3.06.19 Demokracja? Zwykła farsa! Jeszcze po wyborach…

Dopiero co zakończył się kolejny maraton z wyborami, a więc z „demokracją w akcji’2019”. Bilbordy z hejtami na politycznych przeciwników wisiały w naszych miastach, poziom kampani co roku bardziej przypomina poziom memów na instagramie jakiegoś przygłupa, filmy mające oczernić kojarzone z elektoratem środowisko pojawiają się tuż przed „godziną zero”. Wygranie w takich warunkach, sprytem, chamstwem i pieniędzmi, uznawane jest za prestiżowe (wszak poza systemem wygrać się nie da). Wystarczy? PiSowcy cieszą się, że wygrali, a przecież to, które z największych ugrupowań (PiS, KE) wprowadzi dwóch tak zwanych europosłów więcej nie czyni wielkiej różnicy! Krajobraz po tej bitwie jest dla mnie fatalny. 40% głosów dla jawnych przeciwników wartości, na których – jak się zdawało – zbudowana jest Polskość to raczej powód do pesymizmu, ale po co PiS ma tracić czas na pesymizm (rozwiązywanie problemów) skoro „sondaże mówią…”, że jesienią także zwycięży… (więc opłaca mu się promować Biedronia na TVP, może dostanie kilka procent zamiast głównego rywala)?

W Polsce przebija się Biedroń, a w Europie ludzie, którzy wiedzą „jak to się kończy” za sprawą takich Biedroniów często głosowali odwrotnie – na partie, które zapowiadają walkę z upadkiem wartości, na których stoi Europa (stała?). Mają też dość imigrantów. Największy sukces odniosło Zjednoczenie Narodowe we Francji.

W demokracji namaszczamy osobników, którym chce się przebijać, a którzy kojarzą nam się ze zwalczaniem tych, których znienawidziliśmy. Nakręcamy się strachem, wmówiono nam, że jesteśmy ważni, więc mrówki biegają w stanie ciągłej mobilizacji i walki politycznej – najczęściej za pomocą swoich telefonów. Manifestacje niewiele znaczą, nawet te wielkie. Wiecie jak dziś wygląda sytuacja polityczna Żółtych Kamizelek we Francji…? No właśnie… A Majdan, co nim wywalczono? Żyjemy w czasach, w których duże wydarzenia bardzo szybko wylatują z pamięci skupionej na sobie jednostki. Czy to oprawy meczowe, czy próba kontrrewolucji. Zabłyśniesz na chwilę, ba – często giniesz dla chwili uwagi…

Jeszcze mocniej staję się antydemokratą, z powodu rozpaczy nad tym wszystkim, ale nie żywię jakiejś osobistej niechęci do tych, którzy dali się nabrać.

Demokracja jest systemem totalitarnym w tym sensie, że nie pozwala działać poza obrębem systemu demokratycznego, prawem cenzurując coraz więcej treści. Moich treści! Uważam zatem, że rządzić powinien katolicki nacjonalizm, aczkolwiek brak jego rządów przyjmuję z pokorą, wszak Jezus nie obiecał, że na koniec zasalutujemy sobie wesoło we wspólnym parlamencie, heh…

Jestem zatem „pozbawiony kontaktu z rzeczywistością”, tak jak za ZSRR pozbawiony był tego kontaktu każdy Rosjanin wierzący w upadek Żelaznej Kurtyny. Ale chwileczkę… Jacyś Zieloni od „problemów Ziemi z YouTube” zdobyli aż 20% poparcia w Niemczech… Oni niby mają wszystko w porządku pod kopułą…?

Szkoda godoć…

Demokracja? Rządy kłamstwa!

ŁG