20.07.19 Chciałem pogadać, ale zamilkłem…

Znowu siedzisz w robocie jak ta pipa, miałbyś wprawdzie wiele do pogadania o minionym tygodniu – no wiesz, takich newsików -, na przykład Hajduk chciał najebać piłkarzy i opasłych VIPów, ale obawiasz się, że nikt może nie zrozumieć Twoich fascynacji i opowiadania o tym w kontekście pozytywnym. Nikt nie może tego zrozumieć, oprócz innych kibiców, których jednak akurat teraz nie ma obok. Dlatego, kiedy jest mecz i uda się na nim być, jest Twoja impreza integracyjna. Impreza integracyjna z… własnym wnętrzem, z tym, co porywa, cieszy, powoduje, że chce się o tym dyskutować. To dlatego czujesz się tak dobrze. Ludzie krzywią się, twierdzą, że tak nie wypada, bo to chuligaństwo i może nawet mają rację, ale chore głowy nie są w stanie przyjąć ich punktu widzenia, co nie znaczy, że nie są w stanie ich zrozumieć. Nie da się im tego wytłumaczyć. Nie w pełni, bo jednak na drodze kibicowania porzucasz tzw. normy społeczne, Twoje rozumowanie się im wymyka i płynie obok, własnym nurtem. Jest tak nieracjonalne, że aż zajebiste. To dlatego tak czekasz na ten dzień. Czy ktoś był na porodówce przy Twoim urodzeniu – sprawdź to na najbliższej nudnej rodzinnej posiadówie, bo mam podejrzenia, że tak jak mi tak i Tobie wstrzyknięto coś związanego z futbolem, może to jakiś pieprzony eksperyment, jak w „Mechanicznej pomarańczy”…? Przetrwaj te chwile, gdy dookoła Ciebie pierdolenie bez sensu, bo kolejna kolejka jest tuż, tuż…

ŁG