12.06.19 Ja pytam – co wybierasz?

W nowym numerze „Drogi Legionisty” (25), obok szeregu innych tematów (numer nieco „wraca do korzeni” – o ile można tak to ująć, będą zadowoleni kibole, a także fani recenzji subkulturowych…), poświęcę część uwagi depresji młodych, bo to prawdziwa plaga współczesności’2019. Nawet się nie obejrzeliśmy, a mrok ogarnął Polaków, ogarnia ich coraz mocniej, jak społeczeństwo żyjącego bez Boga Zachodu. Młodych mniej interesuje, co się dzieje wokół (bo każdy walczy, każdy krzyczy o ich uwagę), a jeśli już to hejtują na mediach społecznościowych, uciekają w siebie i w używki, jak ich zapełniający hale i stadiony idole w stylu Taco-depresja Hemingwaya (Torwar, Narodowy z promującym UE Podsiadło!). Nie powielam stereotypów o artystach, bo należę do pismaków, którzy kupią oryginały, przesłuchają kilka razy (np. mam „Cafe Belga”, zaskoczeni?), dopiero później wypowiadają się – oczywiście z tą młodzieżą też stale mając kontakt w realu i to bardzo regularny. Jak każdy twórca też często się przymulałem w czterech ścianach, ale powiedziałem sobie NIE – nie uciekaj w te stany Łukaszku, w te odmęty twojej psychiki, które tylko nakazują skomleć, użalać się, rozdrapywać, a głównie grzeszyć, bo przecież na tym to wszystko polega. Gubimy się w świecie wymagań, reklam, żądz i gadek motywacyjnych, a co mają powiedzieć młodzi, którzy nie znają świata bez neta w kieszeni?

Nie dlatego przestałem motywować Was do trenowania (w takiej ilości jak to kiedyś robiłem), bo przestałem ćwiczyć, ale dlatego, że ludzie – jak ze wszystkim – przesadzili, klimat jest teraz taki, że nie liczysz się bez kraty na brzuchu. Nie, nie, nie!!! To nie miało być tak.

Sport to moja miłość i pozytywny nałóg, ale gdy rykoszetem spojrzę na różowe landrynki odziane w markowe ciuszki, (nie)dyskretnie reklamujące produkty, kumpli wstających o 5:55, by przesłuchać jakiegoś „kołcza” motywacyjnego, to mi się rzygać tym chce!

Myślę, że w znacznej mierze innym ludziom też, a depresję mają, bo nie nadążają za wymaganiami współczesności i rzekomo idealnym życiem, promowanym na portalach społecznościowych. Skutek uboczny fesjów i innych jest olbrzymi i tragiczny… Zamiast w lustrze, przeglądamy się na insta-story innych ludzi.

Nie uciekaj w mroczne stany, nie poddawaj się presji. Mroczne stany to nie tylko bezpośrednio klimaty okultystyczne, zły jest zbyt sprytny, mroczne klimaty to klimaty wszystkich tzw. ateistów, którzy widzą tylko świat materialny i ten świat ich rzekomo przytłacza (nic dziwnego, bo człowiek sam się nie zbawi, nie ma opcji po prostu). Nie ma radości, nie ma nadziei, „po co żyć skoro jestem beznadziejny?”, a ci „szczęśliwi” muszą się spompować, wtedy czują się lepsi, to jak czasy pogaństwa, kiedy radosnym jest ten silniejszy i bogatszy (= najczęściej chwilowo pijany).

Reszta łby w dół? Ja nie!

ŁG

PS: Moi podopieczni słuchają tego:

Niby zawsze był jakiś Fokus (przepraszam za promowanie), ale to mi trąci grubszą tragedią, gdy na nich patrzę… A jeśli ci artyści mawiają, że świat kiedyś o nich zapomni to, co mają mówić tacy jak ja, czy Ty…? Nieważne… Zawsze wierni. Nie z tego świata…

PPS: A wiecie, że…