20.07.19 „O wszystkim i o niczym”.

W takich tytułach jak „Stowarzyszenie umarłych poetów”, czy jadąc hitem, Pink Floyd – „Another Brick In The Wall” próbowano walczyć ze zjawiskiem wychowywania pokolenia klonów, nastawionych na sukces i nieodróżniających się od siebie. Oczywiście wylano dziecko z kąpielą (wystarczy spojrzeć na dzisiejszy Zachód, każdy „chce być bogiem”), ale rodzice oraz nauczyciele nie byli bez winy – surowością i brakiem zrozumienia młodego pokolenia doprowadzili do buntu, który miał gdzie się skierować. Jako trener muszę robić wyrzuty ludziom. Muszę. „Ty nie zasuwasz jak należy”, „Gdzie byłaś jak był trening?” itd. Człowiek-wyrzut, na tym też to polega, ale jak tu teraz nie przesadzić w słabszy dzień? Nie da się dobrze uczyć jeśli nie walczysz ze swoimi wadami i nie jesteś ze sobą, ze swoim słabszym dniem i chorymi ambicjami szczery. Nauczyciele, wychowawcy często przesadzają, tak jak rodzice. Dziś kult sukcesu jest zakorzeniony w „dodatkowych zajęciach”, które de facto sam mam przyjemność prowadzić. Kumulacja jednak jest w naszym ulubionym futbolu, w którym szaleni rodzice bluzgający wszystkich dookoła, a głównie syna, są już zjawiskiem kultowym. Wszystkie te nerwy po to, by w mediach społecznościowych umieścić zdjęcie z medalem i podpisem „mój skarbek”, bo bez medalu to jest tylko „mój”, ale już nie „skarbek”, chociaż nikt tego wprost nie powie. A potem ma zarabiać (bo „tatuś odkrył talent, którego nikt inny nie widzi”), jak Lewandowski, rzecz jasna… To jest ciemna strona piłki dziecięcej i mam nadzieję, że w powstającej, pięknej akademii Legii Warszawa znajdą się ludzie, którzy będą wychowywać także rodziców…

DYGRESJA…

„Ta trybuna to jeszcze nie jest Żyleta” – heh…

SPORT / TAK ZWANE PAZŁOTKO…

W piątek wyszedł tradycyjny skarb kibica z „Przeglądem Sportowym”, który jak co roku kupuję, by po miesiącu pierdyknąć nim o ścianę, bo wszystko znowu nie jest tak jak miało być (czytaj: Legia wtapia u siebie, najgorsze!). Kartkuję tak sobie i kartkuję, przy każdej drużynie znajduje się zdjęcie stadionu. Kurde…, nie licząc patologii z Rakowem w Bełchatowie i niedokończonym ŁKSem, któremu robią problemy nawet z imprezą masową obiekty tej ligi prezentują się co najmniej solidnie, tak no wiecie – wizualna oprawa Ekstraklasy jest niezła, nie żebym wszystkie kolosy (Śląsk, Lech, Lechia…, brzydkie te stadiony) lubił.

No, bo weźmy np. również obserwowaną przeze mnie Grecję. Czytałem w aktualnej „Piłce Nożnej” wywiad z Polakiem grającym w PAOKu i nie ma on wątpliwości, że ta liga jest lepsza od naszej, że w topowych klubach są lepsi piłkarze i profesjonalizm. PAOK (szczególnie to, że właściciel ma na koncie zakaz stadionowy? Heh), Pireus, AEK… A reszta ligi? Byłem na Panioniosie, ale zobaczmy też na zdjęciach inne obiekty z tamtejszej Super League… Czy ta liga jest wizualnie atrakcyjna? Albo liga wicemistrzów świata – Chorwatów. Chyba nie ma o czym gadać… Bułgarie, Serbie, Ukrainy, Rumunie, Słowacje… Każdy kraj ma „swoje zespoły”, kluby z którymi nasi mieliby poważny problem na boisku, ale opakowana najlepiej jest tu Ekstraklasa…, polska Ekstraklasa (nie będę przecież jej porównywał do najsilniejszych lig kontynentu…).

Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? Przecież jest tu potencjał… Serio nie wiem gdzie jest błąd, podsuwajcie linki na maila…

SPORT / PUCHARY…

W pucharach zostały Legia, Piast i Lechia. Kuopion Palloseura z Finlandii jest kolejnym rywalem CWKS. Gdy próbujesz wymówić tą nazwę dymi Ci spod czachy jak Mioduskiemu na oprawie z 18 lipca, ale oczywiście przewagę trzeba potwierdzić na boisku. Lechia ma Duńczyków z Kopenhagi, a Piast Łotyszy z Riga FC – mistrza tego kraju.

Piłka jest nieprzewidywalna – co pokazała rywalizacja Piasta z BATE (ostatecznie jednak „było jak w założeniach” – jak zwykle…), ale gdybym miał stawiać to stawiałbym, że w kolejnej rundzie LE zostaną mistrz i wicemistrz Polski. A potem? Nie ukrywam, że czekam na to, aż w Lidze Europejskiej zostanie tylko Legia, a wszyscy dziennikarze będą musieli się napocić przy tym, że – mimo wszystko – mimo wszystko bohaterowie artykułów „Z czym do Europy?”…

Prawda jest taka, że nie ze stadionami kojarzą polską ligę przeciętni kibice z Europy, a… no z kim? No z kim… :-)? Zapytaj…

Tak właśnie kibicuję w europejskich pucharach. Legii i tylko Legii! A Wy? Wszystkim tylko nie Jej…

#Fuck(UEFA SUPPORTS TERRORISM!)

Relację napiszę w papierowej „DL”ce, ale generalnie ja się z relacjami od dawna nie wyrabiam, a teraz jak mi się zacznie Meksyk z robotą to już w ogóle. No trudno… są inni. Jedni twierdzą, że lepsi, a inni, że gorsi (dziękuję :-). FuckUEFA!

KIBICE / WŚCIEKLI CHORWACI…

Hajduk Split przegrał u siebie 1-3 z… Gzirą z Malty i jest poza pucharami. Futbol potrafi nie rozpieszczać drużyn z dużą ilością fanatyków, a więc takim, którym się należy… Chuligani spod znaku Torcidy chcieli dostać się po tej hańbie na trybunę VIPów, do „pilotów” (że nawiążę do super oprawy Legii) jednego z popularniejszych klubów wicemistrzów świata, ale ostatecznie to się nie udało… Obstawieni zostali także piłkarze.

MUZYKA / PUSTKA

BarberShop, relaksuję się na strzyżeniu z ulubioną barberką i jak zwykle w tle przesłuchujemy nowości muzyczne, niezbyt zwracając uwagę na pozostałych klientów. Kurde, daj jakąś ulicę, bo ile można smętu słuchać? Nowy Kali. Powroty do starych czasów…, odnoszę wrażenie, że to słabe, wtórne, zamiast relaksu nachodzi człowieka żal, że ulica ma coraz mniej do zaproponowania, że jej poeci są martwi, a podstawówka słuchająca w zamian lamusów nie dostaje żadnej ciekawej kontr-propozycji, która powiewa świeżością, bo uliczny rap też powinien miewać takie powiewy… Cóż, czekamy dalej, ale czy będzie jakaś młoda krew, która „to czuje”?

No to hitem, w nawiązaniu do wstępu aktualizacji. Muzyka też wychowuje pokolenia, ale słuchając dzisiejszego rapu mam w związku z tym pewne obawy.

W „DL” 25 kilka recenzji nowości ze sceny RAC i jedna rapowa.

CYTAT NA KONIEC…

– Czuję się jakbym przez całe życie był trupem – powiedział Charlie smutnym głosem. – Przez całe lata, ani razu nie zaryzykowałem. Nie mam pojęcia kim jestem i co chciałbym robić. – bohater książki N.H. Kleinbaum (napisanej na podstawie filmu) „Stowarzyszenie umarłych poetów” (aktualnie przeceniona w empiku, wczoraj kupiłem za 18 zł).

Jest ryzyko – jest zabawa, ale i jest ryzyko – jest życie… Po prostu. Nie ma bezpiecznych sfer, bo nawet brak ryzyka rodzi niebezpieczeństwo… umarcia z nudów. Także ryzykujmy, czytelnicy. Żyjmy pasjami, jak ukazany obok na zdjęciu kibic Hajduka, zawiedziony wynikiem swojego zespołu. Dobrego!

ŁG

PS: „DL” (i kawa) bez cukru!