12.06.19 „Symbol sprzeciwu wobec Turcji i Islamu”.

Z czego słynie mała wyspa na Bliskim Wschodzie leżąca u wybrzeży Turcji, Libanu i Syrii? Kto nie rozpoznaje następujących nazw – Anorthosis Famagusta (ich ultras na fotce obok, jeszcze czasy gry naszej Legii Warszawa z tą drużyną w Pucharze UEFA, z drużyną, która nie miała jeszcze wtedy tak rozwiniętego ruchu ultra), APOEL i Omonia Nikozja, AEL i Apollon Limassol, czy AEK Larnaka? Piłka nożna na zaskakująco wysokim poziomie z wieloma polskimi akcentami (to właśnie tam dwukrotnym królem strzelców został pewien alkoholik z warszawskiego Bródna :-). Była angielska kolonia i turystyczny raj (na tym oparta jest gospodarka), przeżył jednak swoje tragiczne momenty w czasie, w którym Polacy… świętowali największe sukcesy rodzimego futbolu. W 1974 roku dzielnica Famagusty Varosha była najbardziej popularnym kurortem na świecie (podobnie jak dzisiaj położona w tym samym dystrykcie Aya Napa)…

Cypryjczycy od dawna kultywowali grecką tożsamość i uważali się za „wyspiarskich Greków”. Do samego terenu swoje pretensje zgłaszała jednak Turcja i zanim ktokolwiek zdążył zareagować przeprowadziła inwazję na północne tereny wyspy. Varosha została po części zniszczona, a następnie opuszczona przez mieszkańców i od tego czasu Famagusta jak i sam Anorthosis stanowi symbol sprzeciwu wobec Turcji i Islamu.

Po inwazji siedziba jednego z najbardziej szanowanych w świecie kibicowskim cypryjskich klubów została przeniesiona na przedmieścia Larnaki, a cała północ wyspy do dzisiaj, jako terytorium Cypru Północnego, pozostaje pod kontrolą „wyznawców Erdogana”. Północ jest oczywiście mniej rozwinięta, mniej cywilizowana ze stolicą w Nikozji Północnej (miasto podzielone na dwie strefy) i stanowi turystyczny punkt docelowy głównie dla Rosjan. Wjechać można, trudniej niż na południe, ale czy warto? Opuszczone tereny kontroluje armia turecka, a autobusy celowo stają na peryferiach.

Prześledźmy krótko ruch kibicowski – silny i prawicowy APOEL, skrajnie lewicowa Omonia, wspomniany i bardzo silny Anorthosis („Kowal” to dalej jego legenda), mocne ekipy z Limassol i mniejsza, ale radykalna, prawicowa ekipa AEK-u Larnaka. Większość wymienionych ekip to oczywiście fankluby bądź układy PAO i Olympiakosu, rzadziej AEK-u, wpływy greckie są bardzo zauważalne, greckie wlepki i hasła, a nawet bary kibicowskie w barwach greckich gigantów to codzienność.

I byłoby jak w Europie ale…

Miasta nie przypominają europejskiego modelu nawet w małym stopniu. Każde z nich to nadmorska promenada i zabudowa typowa dla miast arabskich – budynki z piaskowca, czasami „lepianki”, drewniaki, rudery, a pomiędzy nimi wille. Na Cypr przyjeżdżają na stałe Anglicy, Niemcy i w coraz większym stopniu Rosjanie (nie tylko na teren Cypru Północnego), jeżdżą po wyspie samochodami, a zatem miejska komunikacja jest… bezsprzecznie najgorszą z możliwych. Jedna linia posiada kilka tras, rozkłady to informacja pt. „jedzie raz na 30 minut”, tą samą cenę zapłacimy za klimatyzowany autokar i ledwo jadącą, trzęsącą się blaszaną budę rodem z ZSRR. Jak ujął to angielski kierowca pracujący na trasie Larnaka – Famagusta – dali mi jakąś szmatę, kawałek gówna i ja mam czyścić tym cały autokar? Ogółem to tylko ja w tym gównie sprzątam… A tu woda kapie, przepraszam za to.

Wracając do piłki – Cypr gra w rozgrywkach europejskich, ale kulturowo to dwa różne światy. Inny temat to jednak fakt większego cywilizowania Greków z Cypru od Greków z kontynentu… o tym jednak w innym miejscu „DL”. Nawet jeśli towarzyszy Wam żona piękna jak starożytna Grecja, nie zapominajcie – Cyprys is Greece, Turkey – hands off!

Wujek Dobra Rada