało, zazwyczaj te dymy kręcą dziewczynki! Ja w ich wieku kręciłem dymy, bo nie mogłem pójść na dyskotekę, gdzie chciałem się napić, czy nawet naćpać. Jak tu nie być zadowolonym?

5 czerwca premiera (na Netflixie) trzech odcinków mojego ulubionego serialu – „Black Mirror” (5 sezon), który opowiada o hipotetycznych zagrożeniach przyszłości pojawiających się wraz z postępem technicznym (poszukajcie w recenzjach, zazwyczaj obszernie opisywałem poprzednie sezony). A tu w zwyczajnym polskim mieście, na osiedlu, udaje się zainteresować dzieciaki czymś old schoolowym, czymś dla czego gotowi są sprzedać trendy ciuszki, a mam też taką fighterkę, która sprzedała starszej siostrze modny sprzęt elektroniczny, by kupić sobie dres klubowy – związany ze sportami walki, które ćwiczy. To sukces realny i życie realne, nie wirtualne.

Da się, ale musisz dać siebie jako wychowawca. Nie jest to standard w mojej działalności, ale te perełki uważam za swój największy sukces jako aktywisty społecznego, bo swoją pasję wiążę ze swoim nacjonalizmem, wiarą i ogólnie wszystko ze wszystkim wiążę.

Cóż, telefon od mamy, która nie daje sobie rady z dzieckiem sfiksowanym na punkcie sportu „zrobił mi dzień” – tym się dziś żywię. Tak na marginesie… i jak tu tęsknić za piciem, za upadlaniem się?

Mam też za sobą spotkanie ewangelizacyjne z pewnym doświadczonym przez nałogi gościem, na które zabrałem dwie zupełnie inne nastolatki, też w tym (strasznie!) głupim wieku 13 lat. Dostały trochę po japie bezpośrednimi, mocnymi słowami o grzechu, ale stwierdziłem, że nie ma co w jakieś pitu, pitu się bawić, bo przeciwnik, a więc świat dzisiejszych antywartości podsycany przez pewnego gościa pokazywanego w popkulturze (i nie tylko) z rogami, wsadza w ich głowy tragiczne treści od wczesnego dzieciństwa.

Przesadzam zabierając je na spotkanie z typem, który wyrzyga im prawdę wprost? A byłeś na obozie z bandą dzieci i kiedy organizowałeś im karaoke, zostawiłeś na 15 minut, po powrocie zastałeś dziewięciolatki śpiewające… Seksmasterkę? No widzisz… A Łukaszek podłączył sprzęt, ekran, mikrofon, poszedł po kawę, a jak wrócił wyluzowany to banda jego dzieci darła się moje uda, moja broń, czy jakoś tak… Śmiech śmiechem, ale był to widok dla mnie tragiczny, dostały opierdol, a z ich rodzicami współpracuję do teraz, by mocniej kontrolowali ich smartfony, chociaż rzecz jasna, przechytrzą ich, tak jak ja przechytrzyłem moich, słuchając późną nocą „Scyzoryka” na ściszonym do granic „jamniku”… No ale walka o młode dusze trwa.

A „Black Mirror” 5 już teraz polecam, ja będę z pewnością trzaskał z nim nockę, bo mam tego dnia obowiązki do późna, a premiera jest w środku tygodnia. Jest to coś, co się Netflixowi udało, więc nie boję się tego polecać, aczkolwiek „różnorodność” wyboru na tej platformie jest raczej niebezpieczna dla najmłodszych.

Niedawno cały Netflix został shejtowany przez „Polonię Christiana”. Jako przykład negatywny, bo pesymistyczny, ukazano też „Czarne lustro”. Cóż, nie zgodzę się, widziałem wszystkie odcinki i stwierdzam, że mimo smutku z jakim zostawiają Cię twórcy (ale nie musisz przecież iść z nim spać…, możesz się pocieszyć), jest to cenne ostrzeżenie i – no właśnie – jest to ostrzeżenie, że postęp techniczny, wyścig szczurów, może zniszczyć społeczeństwo… A więc de facto to bardzo pożyteczny serial! Nadal mój ulubiony. Na powyższym filmiku widzicie, że zapali lampkę m.in. u rodziców samotnych, pogubionych nastolatek zapatrzonych w ekran i w idolkę. Oj masa takich… masa… Seksmasterki i te sprawy…

ŁG