3.07.19 „Fronda Lux” (kwartalnik, nr 90-91, Polska, czerwiec 2019).

Plaża, woda, statki…, nie obyło by się bez lektury sportowej, politycznej, kulturalnej i religijnej. Po kontemplacji dzieła stworzenia dobrze jest bowiem pokontemplować, co stworzył/napisał człowiek – największe dzieło Stwórcy, chociaż niektórzy eko-aktywiści taki pogląd kwestionują. „Fronda Lux” to odłączony od internetowej „Frondy” kwartalnik, co ciekawe – wydawane na papierze są dwa połączone numery, drukowane odwrotnie i z osobnymi okładkami oraz tematami przewodnimi! Nr 90 ma 201 stron, a nr 91 195, a zatem za 29 zł inwestujemy w aż 396 stron lektury! Cena książkowa nie może zatem dziwić. „Fronda Lux” to pismo nie tylko „poświęcone”, ale dotyczące literatury, sztuki, historii i komentarzy do wybranych wydarzeń. Już w przeszłości „FL” urzekła mnie niektórymi treściami i okładkami (obok prezentuję tą „Majdanową” – nie aktualną, aktualną wrzucam niżej w lepszej rozdzielczości), a więc co jakiś czas kupuję. A o czym są aktualne numery, dostępne w lepszych kioskach?

Bieżąca „Fronda Lux” na wakacjach!

Wyżej widzicie okładkę numeru 90, w którym autorzy piszą głównie o Francji. O żabojadach ostatnio głośno – to protest Żółtych Kamizelek, to pożar katedry… To nowa książka Michela H. Numer nie jest jednak tylko o bieżącej Francji, ale próbuje odkłamać także stare mity, m.in. tchórzliwego Francuza…

Wolnomularstwo, Wandea, kolaboracja z III Rzeszą… o tym wszystkim przeczytacie w ładnej, nowoczesnej szacie graficznej. Autorzy patrzą na Francję od przeróżnych stron, od historycznej po kulturalną.

Są też inne tematy niż ten przewodni. Dużo o sztuce, fantastyce, a także bardzo ciekawe wiersze Filipa Styczyńskiego. Wiersze o współczesności, nawet takiej jak… klasowy grubas!

Nr 91 skupia się na teoriach spiskowych i rozkminia je od wielu stron. Kiedy są tylko paranojami, a kiedy wypada brać je pod uwagę? Temat niezwykle, w dobie Internetu, współczesny, bo na każdy temat pojawia się szereg różnych koncepcji pisanych przez osoby kompetentne jak i przez najzwyklejszych oszołomów. Poruszane są zarówno wątki Kiszczaka jak i słynnych reptalian :-).

Ciekawym tekstem jest druga część… kroniki podpaleń. Myślałem, że to zwykła „zapchajdziura”, a tymczasem okazała się ciekawym zbiorem, napisanym z jajem. Po jego lekturze okazuje się, że wiele podpaleń ma związek z… chęcią działalności prawicowej w kilku zachodnich krajach.  

„Fronda Lux” ma generalnie udowadniać, że można pisać współcześnie, ciekawie i z pewnym dystansem, a można pozostać katolikiem. Moim zdaniem w pełni się to udaje i jest bardzo naturalne.

Polecam, bo jest to pismo podejmujące szereg różnych tematów, niekoniecznie religijnych, ale pisanych przez ludzi o fundamencie chrześcijańskim. Nie przez jakiegoś (takim się dla mnie stał) Sokoła, który apeluje do młodych, by używali kondomów i na taki manifest go stać w tych trudnych czasach… Wow. Zawiodłem się na kilku swoich, hm, powiedzmy idolach z dziedziny kultury dość mocno… Tym bardziej warto czytać i słuchać tego, kto ma jeszcze kręgosłup. Uczmy młodych kochać i szanować, a nie „ruchać z gumą”…

Kupcie sobie na kocyk na plażę, razem z lipcowo-sierpniową „Polonią Christiana”, która od dzisiaj także w dobrych kioskach! A tu ciekawa strona kwartalnika:

www.frondalux.pl

ŁG